Bogdan Rodziewicz z kuzynem Piotrkiem z Lublina podczas VI Zjazdu Rodu Rodziewiczów.

     W maju tego roku odwiedziłem moją rodzinną miejscowość Niemenczyn, gdzie starostą jest Polak z pochodzenia Mieczysław Borusewicz - mówi Bogdan Henryk Rodziewicz. Byłem nawet w szkole, do której kiedyś chodziłem, gdzie nadal uczą się polskie dzieci.
     Dowiedziałem się, że nasi rodacy mają problem z książkami. Podręczniki polskie owszem są, ale brakuje różnych innych pozycji dla dzieci oraz opowiadań, powieści czy nawet zwykłych komiksów. Nikogo nie stać na zakup książek w Polsce.
     Wraz z żoną zawieźliśmy kiedyś 250 książek do sierocińca dla dzieci polskich w Podbrodziu na Litwie, który założył jeszcze marszałek Józef Piłsudski. Myślę, że akcję możemy powtórzyć, ale z większym rozmachem, bo tylko poprzez czytanie polskich książek młodzi Polacy na Litwie nie zapomną ojczystej mowy.
     Chęć włączenia się do akcji zbierania książek dla polskich dzieci w Niemenczynie wyraziła już szkoła na Lotnisku i z pewnością będą następne. Przecież politykę zagraniczną nie robią tylko ministrowie, ale powinni ją tworzyć także obywatele szczególnie jeżeli chodzi o kontakty z naszymi ziomkami z Białorusi, Ukrainy czy Litwy.
Mnie to szczególnie leży na sercu i jeżeli jeszcze mogę to chcę pomóc - dodaje doktor Rodziewicz.
Wiecej: www.nowosci.com.pl