Polskie biało-czerwone barwy narodowe.

Prawda i mity.

Liczba osób o nazwisku RODZIEWICZ w Polsce.

IV Zjazd 2019

W dniach 20 – 23 czerwca 2019 r. w dwudziestą rocznicę pierwszego Zjazdu Rodu, w gospodarstwie agroturystycznym „Maciejówka” koło Łącka odbył się IV Zjazd Rodowego Stowarzyszenia Rodziewiczów. Do gospodarstwa położonego wśród lasu, nad stawami rybnymi przyjechali: Leszek(Ostróda), Krystyna i Edward (Stargard), Beata i Ireneusz (Pabianice), Grażyna i Mirosław (Grodzisk Mazowiecki), Tadeusz i Alicja (Węgorzewo), Jarosław (Zielona Góra), Włodzimierz, Justyna, Grzegorz, Szymon (Warszawa), Izabell (Zalesie Dolne), Adam i Maria (Suwałki), Zbigniew (Kwilicz), Gabriela, Maciej, Mieczysław, Stanisław (Warszawa), Sylwia (Mrągowo), Magdalena i Andrzej (Pabianice) i Andrzej (Sierpc). Z okazji 20 rocznicy Zjazdu uczestnicy otrzymali różne upominki (kubki, przywieszki i dyplomy) a biesiadę Rodową „uświetnił” młody, pieczony dzik z kaszą gryczaną i sosem chrzanowym. Posiłki i spotkania odbywały się w sali ozdobionej obrazami i ceramiką Justyny Wiktorii, i „liściakami” zmarłego w 2013 r. Czesława Rodziewicza z Wrocławia. Dużym powodzeniem cieszył się turniej strzelecki z karabina pneumatycznego, który wygrał Maciej z Warszawy. Strzelanie tak sie podobało uczestnikom, ze nawet pacyfistka Izabell pozowała z karabinkiem do zdjęcia. Podczas zjazdu członkowie Stowarzyszenia, po wysłuchaniu sprawozdania z działalności i finansowego, udzielili absolutorium ustępującym Zarządem oraz powołali nowy w składzie: przewodnicząca – Krystyna Działak-Radziewicz (Stargard), vice przewodniczący: Leszek Rodziewicz (Ostróda) i Jarosław Rodziewicz (Zielona Góra). Zebrani ustalili dalszą kontynuację działalności Stowarzyszenia, problemy bieżące oraz miejsce przyszłego zjazdu w …Gdańsku. Pogoda, atmosfera i humory dopisywały dlatego wszyscy rozjeżdżaliśmy się do domów z pewną nostalgią.

Relacja WR

 

 

Czytaj więcej

Zjazd 2014 …

 

 

 

 

 

W rozdziale tym zamieszczane będą sprawozdania z różnych imprez np. wycieczek, spotkań i innych wydarzeń.

 

Dzień flagi w Warszawie – 2 maja 2019 r.

BIAŁO-CZERWONY KOROWÓD

 

 

Przepraszam podstrona jest w redakcji

Publikujemy przygotowane gałęzie do strony Rodu, które wymagają uzupełnień. Wszystkich zainteresowanych proszę o nadsyłanie uzupełnień a także propozycje nowych gałęzi. Przypominam, że nazwę gałęzi przyjmujemy za miejsce urodzenia lub działalności seniora rodziny.

1. Chorążyce więcej… 42. Pow. Wileński więcej… 83. Lwów więcej…
2. Józefinowo więcej… 43. Lipniszki więcej… 84. Soły więcej…
3. Krzywsk więcej… 44. Pińsk więcej… 85. Lida 1 więcej…
4. Skurcze więcej… 45. Hruszowa więcej… 86. Wielkie Soleczniki więcej…
5. Skurcze 1 więcej… 46. Oszmiana 1 więcej… 87. Puczkałówka więcej…
6. Zagaje więcej… 47. Jańczyce więcej… 88. Warszawa więcej…
7. Bakowce więcej… 48. Wilno 5 więcej… 89. Rudzk więcej…
8. Witebsk więcej… 49. Kamienica więcej… 90. Traby więcej…
9. Rodziewicze więcej… 50. Wołożyn więcej… 91. Nartuny więcej…
10. Giry więcej… 51. Rabinówka więcej… 92. Żuprany 3 więcej…
11. Kudry więcej… 52. Mińsk Litewski więcej… 93. Żuprany 4 więcej…
12. Zawiszańce więcej… 53. Łozy więcej… 94. Stołpce więcej…
13. Chlebniszki więcej… 54. Turgiele więcej… 95. Mińsk więcej…
14. Dubniki więcej… 55. Świdziałówka więcej… 96. Bobrowniki więcej…
15. Macewicze więcej… 56. Petersburg więcej… 97. Klim więcej…
16. Wiaże więcej… 57. Rudniki więcej… 98. Wilno 6 więcej…
17. Pilakolnia więcej… 58. Widygorowszczyzna więcej… 99. Sosnowce więcej…
18. Macewicze 1 więcej… 59. Siostrzeńce więcej… 100. Wilno 7 więcej…
19. Wilno więcej… 60. Ejszyszki więcej… 101. Drogostaje więcej…
20. Turmont więcej… 61. Rusaliszki więcej… 102. Meszogoła więcej…
21. Suwałki więcej… 62. Adamowizna więcej… 103. Ignatowo więcej…
22. Wilno 1 więcej… 63. Petersburg 1 więcej… 104. Jasionowo&Sztablin więcej…
23. Wilno 2 więcej… 64. Petersburg 2 więcej… 105. Niżny Nowogród więcej…
24. Wilno 3 więcej… 65. Milejszuny więcej… 106. Żuprany 5 więcej…
25. Plebanowice więcej… 66. Łazy więcej… 107. Wilno 8 więcej…
26. Ściganie więcej… 67. Święciany więcej… 108. Białystok więcej…
27. Gierwielańce więcej… 68. Teolin więcej… 109. Łuck więcej…
28. Buzułuk więcej… 69. Słonim więcej… 110. Ejtmin więcej…
29. Dębno (Dembno) więcej… 70. Niemir więcej… 111. Bezdany więcej…
30. Żuprany więcej… 71. Horowe więcej… 112. Graużyszki więcej…
31. Żuprany 1 więcej… 72. Rodziewicze 2 więcej… 113. Bezdany 1 więcej…
32. Żuprany 2 więcej… 73. Lida więcej… 114. Nowe Święciany więcej…
33. Bobrujsk więcej… 74. Dworyszyce więcej… 115. Turgiele więcej…
34. Rakunty więcej… 75. Niemenczyn więcej… 116. Brusów więcej…
35. Wilno 4 więcej… 76. Magulenki więcej… 117. Alizowo więcej…
36. Wilejka więcej… 77. Petersburg 3 więcej… 118. Strunojcie więcej…
37. Brześć nad Bugiem więcej… 78. Podlipki więcej… 119. Wilno 9 więcej…
38. Rodziewicze 1 więcej… 79. Czortków więcej… 120. Świdziałówka 1 więcej…
39. Zalesie więcej… 80. Niemylnia (Niemilia) więcej… 121. Bezdanolas więcej…
40. Oszmiana więcej… 81. Giry 1 więcej…
41. Mohylów Podolski więcej… 82. Tyfilis (Tbilisi) więcej…

Kolejność zamieszczonych gałęzi jest całkiem przypadkowa i wynika z kolejności nadsyłanych materiałów.

Jeżeli nosisz nazwisko Rodziewicz (i pochodne) i chcesz zgłosić opracowaną przez siebie gałąź KLIKNIJ TUTAJ. (link nie działa!)

Możesz pobrać mapę Polski z 1939 r. klikając TU. (link nie działa!)

 

     Serdecznie witam na mojej stronie, na której zamieszczać będę informacje dotyczące Stowarzyszenia Rodu Rodziewiczów, Radziewiczów, Rodzewiczów…
www.rodziewicz.glt.pl
     Przepraszam, ale strona jest jeszcze w budowie, dlatego łatwo dokonać uzupełnień i zmian. Proszę o pomoc w jej redagowaniu, oczekując sugestii, uwag a także ciekawych materiałów
( wlodekrodziewicz@wp.pl ).

     Pozdrawiam wszystkich gości strony.
     Włodzimierz Rodziewicz

 

AKTUALNOŚCI

Polskie książki na Wileńszczyznę
Wizyta Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego na Cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie – Piatichatkach
Odznaczenie medalem PRO MEMORIA

IMPREZY

Półfinał konkursu „Kuriera Wileńskiego”
Targi książki historycznej
V Bieg z Gwiazdą w Bartoszycach
VII Festiwal Kultury Żydowskiej w Warszawie
Zawody w kulturystyce
XVIII Targi Książki Historycznej

KRONIKA

Babcia Jasia z Bartoszyc (gałąź Żuprany II )
Urodziła się w Warszawie Karolina Jabłońska
Urodził się w Warszawie Jerzy Tytus Kurkowski

KSIĄŻKI

„Wilno” Przemysław Włodek
„Smak Kresów” Grzegorz Rąkowski
„Budownictwo ludowe w Polsce” Tomasz Czerwiński
„Kresowym szlakiem” Katarzyna Węglicka
„Białoruskie ścieżki” Katarzyna Węglicka
„Rody Szlacheckie na Litwie w XIX wieku” Czesław Malewski
„Wilno po polsku” Adam Dylewski

POSZUKIWANIA

Poszukuję informacji o folwarku, majatku lub miejscowości Gubiszki, a także Bienkuny…
Poszukuje rodziny Czeslawa Rodziewicza…
Poszukuję rodziny ojca mojej Mamy Radzewicz lub Rodzewicz Józefa zmarłego w Londynie…
Poszukuję informacji o Ludwiku i Zygmuncie Rodziewiczach…
Poszukuję każdej wiadomości o moich przodkach…
Poszukuję info. o rodzeństwie, rodzicach Marii Rodziewicz

TWÓRCZOŚĆ

Dobrosław Tadeusz Rodziewicz (Publicystyka)
Tomasz Radziewicz (Rzeźba)
Aleksander Winnicki Radziewicz (Malarstwo)
Krzysztof Radziewicz (Malarstwo)
Piotr Rodziewicz (Muzyka)
Katarzyna Rodziewicz (Poezja)
Grzegorz Radziewicz (Grafika)

 

Dobry prezent…

Z serii „Biblioteczka Rodu Rodziewiczów” ukazała się już 4 pozycja „Wojenne losy Rodziewiczów” stanowiąca obszerny zbiór wspomnien 12 autorów. Książka liczy 392 strony, zawiera fotografie autorów, mapki oraz liczne przypisy. W miękkiej okładce kosztuje 50 pln. + koszt przesyłki, (w Warszawie dostarczana jest bezpłatnie). Zamówienia proszę kierować:
wlodekrodziewicz@wp.pl

WROCŁAW cm.
Św. Ducha

ORNETA
ul. Braniewska

KRUKLANKI
cm.Komunalny

Aleksander Rodziewicz (rod. Rodziewicz)

urodzony 8.09.1898

zmarły 25.04.1981

miejsce spoczynku Szczecin, cmentarz Ku Słońcu

Kwatera Al. Zasłużonych

 

BARTOSZYCE cm.
ul.Kętrzyńska

OSTRÓDA
cm.Kajkowski

XXIV TARGI KSIĄŻKI HISTORYCZNEJ

Po raz 24 a po raz 6 targi książki odbywają się w odrestaurowanych Arkadach Kubickiego – potężnej budowli w ogrodach Zamku Królewskiego w Warszawie, wzniesionej blisko 200 lat temu według projektu architekta doby klasycyzmu Jakuba Kubickiego. Trudno o lepsza oprawę dla Targów Książki Historycznej, szczególnie w porównaniu do początków targów, które odbywały się w Stołecznym Klubie Garnizonowym w al.Niepodległości. Tłem dla wystawców są tu zabytkowe sklepienia z czerwonej cegły i wypełnione taflami szkła łukowate otwory arkad. W tym miejscu impreza nabrała rozmachu. Targi są przedsięwzięciem niekomercyjnym, wchodzi się na nie za darmo. Głównym organizatorem są: Porozumienie Wydawców Książki Historycznej oraz Fundacja Historia i Kultura. W ciągu czterech dni (26-29 listopada) przez arkady przewinęło sie ponad 20 tysięcy miłośników książki historycznej dla których zbudowano 125 stoisk dla ponad 220 wydawnictw, w tym 19 wydawnictw białoruskich i 3 z Rosji.

 

 

(więcej…)

1.

Chorążyce

 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [115.00 KB]

Mapa II RP

zobacz starodruk

 

LUBLIN
na Majdanku

na mapie

 

POZNAŃ
cm Junikowo

PŁOCK
Stary cmentarz

GDAŃSK
cm. Garnizonowy

 

W rozdziale tym publikować będę informacje dotyczące książek związanych z Kresami lub których autorzy są z naszego Rodu. Proszę o nadsyłanie danych o książkach lub gotowe recenzje.

 

Genealogia

     W rozdziale tym zamieszczono podstawowe wiadomości z szeroko rozumianej Genealogii, korzystając z książki (za zgodą autora) Alfreda Znamierowskiego – INSYGNIA, SYMBOLE i HERBY POLSKIE wydanej przez Świat Książki.

Wspomnienia

W tym rozdziale bedą zamieszczane wspomnienia, pamietniki z minionych lat. Jako pierwsze poblikujemy wspomnienia o Ananiaszu Rodziewiczu z 1874 r. Artykuł napisała Danuta Tyszyńska-Kownacka a został opublikowany w „Etnografia Polska”, t. XLI: 1997. Wiersze pisane są oryginalnym kresowym językiem z ortografią z tamtych lat.

  1. Danuta Tyszyńska – Kownacka-Wspomnienia o Ananiaszu Rodziewiczu (1810-12 VII 1877) przejdź
  2. M.Skrzetuski-Wspomnienia o ?.Rodziewiczu (1866?-19.IX.1916 r.) przejdź
  3. Kazimierz Rodziewicz – Wschodnim szlakiem przejdź
  4. Czesław Noniewicz – Za Wilnem, rozdział To miało być gniazdo… przejdź
  5. Ewa Higersberger – Przyczynek do wspomnień o dr. Franciszku Rodziewiczu… przejdź
  6. Czesław Sawicz – Fragment V – rozdziału książki „Wileńszczyzna 1919-1939” przejdź
  7. Janina Rodziewicz – Pamiętnik z Hagi, fragment rekopisu z Biblioteki Narodowej. przejdź
  8. Aleksandra Ziółkowska – Boehm – fragment książki Z miejsca na miejsce. przejdź
  9. Janina Barbara Michalik (z d.Rodziewicz) – Syberyjskie wspomnienia (fragment) przejdź
  10. Kazimierz Rodziewicz – W wojsku (fragment książki). przejdź
  11. Teresa Szepietowska (z d.Rodziewicz) – Wspomnienia wojenne. Rozdział Lato 1934. przejdź
  12. Anastazy Rodziewicz – Utracona ziemia (fragment książki). przejdź
  13. Marianna Rodziewicz-Kuba „Wspomnienia z Powstania Warszawskiego” – (frag. wywiadu) przejdź
  14. Helena Rodziewicz – „W lutym 1940 r. wywieźli nas zdradziecko aż pod chińską granicę…” przejdź
  15. Benedykt Gugała – „Wspomnienia z Powstania Warszawskiego” – (fragment wywiadu) przejdź
  16. Tadeusz Rodziewicz – Moje życie: Józefinowo – Barnsley. przejdź
  17. Franciszek Walinowicz – Ukarania za niewinność (fragment wspomnień). przejdź
  18. Stanisław Rodziewicz przejdź
  19. Alfons Rodziewicz przejdź
  20. Wspomnienia Xenii Jacoby o Romualdzie Rodziewiczu przejdź
  21. Moje Giżycko NR 18 Grudzień 2017 przejdź
  22. Mieczysław Rodziewicz przejdź

KRAKÓW
cm. Prokocim

BIAŁYSTOK

ŁÓDŹ
cm. Wojskowy

RADOM
Limanowskiego

GDYNIA
cm w Kosakowie

GLIWICE
cm Lipowy

Nowa Sól
ul. Piaskowa

ELBLĄG
cm. Dębica

Spis parafialny z 1865

 

 

 

WARSZAWA
WAŁBRZYSKA

KATOWICE
cm. Murckowska

 

Nowy rozdział, w którym publikowane będą dane o firmach prowadzonych przez Rodziewiczów. Do umieszczenia firmy na stronie potrzebne są: imię i nazwisko właściciela, nazwa firmy lub ewentualnie logo, branża działalności, adres i dane korespondencyjne.

 

W rozdziale tym będziemy zamieszczać notki o poszukiwaniach bliskich, które można nadesłać mailem.



*******************************************************************


Dzień dobry,jestem torunianką i na cmentarzu w moim mieście przy ul Gałczyńskiego dostrzegłam mogiłę kpt. pilota oficera b. 4 pułku lotnictwa – Wiktora Rodziewicza (zm. 26.08.1967).W 2018 r. obchodzimy 100lecie Lotnictwa Polskiego i w związku z tym, szukając w internecie informacji o w/w pilocie natrafiłam na stronę Stowarzyszenia Rodu.Na niej też znalazłam informację, że Rodziewicz Mikołaj – ur. 1.11.1901 r.  miał brata młodszego Wiktora. Czy mowa jest o tej samej osobie? Chętnie poznałabym życiorys pilota związanego z 4 pułkiem z moich stron.Pozdrawiam i dziękuję za pomoc,

K D


*******************************************************************


Szukam informacji o Ignacym Rodziewiczu (ok.1794-1867) ze szachty, jego żona to Krystyna Pi(e)tkiewicz z Bezdan . Druga część rodziny której poszukuję to Falkowski Wincenty przed 1800 – żona Anastazja Szerejko… syn Antoni (1813-?) + Julia Podczaszanka, córka Jana i Anieli Urbanowicz, ze Zdzięcioła.

Anna Górska


*******************************************************************


Poszukuję krewnych Wacława Rodziewicza syna Jana i Janiny ur. w 1909 r w Częstochowie zmarłego ok.1980 r. w Krapkowicach. Miał brata Bronisława zamieszkałego w Bytomiu. Rodzina jego pochodziła ze wsi Łotoczki pow.Dryświaty.WR

**************

Skończyłam swoje poszukiwania przodków Ludwika Rodziewicz ojca Piotra Rodziewicza ur.1902 represjonowanego, przebywającego w obozie w Ponoj i Juży. Nie mam dalej jakichkolwiek wiadomości kim był ojciec Ludwika. Może ktoś wie?…

**************

Zwracam się z uprzejmą prośbą o jakiekolwiek informację o Andrzeju Rodziewiczu z Lidy zamieszkałym przy ul. Suwalskiej ( Pułku Suwalskiego). Przed II wojna światową prowadził sklep z wędlinami. magda.aftowicz@gmail.com Aby…


**********

Mój dziad Józef Rodziewicz – miejsce urodzenia Orgirdany 20.05.1883 rok. Jego ojciec – Rodziewicz Zygmunt, matka – Rodziewicz Izabela. Poszukuję krewnych i informacji na temat wsi Orgirdany. Mój email: lidka@js.com.pl Aby odpowiedzieć…

 

Oficjalna Strona Rodu Rodziewiczów

rsrod.pl/

www.rodziewicz.org.pl

 

W tym rozdziale zamieszczone będą info. o urodzinach, ślubach, zgonach i innych.

Proszę o info. zwięzłe, chętnie ze zdjęciami.

 

GDAŃSK
cm. Garnizonowy

BYDGOSZCZ
cm. Nowofarny

 

 

W tej zakładce zamieszczane bedą skany okładki najpiękniejszej w historii naszego kraju powieści o przyrodzie zwaną  „polską Księgą Dźungli ” – Lato Leśnych Ludzi.

Proszę o przysyłanie skanów okładek z podaniem:

wydawnictwa, roku wydania i autora ilustracji (okładki) .

Dziękuję

 

 

 

  Edward i Krystyna Radziewicz

 

Edward Radziewicz ur. 22 stycznia 1948 r. w Ligocie Wielkiej – gałąź Niemilnia. W roku 1977 ukończył Technikum Samochodowe w Szczecinie. Do 2001 r. był pracownikiem portu morskiego w Szczecinie zajmując się obsługą portowych urządzeń przeładunkowych. W 1980 r. wstąpił do „Solidarności”, której w 1987 r. został jej przewodniczącym a w 1988 stanął na czele Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Organizował struktury związku na Pomorzu Zachodnim.W roku 1982 r. został internowany. W 1989 r. brał udział w obradach plenarnych Okrągłego Stołu. Do 1990 r. przewodniczył zarządowi regionu NSZZ”S”. W latach 1994 – 2001 był prezesem spółek: „Doker-Port” i „Drobnica Port Szczecin”. W 2003 r. przeszedł na emeryturę a w 2006 odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Wolności Solidarności.. Ojciec dwóch synów i dwóch córek, dziadek sześciorga wnucząt. Interesuje się literaturą faktu, amatorsko maluje obrazy a jego hobby to podróże po Polsce. pogodny, sympatyczny i uczynny człowiek, współzałożyciel Rodowego Stowarzyszenia Rodziewiczów.

 

450 rocznica Unii Lubelskiej petycja do Senatu

VI zjazd

Z inicjatywy Leszka Rodziewicza z Międzywodzia i Henryka Rodziewicza ze Szczecina w dniach 3 – 6 czerwca 1999 r. odbył się w Międzywodziu, I Zjazd rodu Rodziewiczów, Radziewiczów,Rodzewiczów, Radzewiczów i Rudziewiczów, który zapoczątkował integrację naszego Rodu. Hasło pomysłodawców zjazdu brzmiało: tyle pamięci będzie po nas, ile my mamy po naszych przodkach

VI zjazd Rodu Rodziewiczów, Radziewiczów odbył się w dn.3 – 6 czerwca br., uczestniczyło w nim 78 osób. Przybyli z całej Polski a także z Niemiec i Rosji.Oto oni:
Zdzisław Radzewicz (Giżycko), Tadeusz Radzewicz (Węgorzewo), Piotr i Wiktor Rodziewicz (Warszawa), Leszek, Dorota, Rafał i Daria Rodziewicz (Ostróda), Romuald Rodziewicz (Szczytno), Mira i Paweł Rilka (Niemcy),Jan i Romuald Rodziewicz-Bielewicz (Wałdowo), Edmund Rodziewicz-Bielewicz (Szczecin), Tomasz, Iza, Piotr i Przemek Rodziewicz (Lublin), Roman, Wiesława i Marcin Rodziewicz (Sopot), Luba Bogaterijewa (Petersburg), Marina Smirnowa (Petersburg), Henryk, Grażyna i Dawid Bartwanowicz (Szczecin), Janusz i Wiktoria Rodziewicz (Zielona Góra), Bogdan, Grażyna, Mieczysław i Ewa Radzewicz (Toruń), Aleksandra, Ireneusz, Ola i Natalia Januszowie (Pabianice), Mirosław i Grażyna Januszowie (Grodzisk Mazowiecki), Andrzej i Ewa Rodziewicz (Gdynia), Adriana Byczuk (Warszawa), Wioletta i Leszek Dąbrowski (Orzysz), Krystyna i Edward Radziewicz (Stargard Szczeciński), Bożena i Gabriela Kurkowska (Warszawa), Elżbieta Rodziewicz, Katarzyna i Wiktoria (Warszawa), Jerzy i Elżbieta Rodziewicz (Białystok), Adam, Maria i Laura Rodzewicz (Suwałki), Krzysztof i Barbara Ciepiela (Słupca), Regina, Grzegorz, Sylwia i Hubert Gosk (Falęcin), Maciej Zasławski (Marcewo k.Słupcy), Justyna i Włodzimierz Rodziewicz (Warszawa), Bogdan Rodziewicz (Warszawa), Barbara i Kalina Rodziewicz (Szczecin), Leszek Rodziewicz (Międzywodzie), Izabela Radzewicz (Warszawa), Leszek i Ewa Rodziewicz (Gdańsk), Bogdan, Rafał, Konrad Rodziewicz (Łobez), Helena Rodziewicz (Łobez),Oksana, Tytus i Katarzyna Barbara Rodziewicz (Sielec).

Przebieg zjazdu: udział (w strojach szlacheckich) w uroczystości Bożego Ciała, ognisko, wycieczka do skansenu Wikingów i nad jezioro Turkusowe, spotkania autorskie Kasi i Włodka, biesiada rodowa, imieniny 3-ch Leszków, spotkania nad morzem, informacja Bogdana z działalności Stowarzyszenia, dyskusje.

Na zjeździe Kasia przedstawiła napisany przez siebie hymn do muzyki Piotra Salabera. Po raz pierwszy zorganizowała się grupa naszych juniorów: Jan, Justyna,Tytus, Oksana, Daria, Łukasz, Marcin, Dawid, Adrianna, Maciej, Rafał i Konrad.

Podziękowanie dla Leszka za zorganizowanie zjazdu, Edwarda i Krystyny za istotną pomoc oraz Teresy za świetne obiady, wszystkim uczestnikom za stworzenie niezapomnianej atmosfery pełnej życzliwości i radości.

 

 

(więcej…)

WARSZAWA Wojskowy
na Powązkach

ŁÓDŹ
cm. Doły

GDAŃSK
SREBRZYSKO

WROCŁAW cm.
Św. Wawrzyńca

BYDGOSZCZ
cm. Wiślana

LUBLIN przy
ul. Lipowej

Helena Rodziewicz (rod. Radwan-Łodzińska)

urodzona 1894

zmarła 1986

miejsce spoczynku Toruń, cmentarz Św. Jerzego

kwatera od wejścia w prawo

 

KRUKLANKI cm.
przy kościele

ORNETA
ul. Warmińska

2.

Józefinowo

 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [107.50 KB]

Mapa II RP

 

GDAŃSK
cm. Łostowicki

POZNAŃ
cm Miłostowo

BARTOSZYCE cm.
ul.Leśna

PŁOCK
cm. komunalny

 

Serdecznie witam na mojej stronie, na której m.innymi zamieszczać będę informacje dotyczące Rodowego Stowarzyszenia Rodziewiczów (więcej Zjazdy Rodu)
W celu zapewnienia aktualności bardzo proszę o pomoc w jej redagowaniu, oczekując sugestii,uwag a także ciekawych materiałów.(wlodekrodziewicz@wp.pl


Pozdrawiam
Włodzimierz Rodziewicz

 

 

 


Witam! W celu lepszej nawigacji na stronie, polecane artykuły i nowości będą prezentowane tutaj.

1) W aktualnościach znajduje się petycja Leszka Rodziewicza (Międzywodzie) do Senatu RP w sprawie „Uznania roku 2019 Rokiem Unii Lubelskiej”

2) Wspomnienia Jadwigi Borkowskiej – Żurek pt”Nasza Ziemia” drukowane w Moje Giżycko nr.18 z grudnia 2017 r.Podrozdział WSPOMNIENIA.

3) Sylwetki: Edwarda Radziewicza, Joanny Rodziewicz i Jakuba Kochanowskiego – podrozdział – PORTRETY RODU.

4) W podstronie Zjazdy dodano zdjęcia

 

OSTRÓDA
ul. Olsztyńska

Herby rodowe

1. Danuta Tyszyńska – Kownacka-Wspomnienia o Ananiaszu Rodziewiczu (1810-12 VII 1877)

DANUTA TYSZYŃSKA-KOWNACKA

„ŻURNAL DOMOWY”

Rodzina Rodziewiczów należy do starych rodów kresowych. Pieczętowała się ona herbem „Łuk napięty”, Z herbarzy wiadomo, iż jeden z przodków, Seweryn Rodziewicz, służył w husarach w oszmiańskim powiecie, Franciszek Rodziewicz natomiast był plebanem w Leplu.

Ananiasz Rodziewicz pochodził z ziemi mińskiej. Urodził się w roku 1810. Należał prawdopodobnie do ludzi wykształconych. Umiał czytać i pisać, interesował się polityką. Jego brat był profesorem matematyki w mińskim gimnazjum. Była to tzw. szkoła „Maryjska”, założona przez Marię Fiodorowną. Ananiasz odznaczał się poczuciem humoru, walorami towarzyskimi, rozrzutnością i szerokim gestem.

W roku 1842 lub 1843 pojął za żonę Annę Raczkowską, dziewczynę z wielodzietnej rodziny ziemiańskiej pochodzącej z Mińska. Anna, szczególnie uzdolniona muzycznie, jeszcze jako młoda panienka dawała publiczne koncerty. Po zamążpójściu zrezygnowała jednak z występów i bez reszty oddała się życiu rodzinnemu. A nie było ono najłatwiejsze. Rodziewiczowie po ślubie osiedlili się w rodzinnym mająteczku Parycze, położonym w okolicach Bobrujska. Anna urodziła Ananiaszowi jedenaścioro dzieci. Czworo z nich – Michał, Jan, Anna i Adelajda – zmarło po urodzeniu, pozostałe rodziły się kolejno w latach 1844 (Ewelina), 1847 lub 1849 (Olga), 1850 (Maria), 1852 (Anna), 1857 (Apolonia), 1858 (Zofia) i na końcu w 1860 r. długo oczekiwany syn Adam. Ananiasz skłonnością do życia towarzyskiego i beztroskim usposobieniem, a Anna gościnnością i talentem muzycznym skupiali w swym domu rodzinę i chętnie tu zjeżdżających sąsiadów.

Życie typowego sarmaty, lubiącego w towarzystwie dobrze zjeść i wypić, duża rodzina i trudne na ówczas układy gospodarcze spowodowały, iż Parycze podupadły. Po 1863 r., tak ze względu na stan finansowy gospodarstwa, jak i prawdopodobnie na konieczność kształcenia dzieci, Rodzie wiczowie przenoszą się na stałe do Mińska i stopniowo sprzedają rodzinny majątek — ziemię, lasy.

Dom w Paryczach był niewielki, drewniany, otoczony drzewami. Ten, do którego przeniesiono się w Mińsku był także zbudowany z drewna, lecz osadzony na wysokiej kamiennej podmurówce. Stał przy zbiegającej w dół ulicy Magazynowej. Miał kilka pokoi, w tym gabinet ojca i pokój z fortepianem. W domu Rodziewiczów mówiło się wyłącznie po polsku, choć urzędowym językiem wprowadzonym w okresie zaborów był rosyjski. Starsze dziewczynki chodziły do miejscowego gimnazjum, młodsze uczyły się w domu i pomagały matce w gospodarstwie. Olga, Maria i Adam wykazywali szczególne zdolności muzyczne, a inne dzieci były z muzyką osłuchane na co dzień.

 

(więcej…)

KRAKÓW
cm. Batowice

BIAŁYSTOK
cm. Parafialny

Dokumenty dotyczące Rodziewiczów z okolic Krzywska. Są to wyroki Sądowe, nadania Ziemi itd

 

 

 

(więcej…)

KATOWICE
cm. Panewnicka

GDYNIA
cm Witomiński

GLIWICE
cm Centralny

Nowa Sól
ul. Wandy

ELBLĄG
cm. Agrykola

Bronisława Rodziewicz

 

 

 

Felicja Rodziewicz z domu Borkowska

 

 

 

Franciszek Rodziewicz

 

 

 

Jadwiga Rodziewicz (z mężem Bronisławem, córką Krystyną i synem Zbigniewem)

 

 

 

Weronika Rodziewicz (z mężem Marianem i córką Marią)

 

 

 

Zofia Rodziewicz (z mężem Władysławem, córką Wandą i synem Ryszardem)

 

 

 

 

Pliki cookie to małe pliki tekstowe wykorzystywane do zapisywania pewnych informacji na Twoim komputerze. Nasz serwis może wykorzystywać takie pliki do obsługi funkcji logowania. Stosowanie plików cookies podnosi standard i jakość naszych stron oraz zwiększa zadowolenie naszych użytkowników dzięki przechowywaniu ich preferencji oraz analizowaniu trendów i sposobów poruszania się po naszym serwisie. Ponadto takie pliki umożliwiają „zapamiętanie” wybranych przez użytkownika ustawień i personalizację interfejsu użytkownika. Więcej o nich przeczytasz pod adresem www.wszystkoociasteczkach.pl.
Cookies nie są szkodliwe ani dla Ciebie ani dla Twojego komputera i danych. Istnieje jednak możliwość wyłączenia ich obsługiwania przez używaną przeglądarkę.

Poniżej prezentujemy sposoby wyłączenia obsługi plików cookies w popularnych przeglądarkach:

body {background: #383838 !important;}div {background-color: #383838 !important;}header,nav,table,th,tr,td,dl,ul,li,ol,fieldset,form,h1,h2,h3,h4,h5,h6,pre {background: transparent !important;}* {color: #B6AA7B !important;}a:link,a:link *,a:link:hover,a:link:hover *,a:link:active,a:link:active * {color: #B6AA7B !important;}a:visited,a:visited *,a:visited:hover,a:visited:hover *,a:visited:active,a:visited:active * {color: #D9C077 !important;}

Dwór Marzeń – Katarzyny Rodziewicz. Oferta.

 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [549.29 KB]

Witam!

Emilia Rodziewicz, żona Wacława Minkiewicza urodziła 25 czerwca 1914 r. w Petersburgu syna Janusza.

Późniejszego satyryka, poety i konferansjera, zmarłego 29 maja 1981 r. Czy ktoś zna rodzinę  Emilii ?

wlodekrodziewicz@wp.pl

——————

Witam. Szukam informacji o moich przodkach. Rodziewicze herbu Łuk, krewni Marii Rodziewiczówny. Mój pra bądź prapra dziadek nazywał się bodajże Kazimierz, był żołnierzem. Moi przodkowie posiadali majątek ”Rodziewicze” pod Grodnem.
Proszę o jakiekolwiek informacje.
Pozdrawiam.


Czy ktoś może mi pomóc szukam żon moich pradziadków Ignacego Rodziewicza, Gabryela Rodziewicza oraz Marcina Rodziewicza z gaęzi Zawiszańce z góry dziękuje. mateuszrodziewicz.sp1@wp.pl

Pisali o nas…

W Kurierze Szczeciński z dn. 13 lipca br. Agnieszka Kuchcińska – Kurcz na podstawie rozmów na wyciecze z przedstawicielami naszego Rodu (uczestnikami VII Zjazdu) przedstawiła w interesujący i syntetyczny sposób spostrzeżenia o naszym Rodzie.

 

 

(więcej…)

Soleczniki
Litwa

 

 

 

 

Maria Rodziewiczówna

Lato Leśnych Ludzi

 

Wyd: Nasza Księgarnia

rok wyd.1988

autor ilustracji: Leon Urbańczyk

 

 

XXII TARGI KSIĄŻKI HISTORYCZNEJ

W dniach 28. 11 – 1. 12.2013 r. w Arkadach Kubickiego w Zamku Królewskim w Warszawie odbyły się XXII Targi Książki Historycznej, którym towarzyszyły: IV Salon Książki Muzealnej, III Salon Bibliotek, II Salon Książki Białoruskiej, I Salon Historycznej Książki Rosyjskiej, Konferencje i spotkania z autorami, Pokazy grup rekonstrukcyjnych, Lekcje muzealne dla dzieci i inne.

Ponad 250 wydawców z całej Polski przyciągnęły do pięknych wnętrz Akrad Kubickiego nieprzebrane tłumy miłośników książek historycznych i interesującej przeszłości. W stosiku Domu Spotkań z Historią (ul.Karowa 20) znalazłem ciekawy album Świat Kresów autorstwa Tomasz Kuby Kozłowskiego i Danuty Błahut-Biegańskiej, Album Karol Beyer (1818-1877) autorstwa Danuty Jackiewicz (o pierwszym zawodowym fotografowi i twórcy polskiej szkoły profesjonalnej fotografii). Wydawnictwo Świdermajer z Otwocka przedstawiło ciekawą książkę Twórcy Stylu Świdermajer, i książki z ilustracjami właściciela Brzegu (Otwocka) Michała Elwiro Andriolliego (1836-18930). Ciekawostką były 4 tomy książki Nekrologi „Kuriera Warszawskiego” z lat 1846-1861 autorstwa Andrzeja Tadeusza Tyszki – Wydawnictwo Biblioteki Publicznej w Warszawie. Nagrodę KLIO 2013 w kategorii autorskiej otrzymała Stanisława Jaczyńska za książkę „Ocaleni od zagład.Losy oficerów polskich ocalałych od masakry katyńskiej” Wydawnictwo Bellona SA.

 

 

4 grudnia 2019 r. zmarła w Warszawie

ppor. Julita Bogumiła Marciniak ( zd. Rodziewicz-Bielewicz) ur. 29 lipca 1931 r.w Brodnicy

Żołnierz Powstania Warszawskiego ps.”Jagienka” 3 Batalionu Pancernego AK „Golski”,

sanitariuszka w Szpitalu Maltańskim.

Niech odpoczywa w pokoju wiecznym.

W dn. 20 maja 2019 r. zmarł w wieku 84 lat prof. dr hab Mieczysław Rodziewicz, archeolog, egiptolog.

z gałęzi Józefinowo. Uroczystości pogrzebowe odbyły się we wtorek 28 maja 2019 r.

na Wólce Węglowej w Warszawie.

Żona i syn z Rodziną

Zmarł Wiktor Rodziewicz

W dn. 6 kwietnia 2018 r. zmarł w wieku 98 lat, w Warszawie senior gałęzi Brześć nad Bugiem Wiktor Rodziewicz.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się 18 kwietnia br. o godzinie 11 na cmentarzu w Marysinie Wawerskim przy ul.Korkowej

W dniu 28 lutego 2018 r. zmarła w wieku 57 lat

Agnieszka Kobylińska z domu Rodzieiwcz,

córka Aleksandra i Zofii z gałęzi Józefinowo

Msza św. odbędzie się w kościele pw. św.Feliksa przy ul.Kościuszkowców 85A

(Warszawa – Marysin Wawerski) 8 marca o godz 12,

po której nastąpi pogrzeb na cmentarzu przy ul.Korkowej 152

Rodzina

W dniu 27 maja 2017 r. zmarł w wieku 94 lat

Edward Rodziewicz syn Feliksa z gałęzi Chlebniszki

Rodzina

W dniu 9 lipca 2016 r. zmarł w Warszawie, w wieku 87 lat

Zygmunt Mogiła-Lisowski

Żołnierz 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK

Msza święta żałobna odprawiona zostanie we wtorek 19 lipca 2016 r. o godz 11.00

w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul.Długiej 13/15 po której nastapi

wyprowadzenie Zmarłego do grobu rodzinnego na cmentarzu w Pyrach.

Rodzina i Przyjaciele

 

 

 

Anna Leszczyńska – Rodziewicz

Msza św. pogrzebowa odprawiona zostanie 12 lutego 2016 r. o godz.10.30

w kościele p.w. Wszystkich Świętych przy ul.Mostowej.

Pogrzeb odbędzie się o godzinie 12.30 na cmentarzu Junikowo w Poznaniu.

Radek, Ania i Tosia

 

  Joanna Rodziewicz

Joanna Rodziewicz ma nieograniczony apetyt na życie i rozwój dlatego jej zainteresowania są niesamowicie bogate: muzyka, yoga, treningi motywujące do zdrowego, twórczego i odpowiedniego życia. Należy do osób zakręconych pozytywnie.

Znajomi mówią o niej: ” Asia jest eteryczną kobietą obdarzoną niesamowitym talentem malarskim. Ma cudowne zdolności w „marszu ku rozwojowi”. Ukończyła Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie. Ogromne doświadczenie artystyczne zostało wykorzystane przy kręceniu takich filmów jak”Ogniem i Mieczem”, współpracowała z teatrami: Teatr Wielki w Warszawie i Teatr Komedia tamże. Do tej pory nie miała swojego wernisażu, dlatego na tej stronie pokazujemy kilka jej prac w oczekiwaniu na realny pokaz.

 

 

 

W poniższym linku znajduje się wywiad TVP Szczecin z Leszkiem Rodziewiczem z dn. 2 maja 2019

 

https://szczecin.tvp.pl

 

 

WARSZAWA
cm. Bródnowski

ŁÓDŹ
SZCZECIŃSKA

WROCŁAW
cm. Grabiszyn

GALINY
(Gmina Bartoszyce)

Jadwiga Rodziewicz (rod. Okońska)

urodzona 20.08.1911 r.

zmarła 20.10.1986 r.

miejsce spoczynku Skolimów, cmentarz Miejscowy

kwatera Aktorów

 

GROBY SYMBOLICZNE
(poza cmentarzami)

3.

Krzywsk – Linia Holszańska

 

NIE MA GAŁĘZI 03.ppt – znalazłem 03.gif, ale nie wiem jak z jej aktualnością !!!

 

Mapa II RP

 

 

Michelin
k. Włocławka

GDAŃSK
cm. św. Ignacego

     Witamy w części witryny dostępnej jedynie dla zarejestrowanych użytkówników 😉

     W miarę rozbudowy będziemy starali się dodawać nowe funkcjonalności dla naszej małej społeczności zainteresowanej swoją historią. Na chwilę obecną każdy z nas może przez wybranie z menu opcji Wyślij artykuł wnieść do naszego serwisu coś swojego, taki mały własny wkład; może to być artykuł dla którego można wybrać miejsce na stronach przez wczytanie się w możliwe opcje, może to być ogłoszenie o poszukiwaniu swoich bliskich, nowe informacje, których brakuje w witrynie, a powinny być. Mogą to być również kroniki narodzin, a może ciekwe aktualne wydarzenia z rodzaju twórczości, zjazdów, swoich opiniach o nich. Każdy z nadesłanych artykułów ukaże się natychmiast po zatwierdzeniu przez administratora i wszelkie błędy mogą wtedy też zostać poprawione, więc proszę się nie zrażać, że się popełni ewentualną pomyłke, czy przy złym wybraniu kategorii, czy inną; podobno pierwszym razem przy takim dodaniu swojej treści, można się pomylić – po prostu wszystko jest kwestią wprawy 😉

     Kolejną nowością dla nas zarejestrowanych autorów i budowniczych naszej społeczności jest możliwość wyświetlenia listy wszystkich zarejestrowanych użytkowników przez wybranie z menu opcji Użytkownicy. Wyświetleni są oni w liście z nazwą użytkownika jaką podali podczas procesu rejestracji. Po kliknięciu na nazwę naszego użytkownika wyświetli się formularz listu, który można do niego napisać bezpośrednio na adres mail, który podał podczas rejestracji, z pominięciem naszej witryny. Daje to możliwość nawiązywania kontaktów i poszukiwań swoich bliskich.

     Zaś wybranie z menu opcji Twoje konto pomaga zarządzać parametrami naszego konta w witrynie; można tu nie tylko zmienić hasło dostępu, ale również inne dane, które być może pomogłyby innym nas odnaleźć poprzez na przykład czytelniejsze wprowadzenie nazwy własnej użytkownika, no nie wiem. Dla osób przebywających obecnie za granicami Polski dużym ułatwieniem może w tym miejscu okazać się również możliwość zmiany czasu, w którym mogłaby się wyświetlać witryna, albo możliwość zmiany języka wyświetlanych komunikatów systemowych, jak choćby opcji różnego rodzaju pomocy jaką zapewnia użytkownikowi witryna, kiedy język polski w rozumieniu nie jest już taki dobry po latach zagranicą.

Serdecznie zapraszam do jak najowocniejszego korzystania z naszej witryny,

Włodzimierz Rodziewicz

 

Folwark Sołtanów

 

Sołtan, Lubiczankowscy, Rodziewicz Ksiądz Lucjan Sołtan, na prawo od baldachimu z herbem Sołtanów, pod którym siedzi Irena z Rodziewiczów, primo voto Lubiczankowska po Mieczysławie Lubiczankowskim; wileńszczyzna zapewne lata trzydzieste XX w., kopia zdjęcia ze zbiorów Nowickich w Warszawie

 

Stroje i pasy

KRAKÓW
cm. Rakowicki

 

Oryginalna widokówka z 1938 r., adresowana do kpt.Grzegorza Rodziewicza zamieszkałego w Modlinie a urodzonego 20.08.1904 r. na Podolu.W 1921 r. wstąpił do szkoły podchorążych w Warszawie, a później po kursie oficerów łączności w Zegrzu został podporucznikiem. Dane wg.Akt personalnych z lat 1920-1938, znajdujących się w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie.

 

 

Zakończenie obchodów Unii Horodelskiej

6 październnika 2013 r. zakończono roczne obchody 600 rocznicy Unii Horodelskiej.
Towarzystwo Miłośników Ziemi Horodelskiej z Parafia św.Jacka w Horodle zorganizowało ostatni dzień uroczystości.
W niedzielę (6.X.) uroczystości przebiegały nastepująco: spotkanie przy kopcu Unii Horodelskiej, złożenie wieńca przy obelisku, poświęcenie okolicznościowej tablicy pamiątkowej znajdującej się w murze dzwonnicy, uroczystośc we mszy św. i procesja różańcowa – kazanie wygłosił Krzysztof Grzesiak z KUL a oprawę muzyczną stanowił zespół Florapari z Krakowa.
Na zakończenie odbyła się konferencja popularno-naukowa w restauracji „Sawa”, którą prowadził prezes TMZH -Dariusz Tuz.Referaty wygłosili: prof. Tadeusz Trajdos (IH PAN) „Podsumowanie wystąpień naukowców w konferencjach towarzyszącym uroczystościom”, Leszek Rodziewicz „Tajemnice barw narodowych” (SRR), Andrzej Madaj „Solidarność dla samorządności” (Fundacja Pro Publico Bono). Spotkanie zakończył Dariusz Tuz dziękując wszystkim za udział w obchodach i zapraszając obecnych na obiad.

 

 

(więcej…)

Fabryka – promocji Rodziewicz i s-ka
Tadeusz Rodziewicz

Projektowanie i skład publikacji – książki, gazetki reklamowe, ulotki, plakaty itp.

Al.KEN 85, 02-777 Warszawa
strona: www.fabryka-promocji.pl
tel.: (22) 219 72 06


Poszukuję informacji na temat mojej rodziny.Chodzi mi o moich dziadków,pradziadków i dalej.Mam takie informacje mój ojciec Edward urodził się w 1902 roku we wsi Zofiówka w pow.łuckim niedaleko miejscowości Kiwerce. Miał rodzeństwo Helenę ur.1904r i Bronisławę oraz Leonarda ur.1906r(bliźnięta).Dziadek Józef Wiktor Rodziewicz był prawdopodobnie nadleśniczym na Polesiu,babcia Zofia Rodziewicz z domu Morżycka była gospodynią domową. Dziadek prawdopodobnie w 1919r został wywieziony na Syberię.Za każdą informację z góry dziękuję.Mój adres rodjan50@wp.pl

2. M.Skrzetuski-Wspomnienia o ?.Rodziewiczu (1866?-19.IX.1916 r.)

Dziadek

Pamięci ułana 1 Pułku Ułanów Legionów Polskich, Rodziewicza, poległego dn. 19 września 1916 r. na Wołyniu pod Sitowiczami.

Pierwszy raz zetknąłem się z nim na ćwiczeniach organicyi w „koszarach” przy ulicy Żórawiej. Było to we wrześniu 1915 r. Wiekiem i postawą wojskową odcinał się jaskrawym kontrastem od swych młodocianych towarzyszy. Nazywano go „rosyjskim podoficerem”, co zresztą na pierwszy rzut oka odpowiadało jego zewnętrznemu wyglądowi. Średniego wzrostu, krępy, dobrze zbudowany, trzymający się prosto, o mikołajewskich wąsach, w skautowem ubraniu koloru zielonkawego, wydawał się być intruzem w tem kółku, złóżonem przeważnie z uczącej się młodzieży. Choć pewno już piąty krzyżyk na muskularnych nosił barkach, odznaczał się karnością i bynajmniej nie korzystał wobec swoich komendantów z powagi, jaką nadawały mu jego podeszłe lata. Trudno było dowiedzieć się czegoś o nim, gdyż nikt go nie znał, a pytać wprost nie śmiano.
Wyjechałem w pole i wkrótce zapomniałem o tej ciekawej postaci. Jakież było moje zdziwienie, gdy w końcu sierpnia 1916 r. przyszedł on właśnie do naszego fusrajtarskiego szwadronu, rozłożonego w lesie pod Sitowiczami. Byliśmy wtedy w rezerwie, chwilowo przydzieleni do piątego pułku. Przypomniałem mu się natychmiast i zapytałem o bliższe szczegóły zjawienia się jego. „Nie chcieli mię puścić, ledwie się wyrwałem… Przyjechałem z transportem…” Oto wszystko — dziwne, lecz nie śmiałem wprost pytać o więcej. W polu żołnierz mało interesuje się drugim, mundur demokratyzuje i upodabnia wszystkich.
Dopiero w parę dni potem dowiedziałem się, że pochodzi z Warszawy, nazywa się Rodziewicz, jest żonaty, ma również dzieci. Oczywiście zaraz w pierwszych dniach przylgnęła do niego, powszechnie przyjęta w Legionach, nazwa: dziadka.
„Dziadek” szybko zyskał sobie ogólną sympatyę. Nigdy nie uchylał się od niczego, zawsze chętny do każdej roboty, gorliwie i sumiennie spełniał wszelką „służbę”. Gdy czas wolny pozwalał, rozbierał się do pasa i, wykonywując gimnastyczne ruchy, oblewał piersi zimną wodą. Jak już zaznaczałem, był krzepkiej budowy ciała, o dobrze rozwiniętych mięśniach. Patrząc na niego, zdało się, że śmierć nie może mieć przystępu do tego człowieka, tak bujne jeszcze było w nim życie.
Prócz troski o zdrowie, lubił często leżeć pod drzewem i skrzętnie pisać w swoim pamiętniku. Postać ta, pełna pogody i świadomości, swej roli, wpływała dodatnio na otoczenie, w którem się znajdowała.
W miesiąc potem dostaliśmy odcinek pod temiż Sitowiczami. Było to 19 września. Pluton nasz pełnił służbę. Patrol, do którego należał Rodziewicz, o godz. 5-ej rano zmienił nocną placówkę. Dzień wstawał jasny. Około 10-ej godziny artylerya nasza, na skutek raportu o umacnianiu pozycyi nieprzyjacielskich, zaczęła strzelać w okopy rosyjskie. Ogień trwał godzinę. Brać ułańska wyległa na okopy, by lepiej obserwować granaty, padające po stronie .przeciwnika. Ani jeden strzał nie padł z tamtej strony. Zdało się, że Moskale wymarli. O godz. 11-ej zamilkły armaty. Komendant placówki, patrolowy Morgan, bierze trzech ludzi na ochotnika, między którymi znajduje się Rodziewicz, i podkrada się pod nieprzyjacielskie druty. Zdziwienie ogarnia ułanów; cisza… Idą dalej: okopy puste… Natychmiast śle Morgan meldunek do komendy szwadronu o wynikach patrolu. Podpor. Rylski szybko organizuje wycieczkę; zbiera pluton i marsz pod okopy rosyjskie. Trzeba było widzieć twarze tych ludzi, z jaką szli radością: spieszno im było. Do plutonu po drodze przyłącza się placówka. Idą śmiało—wokół nich cisza. Są pewni powodzenia: „tak z parę granacików między drutami!..” Już są niedaleko… Wtem gruchnęła salwa. Kule biją gęsto, celnie — obsypują formalnie oddział. „Cofać się!” — pada rozkaz. Zbyt są odsłonięci — już dwóch rannych, jeden zabity — znów ranny — oby prędzej! Gotowi wytłuc wszystkich… Trafiony ekrazytówką w szyję, pada Rodziewicz: obu rękoma chwycił się za czapkę i tak pozostał, nie jęknąwszy nawet. Pod gradem kul dwóch kolegów, pełzając na brzuchach, przywlekło go za nogi do okopu. Serdeczny żal ogarnął towarzyszy na wieść o zgonie „dziadka”. Nie chciano wierzyć, by śmierć mogła skosić tego mocarza. Był jak dąb, to też zginął, jak powalony gromem.
Na zakończenie pewien drobny, lecz ciekawy przypadek:
Było to na krótki czas przed fatalnym dniem. Czekaliśmy przed komendą piątego pułku na łopaty: mieliśmy pogłębiać rowy strzeleckie. Narzędzia wydawał nam sierżant Sulkiewicz (pseud. Michał Czarny). Nagle ktoś zwrócił się do Rodziewicza, nazywając go „dziadkiem”. Sulkiewicz, myśląc, że to do niego było skierowane to słowo, zwrócił uwagę młodemu ułanowi, który śmiało mógł być jego synem, na niestosowne zachowanie się jego. Na to Rodziewicz:
— „Ależ, dziadku, nie gniewajcie się — obywatel ten nie was, a mnie tak nazwał. Zresztą… czy my obaj nie wyglądamy na dziadków?”
Sulkiewicz, udobruchany, uśmiechnął się. Nikt nie przypuszczał wówczas, że za
niespełna dwa tygodnie, w jednym dniu, niemal w jednej godzinie, nieubłagane prawo wojny położy na obydwóch „dziadkach” ostatni stygmat śmierci.

M. Skrzetuski.

Źródło: Wiarus 1918, zeszyt 14, mikrofilm 89968 Biblioteka Narodowa w Warszawie

 

8 grudnia 2015 r. zmarł w Katowicach w wieku 64 lat

Zdzisław Rodziewicz

Muzyk, członek kapeli podwórkowej, pochowany w Świętochłowicach.

 

    Krystyna Rodzewicz

Info o tomiku wierszy „Indeks Szczęścia”

Cóż jest Szczęście? Z czego się bierze? Skąd przychodzi? Czy można je w ogóle zdefiniować?

(…) Czyni to szczecińska Poetka, Krystyna Rodzewicz, debiutując tomikiem wierszy Indeks Szczęścia, w którym to zbiorze próbuje ponazywać swój świat uczuć, wrażeń, doznań, posegregować zdarzenia, wspomnienia, chwile ulotne teraźniejszości i oczekiwanie na …przyszłość. I nie jest to oczekiwanie bezrefleksyjne, to proces wciąż analizowany, dylematy jak te w wierszu Jak to nazwać

(…) Pragnąć i szukać spełnienia/ Czy spełniać się/ szukając pragnienia/ Odpowiadając na pytania/ do celu dochodzić Czy/ stawiając pytania cel odnajdywać//.

(…) Akcenty padają równo rozłożone na słowa, na znaczenia, na pojęcia, na emocje… egzystencja i transcendencja, materia i duch słowa, powaga i ironia, zabawa i kpina z tychże wszystkich znaczeń – to także charakterystyczna cecha języka/stylu Autorki Indeksu Szczęścia.

Nie stroni Krystyna Rodzewicz od języka kolokwialnego, przyznaje, że lubi w poetycki wywód wtrącić ironiczną puentę podkreślającą grę słów, ot choćby w wierszach: Stanąć na wysokości czy Wesele, pełnym także symbolicznych aluzji. Bawi się rymem i rytmem, niektóre z wierszy, z refrenami i melodią frazy, mogłyby być piosenkami. Czasem nawet aluzją do piosenki, np. Jeremiego Przybory i oryginalny dialog z tekstem Poety.

(…) Wielką urodą Indeksu Szczęścia są fotografie

(…) (ze wstępu: Szczęście zaakcentować w… Indeksie…)

 

 

  Jakub Kochanowski

Ur. 17 lipca 1997 r. w Giżycku, syn Iwony Kochanowskiej (z d. Rodziewicz) nauczycielki WF i trenerki giżyckich siatkarek. Siatkarz, reprezentant Polski, w sezonie 2018/2019 występuje w drużynie Skra Bełchatów gra na pozycji środkowego.Jakub to bez wątpienia jeden z największych talentów w polskiej siatkówce.W kadetach i juniorach sięgał po tytuły w mistrzostwach świata i Europy. Był też kapitanem”złotej” drużyny, która w ubiegłym roku w czeskim Brnie w pięknym stylu zdobyła tytuł najlepszej drużyny Świata do 21 lat, gromiąc Kubę w finale 3:0. Młode Orły odniosły 48 zwycięstw z rzędu. Niewątpliwy talent Kuby wspierany jest imponującymi warunkami fizycznymi: wzrost 199 cm. waga 85 kg. 9 września 2018 r. w meczu finałowym Mistrzostw świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska pokonała Brazylię 3:1 i została mistrzem Świata. Mecz oglądało 9,62 milionów ludzi na całym świecie. Kuba debiutujący w kadrze seniorów pokazał dużą klasę. Gratulujemy i pozdrawiamy, życząc dalszych sukcesów.

 

Senat 450 rocznica Unii Lubelskiej

 

 

WARSZAWA cm.
Stare Powązki

WROCŁAW
cm. Osobowice

Jerzy Rodziewicz Toruń

urodzony 1926

zmarły 1944

miejsce spoczynku Toruń, cmentarz Św. Jerzego (grób symboliczny).

kwatera od wejścia w prawo

 

 

Starodruki Rodu Orzepowskich (powiązanych z Rodziewiczami)

 

 

 

Tekst Wywodu z Ksiag Szlacheckich 1820

 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [43.35 KB]

 

 

Uchwała Sejmu Królestwa Polskiego z 7 lutego 1831 r. normującą kwestię polskich barw narodowych (oryginał znajduje się w Bibliotece Polskiej w Paryżu).

 

 

 

Kopia dekretu wywodowego Rodziewiczów herbu Łuk.

 

 

 

Wypis Z Ksiąg Szlacheckich Guberni Litewsko Wileńskiej

 

 

 

Wypis Z Ksiąg Szlacheckich Guberni Wileńskiej Familii Urodzonych Rodziewiczów Herbu Łuk Roku 1804

 

 

 

Wypis z Ksiąg Szlacheckich Familii Rodziewiczów herbu Jastrzębiec.

 

 

 

Oryginalny herb Jastrzębiec

 

 

 

4.

Skurcze

Linia Wołyńska
pochodząca od Sebastiana Rodziewicza
z 3 pokolenia od Antoniego.

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [51.50 KB]

Mapa II RP

 
zobacz opis

 

CHARKÓW
cm. Piatichatki

Warszawa cm Wojskowy
na Powązkach

GALINY 2
(Gmina Bartoszyce)

ŁÓDŹ
ZARZEW

GDAŃSK
cm. św. Jadwigi

  Karolina Rodziewicz

 

 

Wykaz nazw geograficznych związanych z nazwiskiem Rodziewicz według „Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” Warszawa 1888

 

VII Zjazd Stowarzyszenia Rodu Rodziewiczów, Radziewiczów, Rodzewiczów, Radzewiczów i Rudziewiczów w Międzywodziu.

 

 

VII Zjazdu Stowarzyszenia Rodu Rodziewiczów, Radziewiczów,
Rodzewiczów, Radzewiczów i Rudziewiczów w Miedzywodziu zakończony.

Na 3 dniowy zjazd (7-10 czerwca br) przybyło 33 kuzynów: Leszek Rodziewicz (Międzywodzie), Leszek,Dorota,Daria i Rafał Rodziewicz (Ostróda), Włodzimierz Rodziewicz (Warszawa), Janusz, Jarosław i Martyna (Zielona Góra), Aleksandra Janusz (Łask), Mirosław Janusz (GrodziskMazowiecki), Ireneusz Janusz (Pabianice),Romuald Rodziewicz (Szczytno), Anna i Ryszard Dąbrowscy (Szczytno), Mira i Paweł Rilka (Niemcy), Zdzisław Radzewicz (Giżycko), Romuald i Jan Rodziewicz-Bielewicz (Miastko), Edmund Rodziewicz-Bielewicz (Szczecin), Grzegorz,Sylwia,Hubert i Tadeusz Gosk (Brwinów), Tadeusz i Alicja Radzewicz (Budry), Halina Ralcewicz (Zielona Góra), Katarzyna Rodziewicz (Sielec), Edward i Krystyna Radziewicz (Stargard Szczeciński) i Helena Rodziewicz (Kamień Pomorski).

W 1 dniu rozpoczęto omawianie spraw organizacyjnych.W 2 dniu odbyła się wycieczka autokarowa.

Wycieczka autokarowa do Szczecina zbiegła się z zlotem żaglowców, które można było zwiedzać, oraz zjazdem zabytkowych mercedesów (z Polski, Niemiec i Szwecji). Dodatkowa atrakcja wycieczki to zwiedzanie Portu Szczecińskiego, w którym rozpoczął się strajk w 1982 r, pod przewodnictwem Edwarda Radziewicza. Zwiedzanie zabytków Szczecina zakończyło tą ciekawą wycieczkę.

W ostatnim dniu Zjazdu Kasia Rodziewicz czytała wiersze ze swojej nowej książki pt.Swojskie widzenia (patrz zakładka książki) a wieczorem sprawozdanie z działalności złożył Przewodniczący Stowarzyszenia Leszek Rodziewicz z Międzywodzia, które zgromadzeni przyjęli. Leszek Rodziewicz, kończąc kadencję złożył rezygnację, która także została przyjęta.

Zgromadzeni wybrali władze Stowarzyszenia na następną kadencję. Wybrani zostali:

Przewodnicząca : Katarzyna Rodziewicz (Sielec), z-ca: Włodzimierz Rodziewicz (Warszawa), skarbnik: Leszek Rodziewicz (Ostróda).

Dotychczasowy Przewodniczący – Leszek Rodziewicz z Międzywodzia, przez aklamację, został Honorowym Przewodniczącym Stowarzyszenia Rodu Rodziewiczów, Radziewiczów…

Zjazd zakończyła skromna, bo nie na terenie znanego wszystkim uczestnikom zjazdów ośrodka Orlik,kolacja.

Zjazd Rodu.

 

 

(więcej…)

600 LAT UNII HORODELSKIEJ- Konferencja naukowa. Zamość 27 – 28 września 2013 r.

Pod patronatem Prezydenta RP Pana Bronisława Komorowskiego odbyła się w Zamościu międzynarodowa konferencja „Unia w Horodle na tle stosunków polsko – litewskich od Krewa do Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów”. W 600 lat od podpisania Unii (2 października 1413 r.) wybitni historycy z Polski, Litwy, Białorusi, Ukrainy, Rosji, Niemiec i Wielkiej Brytanii dyskutowali o początkach historii Rzeczypospolitej, którą zapoczątkowała Unia Horodelska.
Pomysłodawcą projektu było Stowarzyszenie Potomków Sejmu Wielkiego a do organizowania tego pomysłu przyczynili się także: Miasto Zamość, Muzeum Zamojskie, Muzeum Historii Polski, Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, Instytut Wielkiego Księstwa Litewskiego – Kowno i Polskie Towarzystwo Heraldyczne. Dwudniowa konferencja zakończyła się otwarciem bardzo ciekawej okolicznościowej wystawy w Muzeum Zamojskim.
Interesujące dyskusje naukowców przesłaniał jednak fakt stworzenia pewnej „hermetyczności” swojego grona. Po konferencji w Zamościu odbyły się okolicznościowe uroczystości w Horodle. W obecności oficjeli, władz, naukowców, biskupów,wojska, straży granicznej i mieszkańców nastąpiło: poświęcenie dzwonów kościoła św.Jacka, odsłonięcie okolicznościowego obelisku, popularnych wykładów, występy grup rekonstrukcyjnych przy akompaniamencie orkiestry strażackiej z Janowa i poczęstunku tradycyjną grochówką. Zamieszczone fotki pokazują tylko charakterystyczne epizody tych uroczystości.

 

 

(więcej…)

TABLICE
PAMIATKOWE

arsrestauro
Jacek Rodziewicz

Restaurowanie zabytków architektury

ul. Małachowskiego 24D/11, 87-100 Toruń
email: arsrestauro@wp.pl

 

Poszukuję wszelkich info. o Rodziewiczu (imię nieznane) ur.ok.1886 r. a zmarłego pod Sitowiczami na Wołyniu 19 września 1916 r. Wiadomo tylko, że pochodził z Warszawy, był żonaty i miał dzieci. Więcej: WSPOMNIENIA – Dziadek. WR

3. Kazimierz Rodziewicz – Wschodnim szlakiem

Wschodnim szlakiem

Dziś przedstawiamy historię życia Kazimierza Rodziewicza. Kresowiaka z krwi i kości, który w czasie wojny służył w łączności, zaś zaraz po jej ukończeniu osiedlił się wraz z rodziną w Szczytnie.

Kazimierz Rodziewicz prezentuje album z przywołującymi wiele wspomnień zdjęciami

 

NA WOŁYNIU

 

Kazimierz Rodziewicz urodził się 20 czerwca 1926 roku w miejscowości Skurcze w powiecie łuckim (gałąź Skurcze II). Była to spora wieś, w której zamieszkiwało około 70 rodzin polskich. Tam ukończył siedem klas szkoły podstawowej. Miał pięć sióstr i jednego brata. Jego rodzice posiadali niewielkie 17-hektarowe gospodarstwo, które zapewniało byt całej rodzinie. W 1939 roku na tereny wschodnich ziem polskich wkroczyła Armia Czerwona. Siedmiu osadników wojskowych zamieszkujących Skurcze, zostało aresztowanych przez NKWD i wraz z rodzinami wywiezionych do Archangielska. Później nastał czas okupacji niemieckiej. Jej skutki dla miejscowych nie były jednak zbyt dotkliwe. Dni mijały spokojnie, czas zajmowała głównie praca na gospodarstwie. W roku 1943 zaczęły po okolicy grasować bandy UPA. – To były straszne czasy. Sąsiad sąsiada zabijał. W skład oddziałów UPA wchodzili mieszkańcy pobliskich miejscowości. To nie byli obcy ludzie – mówi Kazimierz Rodziewicz. Bojówki UPA splądrowały nieodległe miejscowości, takie jak Andrzejówka czy Nieświeć. Skurcze na szczęście uniknęły najazdu do momentu, aż większość mieszkańców uciekła przed nadchodzącymi w 1944 roku Rosjanami. Mieli szczęście, bo tego samego dnia, gdy nocą dochodzili do Łucka zobaczyli łuny ognia roztaczające się nad Skurczami. Bojówki UPA dokonały tam totalnego zniszczenia i wymordowały pozostałych mieszkańców. – Gdy miejscowość zajęli Rosjanie, wybrałem się do Skurcz. W studni w moim gospodarstwie znaleziono siedem ciał – opowiada pan Kazimierz.

Z ŁUCKA DO SUM

W marcu 1944 r. Łuck zajęli Rosjanie. Jedną z pierwszych decyzji było zarządzenie mobilizacji. Na słupach pojawiły się plakaty w języku polskim i rosyjskim. Obowiązkowi mobilizacyjnemu podlegali wszyscy, którzy ukończyli 18 lat.
– Mnie się udało. Tuż po wkroczeniu wojsk radzieckich, przeprowadzili oni rejestrację mieszkańców a ja jako rok swoich urodzin podałem datę 1927. Tym sposobem byłem za młody na służbę.
W niedługim jednak czasie wydano dekret, który nakazywał zgłoszenie się rocznika 1927 do podjęcia obowiązkowych prac na rzecz wysiłku wojennego. Pan Kazimierz przydzielony został do transportu jadącego do fabryki czołgów w oddalonym o kilka tysięcy kilometrów na wschód Czelabińsku. Zgłosił się na odprawę, gdzie wraz z innymi towarzyszami wsiedli do przydzielonych wagonów towarowych. Podróż miała potrwać wiele dni. Jako że straż wartownicza nie była zbyt liczna i nie za bardzo przykładała się do swoich obowiązków, część z nich postanowiła podjąć próbę ucieczki. W okolicach miejscowości Konotop, pociąg zatrzymał się przy rozwidleniu torów. Był środek nocy. Uznali, iż będzie to doskonały moment na ucieczkę. Wyskoczyli z wagonów i z pomocą mapy rozpoczęli marsz ku najbliższej stacji. Razem z panem Kazimierzem uciekło 12 osób. Celem ich podróży była miejscowość Sumy, gdzie znajdował się sztab wojska polskiego.

NIEOCZEKIWANY CHRZEST BOJOWY

Dzieliła ich jednak od niego dosyć duża odległość, którą postanowili pokonać pociągiem. Na najbliższej stacji, do jakiej dotarli, czekali na pociąg ponad 14 godzin. Podróż powoli jadącym składem mijała spokojnie. Jednak idylla została nagle przerwana.

 

Zdjęcie z czasów pobytu jednostki w okolicach Sawina

Zdjęcie z czasów pobytu jednostki w okolicach Sawina

 

Na jednej ze stacji trwało silne bombardowanie. Cały teren był oświetlony racami zrzucanymi przez niemieckie samoloty. Nie zastanawiając się wyskoczyli z wagonów, uciekając w stronę lasu. Raz po raz powietrze rozrywały głośne wybuchy zrzucanych bomb. Pociągi manewrowały, próbując uniknąć trafień. Jeden z wagonów wiozących ropę wyleciał w powietrze, a wieziony przez niego ładunek rozlał się i zapalił, tworząc rozległe morze ognia. Bombardowanie ustało dopiero po kilku godzinach. – Gdy nad ranem wróciliśmy na stację do naszego pociągu, zobaczyliśmy jak wielkie zniszczenia spowodowało bombardowanie. Gdy już wsiedliśmy do swoich wagonów okazało się, że brakuje dwóch towarzyszy jadących z nami. Dalsza część podróży minęła już bez większych utrudnień. Gdy wysiedli na dworcu w Sumach, zaraz przy budynku stacyjnym zauważyli wywieszoną wysoko na maszcie flagę biało-czerwoną. W pobliskim namiocie służbę pełnił polski podoficer, który przyjął ich bardzo ciepło. Następnego dnia udali się do rosyjskiej komisji rekrutacji, aby otrzymać skierowanie do oddziałów wojska polskiego. Po kilku dniach postoju pan Kazimierz otrzymał mundur i skierowanie do miejscowości Terny. Tam, w byłym majątku gospodarstwa rolnego w specjalnie przygotowanych chlewikach, został zakwaterowany.

RADIOTELEGRAFISTA

Kilka dni później wysłano go na trzymiesięczne szkolenie radiotelegrafistów. Zajęcia prowadzone były przez rosyjskich oficerów, którzy objaśniali tajniki działania radiostacji, uczyli przekazywania meldunków, a także alfabetu Morse`a. Po zakończeniu kursu w sierpniu 1944 roku słuchacze przewiezieni zostali do Chełma. Tam wszyscy przeszli egzaminy. Pan Kazimierz otrzymał stopień kaprala i trafił do 1. Brygady Drezdeńskiego Korpusu Pancernego. W owym czasie stacjonowała ona w rejonie miejscowości Sawin. W okolicznych lasach zorganizowano obóz, w którym jednostki przebywały aż do marca 1945 roku. Przez ten czas mieszkali we własnoręcznie zrobionych ziemiankach. Dni mijały powoli. Większość czasu pochłaniały codzienne ćwiczenia. – Ogólnie nie było źle. Wprawdzie czasami chodziłem głodny, często jednak udawało się wymienić trochę tytoniu na suchary, ze starszymi żołnierzami. Oni nie bardzo mogli jeść twarde suchary.

SZLAKIEM BOJOWYM

W marcu 1945 roku jednostka otrzymała rozkaz wyjazdu. Po załadowaniu sprzętu do transportu kolejowego wyruszyli w dziesięciodniową podróż do Leszna. Następnie szlak bojowy zaprowadził 1. brygadę aż w okolice Drezna. Wtedy dokonany został zwrot w rejon Budziszyna. W miejsce ofensywy niemieckiej Grupy Armii „Środek” feldmarszałka Schornera, której zamiarem było dotarcie spod Sudetów do Berlina i wspomożenie miasta w walkach z Rosjanami. Siły niemieckie zostały powstrzymane. Miejscem służby pana Kazimierza był głównie samochód łączności. Do jego zadań należało przekazywanie wiadomości z i do dowództwa oraz stałe utrzymywanie łączności z dowództwem. Zaraz po zakończeniu wojny żołnierze 1. brygady przerzuceni zostali w okolice Tarnowskich Gór. W czerwcu 1945 roku pana Kazimierza przydzielono jako plutonowego do MON-u. Przeniesiono go do Warszawy. Jego służba nie trwała zbyt długo. Po trzech miesiącach został zdemobilizowany. Przyczyną był… zbyt młody wiek. Zgodnie z powojennymi przepisami, w wojsku mogły służyć osoby które ukończyły 21. rok życia. Z korespondencji ze swoją rodziną dowiedział się, że najbliżsi przebywają w Szczytnie. Tam też i on skierował swoje kroki. Jak się okazało, w Szczytnie znalazło miejsce dla siebie jeszcze pięć znajomych rodzin spod Łucka. Przez pierwsze miesiące imał się wielu prac. Później znalazł zatrudnienie w przedsiębiorstwie budowlanym. Resztę swojego życia zawodowego związał z miejskim handlem detalicznym. W latach 90. awansowany został do stopnia porucznika. Do dziś mieszka w Szczytnie przy ulicy Suwalskiej.

ODZNACZENIA m.in.
Krzyż Kawalerski
Brązowy Krzyż Zasługi
Medal „Za udział w walkach o Berlin”
Medal za Odrę, Nysę, Bałtyk

Łukasz Łogmin/fot. Ł. Łogmin, archiwum rodzinne K. Rodziewicza

Żródło; Kurier Mazurski (11/10) 24.03.2010 r.

 

 

 

 

 

21 czerwca 2015 r. w wieku 78 lat, po długiej i ciężkiej chorobie odszedł do Krainy Wiecznych Łowów

Władysław Rodziewicz

Koło Łowieckie nr. 67 WATAHA z Warszawy

Pogrzeb odbył się 24 czerwca br. na cmentarzu w Pęcicach (ul.Parkowa 4) k.Pruszkowa

 

    Katarzyna Węglicka

Polacy z Kresów. Znani i nieznani

Książkę wydało Wydawnictwo Bellona

 

 

 

 

Krystyna Rodzewicz

Córka Władysława Rodzewicza z Lewaniszek (Litwa) i Wiktorii z d. Masewicz z Kraszeny (Litwa), wnuczka Władysława i Marii z d. Drozd z Ejciun (Litwa), prawnuczka Dominika Rodzewicza z Bołkun (Litwa) i Heleny z d. Brasiun. Szczecinianka, inżynier budownictwa. Poetka. Ukończyła studia magisterskie na Politechnice Szczecińskiej oraz studia podyplomowe Zarządzania Systemami Przemysłowymi (dyplom Ecole Centrale Paris – Szkoły Głównej w Paryżu). Stypendystka programu Wspólno­ty Europejskiej TEMPUS w Lyonie (Ecole Centrale de Lyon). Pisze od czasów liceum (już wtedy była laureatką Młodzieżowego Konkursu Dziennikarskiego) gdzie pasjonował ją także teatr, poznawany również jako wyzwanie aktorskie. W czasie studiów była dziennikarką w Akademickim Radiu „Pomorze” a także działała w klubie filmowym. W swojej drodze zawodowej budowała domy i hale przemysłowe, kierowała marketingiem dużej korporacji oraz była dyrektorem w międzynarodowej firmie. Publikowała reportaże i opowiadania w periodykach (m. in. „Morze i Ziemia”) a jej wiersze prezentowane były w szczecińskim Zamku Książąt Pomorskich, „Pegazie Polickim”, antologii „W blasku świec” (Police 2014) i almanachu „IV Korytowskiej Nocy Poetów” (Stargard Szczeciński 2015). W 2015 roku wydała swój pierwszy tomik wierszy pt. „Indeks Szczęścia”. Info o tomiku wierszy „Indeks Szczęścia” patrz Książki

 

Środa, 11 lipca 2018 r. – Lublin – odsłonięcie Pomnika Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu.

Uroczystości rozpoczną się o g. 12.00 – Mszą św. w Kościele Garnizonowym NMP przy al. Racławickich 20. Następnie będzie miał miejsce pochód ulicami miasta: „Marsz Pamięci” na Skwer Ofiar Wołynia. I tam rozpoczną się uroczystości z ceremoniałem wojskowym pod pomnikiem Ofiar Wołynia i Kresów. Prawda o tym ludobójstwie, była skrywana i zakłamywana przez 70 lat. Przychodząc dajesz świadectwo prawdzie o historii naszej Ojczyzny. Uroczystość została objęta honorowym patronatem: Wojewody Lubelskiego Przemysława Czarnek, Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) Prezesa Jarosława Szarek, Marszałka Wojewódzwa Lubelskiego Sławomira Sosnowskiego.

 

 

Poniżej w formie galerii zamieszczam Naszą Kronikę Zjezdów Rodu

 

WROCŁAW cm.
Św. Rodziny Sępolno

Maria Rodziewiczówna

urodzona 30.01.1894

zmarła 5.11.1944

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Stare Powązki

kwatera Katakumby

 

5.

Gałąź Skurecka (Skurcze 1)

Linia Wołyńska
pochodząca od Sebastiana Rodziewicza
z 3 pokolenia od Stefana. 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [47.50 KB]

Mapa II RP


 
zobacz opis

Hruszowa
Las

WARSZAWA
cm.Wolski

GRĘBKÓW

GDAŃSK
cm. Salvator

Wiktor Rodziewicz (1893-1967) z żoną Helena Radwan-Łodzińską Rodziewicz

(1894-1986) i synkiem Jerzym (1926-1944). Nadesłał Witold Smoleński

Fotografię legitymacji nadesłał Pan Daniel z USA. Dziękujemy

 

 

BARTOSZYCE

Pochodzenie nazwiska Rodziewicz

Górowo Iławeckie
(Gmina Bartoszyce)

4. Czesław Noniewicz – Za Wilnem, rozdział To miało być gniazdo…

To miało być gniazdem

Miejscowość Łoza w przeszłości posiadała oficjalną nazwę Nowy Dwór i należała do majątku Punżany. Później utrwaliła się nazwa Łoza. Z pytaniem o Łozę zwróciłem się do pani Ireny Słabkowicz, wnuczki przedwojennego właściciela tego folwarku. Odpowiedziała obszernym listem, którego fragment warto przytoczyć.

Dziadek mój, jak się zdaje był człowiekiem nieco lekkomyślnym i marzycielem. Podobnie nie liczył się z surowymi wymaganiami rzeczywistości, gdy nabył część Łozy. Gospodarowanie się zaczynało niemal od zera. Był czas, że Joanna Rodziewiczowi – Gosia, jak ją zwał małżonek – sama krzątała się przy inwentarzu i piekła wielkie sterty blinów, które stanowiły podstawę wyżywienia. Na jednym ze zdjęć rodzinnych widzimy ja jako 50-letnią kobietę z rozdętą szyją chorobliwie nalaną twarzą i spuchniętymi stopami. Ale za cenę jej zdrowia, dzięki gospodarności i oszczędności oraz wytężonej pracy rządcy Tomasza, Łoza stała się tym, czym być miała, to znaczy sprawnie funkcjonującym i przynoszącym dochód mająteczkiem, miłym miejscem wakacyjnych spotkań rodzeństwa.

Piotr Rodziewicz, właściciel Łozy, podobnie jak Aleksander Rodziewicz, który osiadł w Pryciunach, pochodził z miejscowości Podobce koło Bujwidz. W Podobcach, niedużej, bo liczącej 8-10 domów wiosce, znajdowały się dwa domy ze wsi, bowiem żył i pracował w mieście. W okresie międzywojennym prowadził on biuro podań w Wilnie przy Wielkiej Pohulance, tuż przed teatrem. Rodziewiczowie wynajmowali całe piętro okazałej kamienicy i prowadzili tam również pensjonat. Jednakże, gdy nadarzyła się okazja, kupiono ziemię w Łozie, która sąsiadowała z miejscowością Podobce.

Mówi Wanda Klubińska, najmłodsza córka Piotra Rodziewicza:
Ojciec kupił ziemię od Stabrowskiego w 1926 roku. Było tego 34 hektary, zaś w roku 1938 również od Stabrowskiego dokupił 36 hektarów. Na kupionej ziemi znajdowały się bardzo skromne zabudowania – tylko chłopska chata i chlewik. Budowanie ojciec rozpoczął od renowacji i rozbudowy chłopskiej chaty, bowiem gospodarstwo prowadziła mama i musiała gdzieś mieszkać. Właściwie kupno ziemi było zrealizowanym marzeniem mojej mamy i ona gospodarowała. W prowadzeniu gospodarstwa pomagał Tomasz Gregorowicz, zarządca. Dom był wciąż powiększany, a tuż przed wojną powzięto decyzję wybudowana nowego domu, nawet zgromadzono budulec. Moja mama, z domu Podlecka, pochodziła ze Świętnik. Rodzice pobrali się przed rokiem 1907, gdyż w tym właśnie roku urodziła się moja najstarsza siostra Stanisława, zaś w 1909 roku Maria, a Paweł w roku 1911. Dzieci uczyły się w Wilnie. Najstarsza ukończyła Gimnazjum Nazaretanek i poszła na geografię w USB. Geografii nie ukończyła, bo wyszła za mąż i wyjechała do Gdyni – mąż zawodowo był związany z morzem. Maria uczyła się u Nazaretanek, lecz później została przeniesiona do innego gimnazjum. Wstąpiła na medycynę USB, zaś po ukończeniu była rok na stażu, a następnie niecały rok (do wybuchu wojny) lekarzem w Święcianach. Tam poznała przyszłego męża, też lekarza, który był starszym kolegą z Uniwersytetu. Pobrali się w Wilnie i podczas wojny pracowali oboje w Niemenczynie. Mój braciszek Paweł ukończył Gimnazjum Słowackiego, chociaż szło mu to z trudem, i wstąpił na rolnictwo USB. Kierunku tego nie ukończył z powodu wojny. Ja zarówno podstawówkę jak też gimnazjum miałam w Wilnie. Było to gimnazjum Nazaretanek. Wojna przerwała moją edukację.

Miejscowość Łozy tonęła w lesie. Oprócz domu Rodziewiczów był tam jeszcze domek Butkiewicza, któremu Stabrowski sprzedał dwa hektary ziemi. Las pochodził do Łozy z trzech stron. Od strony Korejwiszek był to las wysokopienny, zaś w kierunku Punżan ciągnął się teren podmokły, bagienny. Droga do Tautuliszek też szła przez las. Warunki naturalne, a być może też inne okoliczności sprawiły, że w czasie wojny Łoza stała się gniazdem akowców. Było to główne siedlisko 4-tej Brygady „Ronina”.

Łoza przypominała obóz warowny. Od rana do późnej nocy zjawiały się lub opuszczały ją formujące się drużyny i plutony. Cały folwark państwa Rodziewiczów był w posiadaniu sztabu brygady. Naturalnie za zgodą seniora roku, który brał żywy udział w naradach dowódców…Do stołu zasiadało zazwyczaj kilkanaście osób. Pani domu i jej starsza córka troiły się, by niczego nie zabrakło miłym gościom. Wandeczka, najmłodsza latorośl, pomagała niewiastom, lecz czyniła to trochę z przymusu. Zamiast biegać do kuchni po gorące dania – krążyła wokół stołu. Chciała być podziwiana przez młódź kawalerską.. Do wszystkich miała zalotny uśmiech, bez względu na szarżę i stopień funkcyjny. Może tylko panów oficerów traktowała z nieco większym szacunkiem i powagą. Wiadomo – byli rodzynkami wśród partyzanckiej braci.

Folwark Łoza przed wojną był szykowany ogromnym nakładem sił i środków państwa Rodziewiczów jako gniazdo rodzinne. Dom prawdopodobnie stałby się przedmiotem troski i dumy kolejnych jego spadkobierców. Pierwszym spadkobiercą byłby Paweł, a lubił krzątać się przy gospodarstwie i wybrał rolnictwo za przedmiot swego doskonalenia zawodowego. Wojna przekreśliła to wszystko. Zaprzysiężony w AK, musiał uciekać z Wileńszczyzny. Zginął w PRL na tak zwanych ziemiach odzyskanych.

 

Siedzą: w środku para młoda – Stanisława Rodziewiczówna i Kazimierz Siwicki, obok Jerzy Rodziewicz z Pryciun. Wśród stojących: Maria Rodziewiczówna (pierwsza z prawej) Ludwika Rodziewiczówna z Pryciun (trzecia z lewej) Paweł Rodziewicz (czwarty z lewej)

Fragment książki Czesława Noniewicza „Za Wilnem”.Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej – Bydgoszcz 2002 r.

 

4 targi książki

 

 

(więcej…)

 

fotogr.www.tvlbarcin.pl  Katarzyna Rodziewicz

O życiu i twórczości – Katarzyna Rodziewicz – prog. 20.11.2013
Katarzyna Barbara Rodziewicz, ceniona dziennikarka, autorka blisko 100 reportaży emitowanych w Polskim Radiu Pomorza i Kujaw w Bydgoszczy, poetka, pisarka i malarka. Spotkała się 14 listopada z młodzieżą w gimnazjum w Barcinie.

 

 

źródło: www.tvlbarcin.pl

 

Autorska Agencja Architektoniczna
Henryk Rodziewicz

ul. Legionowa 9/1 lok.114 15-281 Białystok
tel./fax 0 85 874 96 91
email: aaarch@home.pl
Henryk Rodziewicz
tel.kom. 505 10 66 61

Dzierzawcą maj. Lubocz k/Rzeczycy był w poł. XIX w Konstanty Wincenty Aleksander Arkuszewski ( 1814-1875)
Jego żoną byla Konstancja z d. Rodziewicz ( ur. 26.02.1829 Brzustowiec , zm. 30.05.1897 Monte – Carlo). Miała z nim syna Ignacego i 4 córki ).Po śmierci męża z córką wyjechała do Fracji. Poszukuję wszelkich informacji o tym związku
Pozdrawiam. Wiesiek Arkuszewski z Trzebnicy

 

 

 

 

Wydawnictwo:  Siedmioróg , Lipiec 2012

 

 

Z Tymi, którzy już wiedzą i z tymi, którzy dowiedzą się dopiero teraz, dzielę się załącznikiem opisującym przyczynę mojego najgłębszego smutku.

I z serca pozdrawiam
Dobrosław

 

Kliknij w poniższe zdjęcie, by je otworzyć

 

 

    Katarzyna Węglicka

Polskie Kresy literackie

Książkę wydało Wydawnictwo Bellona

 

 

 

Chorągiew Rzeczypospolitej na Pałac Prezydencki

Moja batalia o jej przywrócenie do życia publicznego

 

BEŁCHATÓW

LWÓW cm.
ORLĄT LWOWSKICH

Strzeżysław Rodziewicz

urodzony ?

zmarły 28.05.1863

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Powązki Wojskowe

kwatera Powstańców Styczniowych, medalion symboliczny

 

WARSZAWA
cm. PÓŁNOCNY

6.

Zagaje

Linia Wołyńska
pochodząca od Sebastiana Rodziewicza

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [81.50 KB]

Mapa II RP


 
zobacz opis

GDAŃSK
cm. Oliwski

     Tajemnica polskich biało-czerwonych barw narodowych, czyli batalia Stowarzyszenia Rodu Rodziewiczów o prawdę historyczną

Zofia Rodziewiczówna z dziećmi. Fotografia z około 1917 roku.

 

 

Awers

 

 

5. Ewa Higersberger – Przyczynek do wspomnień o dr. Franciszku Rodziewiczu…

Ewa Higersberger

Przyczynek do wspomnień o dr. Franciszku Rodziewiczu

Był rok 1944, rok Powstania Warszawskiego, rok nadziei na wyzwolenie i na zakończenie okupacji hitlerowskiej. Mieszkaliśmy na Saskiej Kępie z Ojcem, Matką i Siostrą Wieści o zbliżającym się froncie skłoniły Rodziców do podjęcia decyzji o przeniesieniu się do lewobrzeżnej Warszawy, do przyjaciół, na ul. Wspólną 10. Matka postanowiła pojechać na Saską Kępę, do naszego mieszkania na Berezyńskiej by zabrać jeszcze trochę rzeczy. Był to dzień l sierpnia. Wybuchło Powstanie. Matka nie mogła już do nas wrócić. Można sobie wyobrazić Jej rozpacz i obawę o pozostawione u przyjaciół córki. Pod koniec sierpnia, gdy dowództwo Powstania przeniosło się do Śródmieścia, nasiliły się bombardowania i życie koncentrowało się w piwnicach. Ojciec mój zmarł 19 września. Pod koniec września zachorowałam na czerwonkę. Po kapitulacji przyjaciółka Rodziców wyszła z Warszawy zabierając młodszą o 3 1/2 roku Siostrę. Mnie powierzyła służącej, która miała zaopiekować się mną i odprowadzić do powstańczego szpitala. Zostałam sama w piwnicy, skąd zabrali mnie przygodni ludzie do szpitala. Wkrótce okazało się, że szpital ma być zlikwidowany, a chorzy ewakuowani Wielu chorych nie było w stanie chodzić. Dano im wybór: albo spróbują piechotą udać się do zbiorczego szpitala powstańczego, skąd będą ewakuowani poza Warszawę, albo udadzą się do ad hoc zorganizowanego szpitalika przy ul. Chopina. Nie byłam w stanie poruszać się o własnych siłach. Zaniesiono mnie na Chopina. Ciężko chorą 11-letnią dziewczynkę przyjął dr Franciszek Rodziewicz i Jego żona Anna Aniceta. Zaopiekowali się mną, jak córką. Sami nie mieli dzieci. W szpitaliku było około 30 chorych, wśród których spotkałam między innymi znajomych mych Rodziców. Dr Rodziewicz zastosował wobec mnie „końską** kurację. Oprócz wody nie mogłam wziąć do ust żadnego jedzenia. Chorzy użalali się nade mną, próbowali częstować mnie po kryjomu czymś skromnym do jedzenia. Pan Doktor i Jego żona pilnowali mnie nieustannie. Dzięki tak drakońskiej kuracji i konsekwentnemu postępowaniu przeżyłam i wyzdrowiałam. Przez cały październik szpitalik działał, z sąsiednich opuszczonych domów przynoszono znalezione jedzenie. Pojawiali się żołnierze Wermachtu, odnoszący się do chorych, a szczególnie do mnie – dziecka ze zrozumieniem tragicznej sytuacji. Częstowali papierosami, czekoladą. Taka sytuacja, zdawało się stabilna, trwała do końca października. Po l listopada Niemcy zaczęli systematycznie podpalać i niszczyć dzielnicę. Z osób, które były w miarę sprawne dr Rodziewicz organizował grupy do gaszenia pożarów. Ściany szpitalika rozgrzewały się niebezpiecznie od płonących sąsiednich budynków. Huk przy wysadzaniu w powietrze domów i pożary powodowały, że pianina i fortepiany, których było sporo w domach zamożnych mieszkańców pobliskich domów, grały niesamowitą symfonię kończącą się wystrzałami strun niszczonych przez płomienie instrumentów. W połowie listopada Niemcy zadecydowali o ewakuacji szpitalika. Podstawiono ciężarówki i chorzy ze swym skromnym dobytkiem zostali wywiezieni poza Warszawę. Niemcy zaproponowali pozostanie w Warszawie pp. Rodziewiczom, mnie i p. Kołodziejskiemu. Gdy odmówili, Niemcy zaproponowali oddanie do dyspozycji wagonów kolejowych dla zabrania ruchomości szpitalika i własnego. Dr Rodziewicz odmówił, gdyż twierdzi], że skoro Jego podopieczni mogli zabrać tylko swój osobisty dobytek, to On tez tak uczyni.
Przenieśliśmy się do Żyrardowa. Tam zastało nas wyzwolenie. Potem dowiedziałam się, że moja Matka szukała mnie, trafiając nawet do Krakowa, do siostry p. Anny. Przywiązaliśmy się do siebie – pp. Rodziewiczowie i ja. Wprawdzie dr Rodziewicz namawiał moją Matkę aby pozostawiła mnie u nich na stałe, ale zarówno dla Matki, jak i dla mnie była to propozycja nie do przyjęcia. Rozstawaliśmy się z bólem, jak Rodzice z córką. Wiedzieliśmy, że nasze kontakty się nie skończą i rzeczywiście, do śmierci obydwojga pp. Rodziewiczów byli Oni i dla mnie i dla mojej Matki, jak najbliższa rodzina.
Podczas okupacji dr Rodziewicz pracował w Szpitalu Ewangelickim graniczącym z gettem Przez szpital przerzucano paczki dla Żydów, pomagano Żydom w przechodzeniu na stronę aryjską.
Po wojnie dr Rodziewicz otrzymał propozycje zajęcia wysokiego stanowiska w służbie zdrowia, ze wszystkimi płynącymi z tego korzyściami Warunkiem było wstąpienie do partii. Zdecydowanie odmówił, pozostał w Żyrardowie, mieszkał w niezwykle ciężkich warunkach ale nie sprzeniewierzył się swoim przekonaniom. Był niezwykle cenionym przez pacjentów i współpracowników. Zawsze serdeczny, dbały, życzliwy. W latach powojennych, kiedy wielu pacjentów narzekało na lekarzy, pacjenci dr Franciszka Rodziewicza wyrażali swoje uznanie dla Niego na łamach prasy podając Jego osobę jako wzór człowieka i lekarza. W piśmie pracowników służby zdrowia „Służba Zdrowia” z dnia 7 lipca 1974 r. grono przyjaciół opublikowało wspomnienie, którego fragment przytaczam: „Odszedł lekarz niezwykle sumienny, nestor polskiej dermatologii, najlepszy Kolega i Przyjaciel Ci, co Go znali, będą Go wspominać ze wzruszeniem”. W warunkach rodzinnych i domowych był człowiekiem patriarchalnym Bez mała „domowym tyranem”. Decyzje należały wyłącznie do Niego, On decydował o ubraniu żony, o Jej kapeluszach. Nie pozwalał nawet ubierać się w to, co Żona sama sobie kupiła. Niezwykle rzadko godził się na wyjścia Żony bez Jego asysty. Trzeba podkreślić, że był mężem bardzo troskliwym i kochającym. Stanowili niezwykle zgodne i kochające się małżeństwo.
W towarzystwie niezwykle dowcipny, wykazywał się wielką erudycją, znajomością sztuki, muzyki. Młodych rozmówców wprawiał czasami w zakłopotanie „egzaminując” z języków obcych. Władał przecież francuskim, niemieckim, angielskim i rosyjskim. Potrafił rozmawiać na każdy temat zarówno z młodzieżą, jak i z dorosłymi i na każdy niemal temat miał coś konkretnego do powiedzenia. Rzadko spotyka się ludzi o tak szerokich zainteresowaniach i wiedzy. A gdy czuł niedosyt swej wiedzy w jakiejś dziedzinie, zaraz po rozmowie próbował uzupełnić swe wiadomości. Dr Franciszek Rodziewicz pozostaje w mej pamięci jako wspaniały Człowiek, prawy, erudyta o wielostronnych zainteresowaniach, świetny lekarz mający zawsze na pierwszym miejscu dobro pacjenta.

 

 

fot. Aleksandra Wydrych  Natalia Rodziewicz

Natalia Rodziewicz ukończyła Sopockie Szkoły Fotografii z tytułem Plastyk-Fotografik. Mieszka i pracuje w Elblągu. Mówi o sobie: „Po raz pierwszy odkryłam moją miłość do fotografii, czyli rysowania za pomocą światła, gdy miałam 12 lat. Z początku fotografowałam jedynie naturę, czyli rejestrowałam realia życia takimi, jakimi są; dopiero potem zrozumiałam istotę tej dziedziny artystycznej, dzięki której zamiast kopiować życie, zaczęłam rzeźbić za pomocą nowoczesnych narzędzi obrazy, które tworzą się w mojej głowie. Stałam się twórcą, a odeszłam od bycia tworzywem. Idealnie odwzorowują mój pogląd owe cytaty:
Myślę, że fotografie powinny prowokować i nie pokazywać tego, co jest już znane. Nie wymaga ani wielkiej siły ani magii odtworzenie czyjejś twarzy na zdjęciu. Magią jest postrzeganie ludzi w zupełnie nowy sposób. (Duane Michals)
Podstawy natury technicznej łatwo jest opanować, a tak naprawdę chodzi o działanie twórcze. (Joanna Helander)
Przykazanie dla fotografów i innych twórców: nie pożyczaj duszy od innego artysty, choćby nie wiem jak ci się spodobała, ponieważ w tym samym momencie stracisz swoją duszę, która jest źródłem wyjątkowości tego, co robisz. (Joanna Maria Rybczyńska).
Fotografia to dla mnie narzędzie, dzięki któremu zamiast odwzorowywać rzeczywistość – kreuję ją wedle własnych, indywidualnych zasad. Fotografia potrafi połączyć dwa odmienne światy – duchowy i materialny tworząc przez to świat artystyczny, czyli serca. Jego dzikość, namiętność i pasje, które wyrażają się poprzez nasz umysł i ciało. Moją największą pasją jest oczywiście sztuka, a konkretniej fotografia – to potrzeba mojej duszy, czyli serca.

 

Wernisaż fotografii Natalii Rodziewicz

 

W środę 6 marca br. w Galerii ZUM przy ul.Kowalskiej 3-5D w Elblągu odbył się wernisaż fotografii Natalii Rodziewicz (patrz Twórczość) „Paradoks życia z fikcji wzięty. Kobiety XXI w.” Wystawa czynna do 10 kwietnia. Wstęp wolny.

 

więcej

 

Przedsiębiorstwo Drzewne
Ewa Rodziewicz

ul.Sierakowskiego 7
14-300 Morąg
tel. (89) 7574610

Poszukuję informacji na temat naszej rodziny Wiesław Rodziewicz był moim Ojcem Chrzestnym ma dwóch synów Andrzeja i Julka. Adela Rodziewicz Córka Juliusza Rodziewicza i Antoniny Pawłowskiej była żoną mojego pradziadka Włodzimierza Modzelewskiego. Mój adres modelek1@wp.eu a strona rodzinna to: http://modzelewski.orangespace.pl/
Pozdrawiam i czekam na kontakt. Jerzy Modzelewski

 

 

 

 

Wyd.1987 r.

 

 

W dn.9 lutego 2015 r.zmarł Bernard Rodziewicz.

Pogrzeb odbył sie w dn.16 lutego br. w Zielonej Górze na cmentarzu przy ul.Wrocławskiej.

 

 

W dniu 10 maja 2014r zmarł mój najukochańszy Mąż inż. energetyk Ryszard RODZIEWICZ

Uroczystość pogrzebowa odbyła się w dniu 15 maja 2014 r. o godz. 10.00 w kaplicy cmentarnej na Cmentarzu Komunalnym Opole – Półwieś.

Pogrążona w smutku i bólu żona

 

    Grzegorz Rąkowski

Smak Kresów

Książkę wydała Oficyna Wydawnicza „Rewasz”

 

 

 

Obywatelska inicjatywa  Leszka Rodziewicza w reaktywowania Chorągwi Rzeczypospolitej w formie petycji skierowanej do Senatu była nagłośniona w mediach.

 

Wiktor Rodziewicz

urodzony 1893

zmarły 26.08.1967

miejsce spoczynku Toruń, cmentarz Św. Jerzego

kwatera od wejścia w prawo

 

BIAŁA
PODLASKA

7.

Bakowce

Linia Wołyńska
pochodząca od Sebastiana Rodziewicza

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [163.50 KB]

Mapa II RP


 
zobacz opis

LITWA
cm. Sereje

MARYSIN
WAWERSKI

GDAŃSK
cm. św. Franciszka

Najstarsza wzmianka o nazwisku Rodziewicz

     W Kronice wielkopolskiej opisano, że w 1261/62 Mendog prowadząc 30 tysięcy wojowników — Litwinów, Prusów i innych, pogańskich ludów (zapewne Jaćwingów) — zniszczył Płock i całą ziemię płocką następnie zaś uderzył na skolonizowane już przez Krzyżaków ziemie pruskie. Wkrótce po tym nastąpił nagły najazd Litwinów na Mazowsze. W roku 1262, w przeddzień św. Jana w samą Kupałę (a więc 23 czerwca) zdobyli oni gród Jazdów (dziś Ujazdów, w Warszawie) i zamordowali księcia Siemowita, a wzięli do niewoli jego syna Konrada. Jednocześnie zarządził Mendog odwetowy najazd na posiadłości księcia Wasylka. Jeden z dwóch oddziałów litewskich zniszczył okolice Kamieńca Litewskiego i uprowadziwszy wielu brańców powrócił szczęśliwie na Litwę. Drugi po zniszczeniu okolic Mielnika wracał na Litwę przez Polesie. Książe Wasylko wraz z synem synem Włodzimierzem, bojarami i sługami dopadł Litwinów koło grodu Nobel nad jeziorem tejże nazwy.

Litwa… ustawiła oddziały i siadła w trzech szeregach za tarczami wedle swego zwyczaju. Wasylko zaś, uszykowawszy swoje pułki, poszedł przeciw niej i starły się obie strony. Litwa nie wytrzymawszy rzuciła się do ucieczki. I nie było można uciec, bo otaczało ją jezioro. I tak zaczęli siec ich, a inn i utopili się w jeziorze, l tak wybili ich wszystkich i nie pozostał ani jeden z nich… A własna drużyna wszystka wyszła cało. Zabity został tylko jeden z pułku Wasylkowego — Prejbor syn Stepana Rodiwicza

6. Czesław Sawicz – Fragment V – rozdziału książki „Wileńszczyzna 1919-1939”

Fragment V – rozdziału książki Czesława Sawicza „Wileńszczyzna 1919-1939”

Krążył szatan po nieszczęsnej Ziemi Wileńskiej i tam gdzie diabelskie kopyto stanęło na ziemi, tam było nieszczęście, tam była krew i łzy.Kto jadąc szosą północną Wileńszczyzną z Brasławia do Szarkowszczyzny mijając miasteczko Jody niech spojrzy na prawo, tam rozlega się wielokilometrowa kraina nazwaną dziś rezerwatem przyrody. Kiedyś kraj ten pełen ukwieconych łąk i przepięknych ciemnych borów, a powietrze przepełnione było śpiewem ptaków i cichym, dyskretnym brzęczeniem pracowitych pszczół i konkuru-jących z nimi trzmieli. Piękno tak jakby pozostało, ale jest to piękno smutne – żałobne. Można tu zbierać dorodne grzyby, na zamszonych podłożach leśnych przesięków pełno jest żurawin, już w kwietniu leżą ładnie opłukane topniejącym śniegiem i kuszą swą wielkością grona i czerwienią, jasną i czystą jak krew. Ginęli tu ludzie. Ginęli Polacy, Białorusini i Żydzi, a może i wielu innych, których śmierci już nikt nie odnotował. Ginęli tu ludzie, zniknęły też całe wsie, dworki i zaścianki. Palili i niszczyli wszyscy. Niemcy i Rosjanie, bandyci i partyzanci. Niszczyli wszyscy komu ta ziemia była niewygodną, a ludzie stanowili zagrożenie, bądź byli niepotrzebni. Skupmy więc uwagę na tym skrawku ziemi, który może być reprezentatywny dla całego regionu. Tu z powierzchni ziemi zniesione zostało życie, uczyniono pustynię. Zniknęły niekiedy od wieków zamieszkałe tu rody polskie: Rodziewiczów, Zakrzewskich, Łopacińskich, Pierożyńskich, Czerniawskich, Arciszewskich, Kondratowiczów, Sawiczów, Chotkiewiczów, Polehoszków, Wereszczaków, Kozłowskich, Jankunów, Bielińskich, Pawłowskich, Zgierskich, Stankiewiczów, Moczulskich, Mickiewiczów, Ławrynowiczów, Pietkiewiczów, Lenkiewiczów, Kuncewiczów, Misztoltów,. Każda z tych rodzin przeżyła własny dramat… Każda z tych rodzin ma własną historię, historię ognia, krwi i więzienia, bądź śniegów syberyjskich. Zbrodniarze zacierali ślady zbrodni w różny sposób. Dzisiaj nie można odtworzyć dramatycznych dziejów tego nieszczęsnego zakątku tej ziemi Wileńskiej. Zbrodniarze skutecznie zadbali, by ziemia ta stała się pustynią – uroczyskiem. A ludzie, którzy przeżyli, rozproszyli się po świecie, zachowują dla siebie dramaty swych przeżyć. Kazano im milczeć, aż do utraty pamięci. W tych warunkach wciąż brak jest materiałów, a zwłaszcza udokumentowania pamiętnych wydarzeń. Być może w przyszłości zajmą się tym historycy przy pomocy swego instrumentarium profesjonalnego i dokumentów, które chyba kiedyś staną się dostępne. Jak dotychczas pozostaje więc tylko posłużenie się przykładami, i to tylko tymi najbardziej typowymi pamiętnikami osób, którym na szczęście udało się przeżyć i zachować w pamięci gehennę tamtych lat.

Czesław Sawicz – Wileńszczyzna, 1919-1939

Wydawnictwo PPUH „Veris” Marzena Stachowicz, 2003 r.

 

 

  Mariusz Rodziewicz

ukończył specjalizację Agroturystyka w Bobowicku. Pasjonat przyrodnik, filmowiec i fotograf – związany z ochroną rzadkich gatunków zwierząt, głównie owadów. Twórca filmu „Planeta owadów”. Współpracuje także z licznymi organizacjami ekologicznymi m. in. Stowarzyszeniem „Trójrzecze” z Bolesławca. Zaangażowany jest w tworzenie ścieżek dydaktycznych, zakładanie obszarów chronionych oraz prowadzenie warsztatów entomologicznych dla dzieci i młodzieży. Stara się ukazywać piękno dzikiej przyrody w obiektywie (jak mawiał Włodzimierz Puchalski „Moją bronią jest aparat a ładunkiem – klisza”) – z tą pasją idzie przez życie już ponad 20 lat.

 

Dni Wilna w Warszawie.

W dniach 7-9 grudnia 2012 r. w Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbyły się Dni Wilna. Oprawę dla występów: litewskiej kapeli „Akadas”, Kapeli Wileńskiej i Kwartetu Kameralnego stanowiła wystawa fotograficzna „Wilno”, którą wykonał znany fotograf z Wilna Jerzy Karpowicz i wystawa malarstwa „Przestrzeń i Figura” Roberta Bluja. Przed Domem zorganizowano stoiska z wyrobami rękodzieła artystów z Wilna jak również kiermasz smakołyków spożywczych. Dni Wilna cieszyły się sporym zainteresowaniem warszawiaków jak i odwiedzających stolicę turystów.

 

 

Usługi Geodezyjne
Rodziewicz Czesław

09-100 Płońsk,
ul. Płocka 68
woj. mazowieckie, powiat: płoński
tel. (23) 6623372

Pamietam jako mlody chlopak mieszkalismy w Londynie u Pana Rodziewicza na Ivy Road. Mial syna w wieku 20+ w 1951 r. Ciekaw jestem co sie z nimi stalo? Fedorowski

W dniu 5 listopada 2013r. po długiej chorobie, odeszła od nas na zawsze,

nasza kochana Żona, Mama, Teściowa, Babcia i Prababcia,

śp. Jadwiga Rodziewicz

z domu Mojzych, ur.14 X 1925r. w Brześciu n/Bugiem

żona Wiktora Rodziewicza, herbu Łuk Napięty.

Pożegnamy śp. Jadwigę dnia 14 X 2013 r. /czwartek /

o godz. 11.00 w czasie Mszy św., która odbędzie w kościele,

na terenie cmentarza w Marysinie Wawerskim,

przy ul. Korkowej 152 w Warszawie.

Po Mszy św. zostanie pochowana w grobie rodzinnym, na tamtejszym cmentarzu.

O czym powiadamiają , pogrążeni w głębokim smutku:

Mąż Wiktor Rodziewicz z córka Anną Gaj i synami Grzegorzem i Leszkiem.

 

 

 

 

 

 

Wyd.Książka i Wiedza

 

 

 

  Sławomir Koper

Wielkie Księstwo Litewskie i Inflanty

Książkę wydało Wydawnictwo Bellona

 

 

 

Wręczenie Medal Hereditas Saeculorum Katarzynie Rodziewicz

 

 

Uroczystość wręczenia Medali Hereditas Saeculorum laureatom piątej edycji marszałkowskiego konkursu „Dziedzictwo wieków” odbyło się w sobotę (10 września) w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Miłości i Pokoju Pani Kujaw w Markowicach (powiat mogileński). To wyróżnienia za szczególne osiągnięcia w dziedzinie konserwacji i restauracji zabytków.

Medal za szczególne osiągnięcia związane z opieką nad zabytkami i ochroną zabytków, między innymi otrzymała:

• Katarzyna Barbara Rodziewicz, właściciel dworu w Sielcu (powiat żniński). Kapituła doceniła zabezpieczenie zabytkowego dworu przed zniszczeniem i doprowadzenie go do stanu umożliwiającego użytkowanie na cele mieszkaniowe (górna kondygnacja) i publiczne (parter, a także park oraz dworska nekropolia), wykonane wyłącznie siłami i środkami Właściciela.

Źródło: www.kujawsko-pomorskie.pl

 

BIAŁYSTOK

Zenon Rodziewicz

urodzony ?

zmarły 12.09.1939

miejsce spoczynku Kałuszyn, cmentarz Miejski

Kwatera Żołnierska

 

8.

Witebsk

 pochodząca od Ferdynanda Rodziewicza z Pulwinów

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [333.00 KB]

Mapa II RP


 

GDAŃSK
cm. Łostowicki

Ciekawostka

W bibliotece Kongresu USA znajduje się:

Polska Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych

Składa się ze 111 tomów zawierających podpisy Polaków,(m.in. Rodziewiczów), zebranych dla uczczenia 150 rocznicy Deklaracji Niepodległości.W 1926 r. przekazana Prezydentowi C. Coolide przez I.Mościckiego.

7. Janina Rodziewicz – Pamiętnik z Hagi, fragment rekopisu z Biblioteki Narodowej.

Janina Rodziewicz

Pamiętnik z Hagi

18 października 1939 r.

 

Dziennik? Tygodnik chyba? Czyż można się zdobyć na spokojne, codzienne notowanie wypadków gdy przerastają one pojęcia ludzkie? Bo czyż można pojąć fakt, że Polska, jako niezależne, wolne, potężne państwo już w tej chwili nie istnieje? Że ją musimy na nowo zdobywać, na nowo o nią walczyć, na nowo ją tworzyć? Dwadzieścia lat – pół życia jednego pokolenia. Żyją jeszcze w pełni sił ci, co ją stworzyli. Młodzieżą są ci, co w wolnej się urodzili, i już jej niema. Ani pojąć, ani wyobrazić sobie tego nie można.
Czyja wina? Historia może kiedyś powie. Dziś nie zdoła i nie wyda sądu nikt. I premier nasz sąd przekazuje historii. My przetrwać musimy, i zdobyć ją znowu i odbudować i… zemścić się, ach zemścić się przede wszystkiem, krwawo, jak najkrwawiej.
Chyba nikomu z nas, ani mężczyźnie ani kobiecie nie drgnęłaby ręka, gdyby można było stanąć oko w oko z jakimś Niemcem. Za każdą kroplę polskiej krwi, za każdą cegłę zburzonego domu, za każdy strzęp spalonej strzechy, za każdą łzę polskiego dziecka – zemsta, zemsta. A tymczasem my tu siedzieć musimy bezczynnie, bezradnie czekać i trwać. A nasi aljanci? Słów dotrzymali, wojnę wypowiedzieli i dotąd na tem się kończy. Parę zatopionych statków, kilkanaście zestrzelonych samolotów, pukaniny z armat. Cały strach ogarnia, a jeśli nas wykiwają, jeśli dojdą do porozumieniami z Hitlerem, co z nami będzie? Na marne pójdą te ofiary, na marne krew, na marne gruzy Warszawy. Boże, Boże, co tam się dzieje, co dzieje? Z opisów gazet, przerażające rzeczy.
Głód, zima, choroby, ruiny miasta, gruzy, nędza, śmierć. I nic pomóc nie można, ani ratunku dać, ani słowem pocieszyć, nie mam sił pisać nie mogę myśleć, a łez nam już brak, a płakać nie wolno…

 

Targi książki historycznej 2012

 

 

 


  Justyna Wiktoria Rodziewicz

Justyna Wiktoria Rodziewicz urodziła się w Warszawie w 1991 r. a jej hobby to fotografia, historia sztuki, malarstwo i ceramika. W ceramice, której tajniki zgłębia samodzielnie, interesuje ją kolor i faktura. W paterach, filiżankach, talerzykach dostrzec można w subtelnym reliefie fascynacje Hiszpanią, która jest jej ulubionym zakątkiem świata – była tam kilkakrotnie. Obecnie zakłada pracownię ceramiki by doskonalić swój warsztat.

 

Ceramika

 

 

 

Zakład Poligraficzny
Eugeniusz Rodziewicz

ul.Burzliwa 8,
04-837 Warszawa,
tel. (22) 6157322

Witam! Pradziadziadkowie; Wladyslaw Rodziewicz i Waleria z domu Koczobut. Mieli dzieci: mojego dziadka Jozefa(zwanego tez Ludwikiem), Jozefe, Franciszke , Bronislwa Poszukuje informacji o rodzinie Rodziewiczow z Adamowki. Adamowka w woj. Rowne. Dziadek Jozef nazywany rowniez Ludwikiem urodzil sie w Horochowie. Bbcia Helena zd. Lipinska. Mieli dzieci Aniele, Janine i Ludwika. Babcia Helena chowala od Niemcow i ukraincow dla dwoch braci Grencwajow. Uciekli przed ukraincami do Dubna. HB

 

24 sierpnia 2013 r. w Suwałkach zawarli związek małżeński Anna Kotowska i Maciej Rodziewicz

 

ostatnia znana lokalizacja zdjęcia:

https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/p480x480/1393729_614030921986317_1057639690_n.jpg

 

 

 

 

 

Wyd. EDIPRESSE POLSKA SA

Rok wyd.2013

 

 

 

  Sławomir Koper

Kresy Południowo-Wschodnie

Książkę wydało Wydawnictwo Bellona

 

 

 

ZJAZD RODOWEGO STOWARZYSZENIA RODZIEWICZÓW

facebook.com/leszekrodziewicz

Ostróda, dnia 30.05.2017r.

 

PETERSBURG
cm. Piskariewski

Eugeniusz Rodziewicz

urodzony 28.01.1872

zmarły 7.11.1934

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Powązki Wojskowe

kwatera A18-5-1

 

9.

Rodziewicze

Gałąź Rodziewicze
pochodząca od Antoniego.

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [34.00 KB]

Mapa II RP

 

8. Aleksandra Ziółkowska – Boehm – fragment książki Z miejsca na miejsce

Aleksandra Ziółkowska – Boehm

Z miejsca na miejsce

Sierpień, 1939 r.

 

Roman Rodziewicz na zaproszenie sióstr przybył do Siedlec, skąd razem pojechali do Warszawy. Odwiedzali nocne lokale, zachwycali się feerią świateł, bawili się. Ówczesna Warszawa go urzekła. Wrażenia z pierwszych odwiedzin piętnaście lat temu, kiedy objechawszy statkiem wszystkie portowe stolice świata powrócił do kraju, zatarły się. Rodzeństwo pojechało dalej do Brześcia nad Bugiem odwiedzić wuja Romana Kuleszę, kapitana broni pancernej. Roman zaprzyjaźnił się z adiutantem generała Kleeberga, rotmistrzem Janem Michałowskim, który wraz z wujem i zgłaszającym swą pomoc generałem chciał ściągnąć Rodziewicza do czołgów. Wszędzie wokół mówiło się o wojnie, że wybuchnie niebawem. Panował nastrój podniecenia – to okres szybkich decyzji, gwałtownych poczynań.
Roman miał ochotę na przejście do czołgów, ale okazało się, że na wszystko już za późno – wybuchła wojna. Rodzeństwo wróciło do Siedlec. Pełna mobilizacja. Radio nadawało: Uwaga, uwaga, nadchodzi… Na pożegnanie Zofia zawiesiła mu na szyi przywieziony kilka tygodni wcześniej z Lourdes medalik. Z jednej strony widniała Matka Boska, z drugiej święta Bernadetta. Prosiła, by się z nim nie rozstawał. Z medalikiem tym przyjdzie mu przeżyć wiele ciężkich chwil, a po latach będzie go trzymał jak relikwię.
Odprowadzony przez siostry na stację kolejową pojechał do Wołkowyska, gdzie stał szwadron zapasowy jego pułku. Na miejscu spotkał Józefa Alickiego. Znał go wcześniej z ćwiczeń z 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie. W lipcu 1939 roku, w dniu święta pułku, razem byli odznaczeni. Polubili się, zaprzyjaźnili, rozstając – przyrzekli sobie być razem, o ile wieści o zbliżającej się wojnie okażą się prawdziwe. Teraz otrzymują broń, umundurowanie, odbywają lekkie ćwiczenia. Roman poznaje nowych oficerów. Między innymi Karpińskiego, Kozakiewicza, Urbankiewicza, z którymi przyjdzie mu dzielić los w oddziale majora Dobrzańskiego. Na trzeci dzień przychodzi rozkaz, żeby wymaszerować z Wołkowyska w stronę Białegostoku. Zatrzymują się w oddalonej kilka kilometrów od miasta wsi Jaźwa. Następnego dnia jest nalot na Wołkowysk. Roman zostaje dowódcą plutonu obrony przeciwlotniczej. Wszyscy, także zgłaszająca swą pomoc ludność cywilna, kopią rowy. Nadlatują samoloty niemieckie i zrzucają bomby. Zrujnowany zostaje kościół i kilka kamienic. Roman zbiera pluton – na jego polecenie żołnierze kładą się strzelają do nadlatujących falami samolotów. Byli wyposażeni w jeden cekaem, dwa erkaemy i kawaleryjskie karabiny kbk. Żadnego samolotu nie strącili, mogli zaś tylko spowodować akcję odwetową. Za to samowolne strzelanie Rodziewicz otrzymał swój pierwszy w czasie wojny raport karny.
Po marszu w stronę Białegostoku zawracają, idą w kierunku Grodna. W miejscowości Hołynka dowiadują się, że Armia Czerwona przekroczyła granicę Polski. Roman widzi porzuconą przy drogach broń, sprzęt wojskowy. Ogarnia go uczucie wstydu, beznadziejności, rozpaczy. Nie chce wierzyć, że zbliża się koniec wolności. Z Kołynki kierując się na Wilno, mijają Grodno, po czym po trzydziestu kilometrach zawracają znowu na Grodno. Zatrzymują się w Ostrynie. Roman spotyka majora Henryka Dobrzańskiego, dowódcę 102 Rezerwowego Pułku Ułanów. Idą w kierunku Grodna oddalonego o dwanaście kilometrów od Ostryny. Zbliża się wieczór. Wchodzą do miasta. Widzą łuny pożarów, słyszą strzały. Na ulicy Orzeszkowej stoi spalony czołg, w zaschniętej kałuży krwi leży trup żołnierza. Jest noc, oglądają to w świetle latarń. Idą dalej, napotykają raz po raz trupy żołnierzy. Robią wypady, niszczą gniazda rebelii, likwidują każdego, kogo spotykają z bronią w ręku. Po dwudziestu czterech godzinach przychodzi rozkaz, żeby wycofać się w Kanał Augustowski.

 

 

  Józefa Rodziewicz – Rychard (medalion z grobu rodzinnego)

 

Józefa, córka Emilii Naski i Alberta Rodziewicza urodziła się w Witebsku w 1859 r. a zmarła 3 maja 1926 r. w Warszawie. Miała piecioro rodzeństwa, w tym siostrę Zofię, również malarkę, która wyszła za Wacława Pawliszaka. Jak każda dobrze wychowana młoda dama wraz z siostrami pobierała lekcje rysunku u Michała Elwiro Androlliego a później kształciła się artystycznie u Wojciecha Gersona. Jako malarka na porcelanie brała udział w wielu wystawach w tym także w roku 1894 na wystawie światowej w Antwerpii. Józefa zdobiła malarsko filiżanki, talerze, platery,  wazony w kwiaty, scenki rodzajowe i miniaturowe portrety. Niestety do dnia dzisiejszego zachowały się nieliczne. Nieznaną, nawet wśród rodziny była fotografia nagrobna na porcelanowych medalionach zwanych powszechnie porcelankami. Gdyby nie sygnatury na porcelankach na Warszawskich Powązkach nikt by nie wiedział o tej dziedzinie twórczości Józefy Rodziewicz. Do odkrycia jej twórczości przyczyniła się Ewa Nowak, która pisząc prace magisterską o twórczości Józefy Rodziewicz – Rychard, jako autorce fotografii porcelanowej na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, zinwentaryzowała 68 portretów z lat 1886-1914. Wykonane one były metoda fotoceramiki a następnie były podmalowywane w odcieniach czerni i szarości. Portety taki poprzez swój malarski charakter pretendowały do rangi sztuki, były cenne i kosztowne a zapewne odpowiadały gustom ludzi tej epoki. Według moich poszukiwań, twórcza działalność Józefy Rodziewiczowej nie ograniczała się tylko do cmentarza Powązkowskiego a wybiegała poza Warszawę np. na cmentarzu w Węgrowie znajduje się jedyna porcelanka z tych lat na grobie Franciszka Hipolita Lesieckiego zmarłego w 1905 r. Istnieją przypuszczenia, że na cmentarzach w Brześciu nad Bugiem, Grodnie i innych znajdują się groby z porcelankami Józefy Rodziewiczowej. Może ktoś z czytelników tego tekstu przyśle stosowne uzupełnienie tematu.

Nagrobek z 1905 r. z porcelanką autorstwa Józefy Rodziewicz na cmentarzu w Węgrowie.

 

 

 

 

Rocznica Niepodległości Polski

W rocznicę odzyskania  Niepodległości w kinie Kultura w Wołominie odbyło się spotkanie władz Wołomina na czele z burmistrzem Ryszardem Madziarem, mieszkańców, zaproszonych gości oraz organizatorów – Stowarzyszenie Łagierników Żołnierzy AK z prezesem Andrzejem Siedleckim, na pokazie filmu „Pani Weronika i jej chłopcy”. Na pokaz tego filmu przyjechali z Białorusi kombatanci : kpt. Weronika Sebastianowicz – Prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi, por. Alfons Rodziewicz Prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK okręgu LIda i p.por. Franciszek Szamerej, jego zastępca (na zdjęciach z grupą rekonstrukcyjną) i inni. Film opowiadał o losach Weroniki Sebstianowicz oraz o żołnierzach Lidy i Grodzieńszczyzny. Bohaterka filmu – Weronika pochodzi z Kresów Wschodnich, z terenu Wołkowyska. Obecnie mieszka w Skidlu, koło Grodna i jest charyzmatycznym Prezesem Żołnierzy AK na Białorusi. Film w reżyserii Artura Pilarczyka został wyprodukowany przez Horyzont Studio, Stowarzyszenie Odra – Niemen i uzyskał nagrodę Grand Prix na I Ogólnopolskim Festiwalu Filmu Niezależnego OKNO , który się odbył w Ełku we wrześniu br.Film został przyjęty owacjami przez zgromadzonych widzów, a jego bohaterka nie kryła wzruszenia…

 

 

GEOKAM. Usługi geodezyjne
Czesław Kamil Rodziewicz

ul.Płocka 68
09-100 Płońsk
tel. 515 07 54 21

Pozwalam sobie napisać do Pana w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie dotyczące autora posiadanych przeze mnie akwarel Warszawskiej Starówki z 1935 r. podpisanych A.Rodzewicz. Może w bogatej historii Państwa rodu jest artysta malarz, który utrwalił piękno Warszawskiej Starówki.Będę wdzięczny za informacje. Aleksander Matysiewicz

 

W dniu 4 października 2013 r. zmarł w wieku 72 lat

Stefan Radziewicz

zam Wyłudy k.Giżycka

pogrzeb odbył się 7 października

 

 

 

 

 

 

  Stanisław Rodziewicz

Co człowiek Może ?

Interesujący opis życia piętnastoletniego chłopca, który z dnia na dzień musi podjąć trud dorosłego mężczyzny i decydować o swoim losie. Dzieje się to, kiedyjego ojciec, ogarnięty panicznym strachem przed wywózką na Sybir ze wschodnich terenów polskich, zajetych przez Sowietów 17 września 1939 r., zdecydował wysłać samego w 1945 r. do odradzającej się Polski w nieznay teren i do obcych ludzi.W książce zawarty jest opis dramatycznych przeżyć i trudności z jakimi musiał sie zmierzyć nieletni bohater. W książce zawarte są praktyczne wskazówki, np. jak walczyc z rakiem.

Książkę wydało Wydawnictwo Książy Pallotynów APOSTOLICUM, ul.Wilcza 8, 05-091 Ząbki

 

 

 

NOWA KSIĄŻKA HENRYKA RODZIEWICZA!

 

 

SIEHNIEWICZE

Jadwiga Rodziewicz

urodzona 1914

zmarła 21.06.1989

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

kwatera 17A-6-12

 

10.

Giry

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [54.00 KB]

Mapa II RP


 
zobacz wypis

 

  Artur Rodziewicz

Artur Rodziewicz ur. 1977 r. w Warszawie, herbu Podkowa, wnuk Alberta, syn Andrzeja
Adiunkt w Zakładzie Edukacji Międzykulturowej Wydziału Nauk Humanistycznych SGGW, nauczyciel filozofii, antropologii kultury i greki klasycznej w 21 Społecznym Liceum Ogólnokształcącym im. J. Grotowskiego. Doktoryzował się na Uniwersytecie Warszawskim, absolwent Wydziału Filozofii i Socjologii UW oraz Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Wydziału Historycznego UW. Studiował też jako wolny słuchacz filologię klasyczną i arabistykę. Interesje się filozofią starożytną i Bliskim Wschodem, zwł. Syrią i Iranem. Opublikował przekład i omówienie najstarszego greckiego tekstu poświęconego krytyce demokracji (Ustrój Ateńczyków), współautor Słownika Wiedzy o Kulturze (wyd. Arkady http://www.arkady.com.pl/product/8877.html), autor artykułów (w „Meandrze”, „Studiach Antycznych i Mediewistycznych”, „Etyce”). W 2012 ukazała się jego książka poświęcona filozofii klasycznej, pt. IDEA I FORMA. ΙΔΕΑ ΚΑΙ ΕΙΔΟΣ. O fundamentach filozofii Platona i presokratyków (patrz zakładka KSIĄŻKI ).

 

9. Janina Barbara Michalik (z d.Rodziewicz) – Syberyjskie wspomnienia (fragment)

Janina Barbara Michalik

Syberyjskie wspomnienia

W sobotę 21 czerwca 1941 r. gdzieś koło południa ruszył transport. Jeszcze dzisiaj słyszę ten straszny płacz, szloch, krzyk wstrząsający całym wagonem, rozsadzającym wprost jego ściany i dach. Wreszcie ktoś zaintonował: Pod Twoją obronę… i powoli nastąpiła cicha rezygnacja.
Rano 22 czerwca 1941 r. – w niedziele, na dworcu w Mińsku zobaczyliśmy przez kraty płaczące kobiety. Na następnych stacjach to samo. Zaczęły się domysły. Wreszcie, zdaje się w Kujbyszewie, po raz pierwszy wyprowadzono pod konwojem naszych dwóch mężczyzn po wodę i jeden z nich zdobył przy tym gazetę.
Upewniliśmy się – w o j n a !. Niemcy napadli na Związek Radziecki. Pociąg gnał jak szalony. Czasami tylko zatrzymywaliśmy się dla nabrania wody i bodaj dwa razy tylko w czasie dwutygodniowej chyba jazdy (dokładnie określić nie potrafię) dostaliśmy chleb.
Synka nie mogłam ani wykapać, ani uprać pieluch. Butelka wody na dobę !!. Dziecko karmione trochę piersią, dokarmiane moczonym chlebem, ssanym przez szmatkę, lub cukrem, surowym mlekiem, które czasem udawało się zdobyć na stacjach. Z zakratowanego okienka wagonu spuszczało się na sznurku butelkę z wciśniętym banknotem i wyciągało nalane mleko. Konwojenci nie reagowali. Na gotowanie nie było żadnego sposobu. Mieliśmy prymus i gdyby pociąg chociaż na trochę się zatrzymywał, można byłoby coś zagotować. Niestety – poganiała wojna, pociąg rwał jak szalony, strasznie trzęsąc nami i wagonami.
Dziecko żyło wbrew logice, rozsądkowi i medycynie. Raz tylko, w połowie drogi mniej więcej, pociąg stanął w stepie – pozwolono wyjść. Moje serdeczne opiekuńcze panie zorganizowały kąpiel dla synka. Zagrzały na prymusie wodę, zasłoniły kocami kąt na pryczy i w niewielkiej misce wymyły chudziątko. Jedyny zabieg w czasie paru tygodni podróży. Katastrofalne żywienie niemowlęcia i równie katastrofalne warunki higieniczne, fatalnie zaczęły się odbijać na zdrowiu maleństwa. Całe dnie niespokojne, rozpaczliwie płaczące, na ciałku pojawiły się sterczące guzki – wrzody.
W dniu 24 czerwca 1941 r. – św. Jana – syn został ochrzczony z wody – po prostu, w wagonie. Matką chrzestną została Eugenia Iwanicka, ojcem pan Pięta z sąsiedniej pryczy, którego imienia już nie pamiętam. Szybko zostaliśmy z nim i jego rodziną rozdzieleni. Pamiętam, że miał synka, ciut więcej niż rocznego – Wojtusia i dwie dziewczynki, i jak wszyscy płakali, gdy pociąg mijał ich dom i pola, położone blisko torów. Sama, do dzisiaj widzę ich mijaną ojcowiznę. Pani Iwanicka umarła w 1982 r. w Górze Śląskiej – w 2005 r. w maju byliśmy na Jej grobie. Żałosne chrzciny w wagonie, za kratami zamiast projektowanej uroczystości po przyjeździe do rodziców – w dzień imienin mojego ojca – Jana.
Synek dostał imiona; Zbigniew – Jan. Pierwsze – na pamiątkę ukochanego przez całą rodzinę siostrzeńca, pożegnanego w listopadzie 1939 r. przed przeprawą przez granicę do Warszawy – do taty. Biegną gorzkie wspomnienia i nawet zabawna z pozoru historyjka z imieniem synka podkreśla nasz zesłańczy los. Otóż komendant transportu, sporządzając imienny spis ludzi w każdym wagonie, przy imieniu Zbigniew kazał podać tłumaczenie rosyjskie. Ponieważ wersja taka nie istniała i nie mogła – zniecierpliwiony powiedział dosłownie: niech będzie Aleksandr, i tak zapisał, jednak po przybyciu na miejsce udało się zapis sprostować.
Bezmiar – 7 tysięcy kilometrów przejechaliśmy prawdopodobnie w dwa tygodnie – nie potrafię podać dokładnej daty przybycia na miejsce. Jechaliśmy na wschód, przesunął się czas i do zgnębionych, przybitych straszliwymi warunkami jazdy i koszmarem czekającego wszystkich życia na Syberii nie przyszła myśl, by coś zanotować, zapamiętać. Pewnego tylko dnia spostrzegliśmy rozbieżność między zegarem a porą dnia, lecz bez specjalnych emocji i dłuższej wymiany zdań – postaraliśmy się o przestawienie zegarów. Udało się jakoś wypatrzeć przez kraty pociągu zegary na niektórych stacjach. W miejscu ostatecznego osiedlenia różnica w czasie z Moskwą wynosiła 4 godziny – z Warszawą zaś 6 godzin.
Co jeszcze zostało mi w pamięci z jazdy po złowrogim – tak okropnym kraju? Otóż jakby historyczna zbieżność moich losów z losami rodziców, ewakuowanych w 1915 r. z Brześcia do Rosji. Mijałam stacje pamiętne z ich opowieści; Penza, Batraki, Miedwiediewo… W czasie tej ewakuacji zmarli dwaj bracia ojca: Kazimierz i Bronisław. Zgnębiona i przybita wyglądałam jednak przez kraty, dzięki czemu w Penzie, na stacji, wśród tłumu spostrzegłam postać młodej kobiety ubranej w ludowy, rosyjski strój i łykowe – „postoły”. Sama się sobie dziwię, że ten obrazek utkwił mi w pamięci, podczas, gdy tyle innych zatarło się całkowicie. Nie sposób rozważać, bo wyrywa mi się jeszcze jedno wspomnienie, również jakby historycznie zbieżne z losem mojej szkolnej koleżanki – Łubki Pawłowiczówny. Oto, gdy za Uralem, w stepie wypadł pierwszy i jedyny postój, kiedy pozwolono nam wyjść z wagonów i tam został wykąpany synek, a – stacyjka nazywała się Isiul-Kuł. Tam urodziła się właśnie moja przyjaciółka Luba Pawłowiczówna, w pociągu, w drodze do Polski po zakończeniu l Wojny Światowej. Tę nazwę miała zapisaną w metryce.
Transport przybył do Nowosybirska. Przeładowano nas na dwa duże statki. -„Aleksander Newskij” i „Minin i Pożarskij” – kursujące po ogromnej, przeogromnej w porównaniu do polskich rzek – syberyjskiej rzece Ob. Tymi samymi statkami odpływali do Dywizji Kościuszkowskiej w 1943 r. nasi chłopcy i dziewczęta, a w 1944 r. my z Narymskiego Kraju, „ewakuowani” do Stawropolskiego Kraju, w północne stepy Kaukazu.
Nic nie pamiętam z przeładowania w Nowosybirsku! Czy działała tak bardzo otępiająca rozpacz? Podróż jednak pamiętam. Płynęliśmy na dnie statku, w odrażającym smrodzie i brudzie. Na pokład można było wyjść na krótki czas, niewielkimi grupami. Koszmar, którego nie potrafię spisać, a boli tym bardziej, że cierpiało maleństwo – moje i tyle innych. Osiedlenie w posiołku Tagur, Narymski Kraj, Nowosybirska Obw. – lipiec 1941 r. Ile czasu trwała podróż? Nie pamiętam. Płynęliśmy na północ, w dół rzeki Ob. Statki przybiły do wysokiego brzegu – żadnej przystani i zabudowań, powietrze wiruje wprost gęstwiną dokuczliwej meszki. W pewnej odległości od brzegu znajduje się – niewidoczne z rzeki – robocze osiedle Togur – 500 kilometrów od Nowosybirska.
Wyładowano pierwsza grupę, przeznaczona do Toguru. Pozostali płyną dalej. Szczęśliwie znalazłam się ze swoimi, zaprzyjaźnionymi już osobami, na miejscu zesłania w Togurze, niedaleko od rejonowego miasta Kołpaszewo. W posiołku jest tartak i kołchoz, szpitalik, klub i coś jakby restauracja. Podobno w Nałymskim Kraju był na zsyłce Stalin. W latach 30-tych Narym wyłączono ze strefy Gułagów,

 

III turniej Bractwa rycerskiego na Zamku w Besiekierach.

     III turniej Bractwa rycerskiego na Zamku w Besiekierach.

 

W dniach 27 i 28 sierpnia 2011 r. na dziedzińcu ruin gotyckiego zamku w Besiekierach odbył się III turniej rycerski zorganizowany przez Konfraternię Burgus Carpinei i Gminny Ośrodek Kultury w Grabowie. W ciągu dwóch dni można było podziwiać: prezentację bractw, turnieje włóczni, łucznicze, pokazy tańca z ogniem itp. Urokliwa okolica besiekierskich ruin jest wymarzonym miejscem weekendowych wypadów za miasto czy też kontemplacji przyrody.

Konfraternia Burgus Carpinei jest grupą rekonstrukcji historycznej zajmującą się odtwarzaniem życia i zwyczajów przełomu XIV i XV wieku. Siedziba grupy mieści się na zamku w Besiekierach. Konfraternia powstała z końcem A.D. 2009. Jakkolwiek nie byłby to twór nowy, osoby wchodzące w jej skład mają za sobą kilkuletnie doświadczenie. Są wśród nas zbrojni rycerze jak również osoby parające się różnego typu rzemiosłem oraz odtwarzające inne stany. Nie ma wśród niej przywódcy (uczestnikiem jest Łukasz Rodziewicz). Jako grupa znajomych, dzielących wspólną pasję wszyscy są równi wobec siebie. Głównym celem jest poszerzanie wiedzy historycznej, jej propagowanie oraz mile spędzony czas na turniejach czy innych zgromadzeniach braci rycerskiej. Konfraternia BC jest grupą rekonstrukcji historycznej zajmującą się odtwarzaniem życia, zwyczajów i kultury materialnej wszystkich stanów społeczeństwa żyjącego na przełomie XIV i XV wieku, a konkretnie w latach 1380 – 1420. Jako grupa znajomych wspólnie tworzy Konfraternię realizując zainteresowania i pasje. W grupie znajdują się zarówno zbrojni specjalizujący się w walce, jak i rzemieślnicy wytwarzający różne przedmioty użytku codziennego.
Obecnie bractwo stara się o przyjęcie w poczet Kapituły Rycerstwa Polskiego. Jako grupa rekonstrukcyjna bierze czynny udział w wielu turniejach i pokazach organizowanych przez ruch rycerski na terenie całego kraju.

Wiecej: www.konfraternia.com

 

BYSTRZYCA
KŁODZKA

Rost Sp. z o.o.
Dorota Rodziewicz

Spedycja transportowa
na terenie Polski i Unii Europejskiej.
ul.Stępowskiego 14

14-100 Ostróda
tel. (48) 6468319
e-mail: biuro@rost.net.pl
www.rost.net.pl

Witam serdecznie poszukuję folwarku, lub majatku lub miejscowości GUBISZKI z której pochodziła moja prababcia Marianna Bieńkuńska z domu Rodziewicz. Poszukuję także informacji o majatku lub miejscowości Bienkuny, rodowej miejscowości Bieńkuńskich. Za każdą informację będę bardzo wdzięczna. Magda A.

 

W dniu 30 sierpnia 2013 r. zmarła w Szczecinie, w wieku 66 lat

Danuta Rodziewicz

 

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w dniu 4 września 2013 r. o godz.14.00

na Cmentarzu Centralnym, ul. Ku Słońcu w Szczecinie.

 

 

 

 

 

 

Dekanat oszmiański w 1784r. w świetle opisów parafii

Iwona Siwińska

Praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. dr hab. Józefa Maroszka

 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [15.90 MB]

 

żródło: Internet

 

Gubińska Nagroda Kulturalna im.Corony Schroter

3 czerwca 2016 r. podczas otwarcia 55 Wiosny nad Nysą Edmundowi Rodziewiczowi została wręczona przez Kapitułę Gubińska Nagroda Kulturalna im.Corony Schroter za całokształt działalności w dziedzinie muzyki oraz promowania miasta Gubina.
Serdeczne Gratulacje.

 

 

WILNO
cm. ROSSA

Anna Alicja Frumes (rod. Rodziewicz)

urodzona 1913

zmarła 6.05.1983

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski 17A-6-12

 

{gallery}groby/11{/gallery}

 

 

11.

Kudry

Gałąź pochądząca od Marcina Radzewicza.

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [96.50 KB]

Mapa II RP


 

Nowa książka z serii Biblioteczka Rodu Rodziewiczów

„Prowadził ich los
Szkice do portretu Rodziewiczów”

Która przedstawia historie i zdarzenia, jakie rozgrywały się z udziałem naszych przodków z Kresów. Jest ona owocem kilkuletnich badań autora i ukazuje złożoność ludzkich losów, tworzy galerię różnobarwnych postaci i próbuje nakreślić ich portret własny.

Cena książki: 35 PLN plus koszt przesyłki. Na terenie Warszawy i najbliższych okolic dostawa bezpłatnie. Zamówienia przyjmuję na adres wlodekrodziewicz@wp.pl

Karate Kyokushin. Opolanka znowu mistrzynią Austrii

    Aleksandra Radziewicz

Aleksandra Radziewicz wygrała konkurencję kata podczas zawodów w Wiedniu.
Reprezentanci Opolskiego Klubu Karate Kyo­ku­shin wzięli udział w stolicy Austrii w otwartych mistrzostwach tego kraju Aleksandra Radziewicz w bardzo mocnej stawce w konkurencji kata (pokazy) okazała się najlepsza i tym samym obroniła tytuł, który zdobyła rok temu.

Oprócz naszej znakomitej zawodniczki startowała też młodzież. Z jej grona najlepiej wypadła Paulina Żmuda, która w kata w swojej kategorii wiekowej (11-14 lat) zajęła 2. miejsce. Brązowy medal w tej samej kategorii wywalczyła Agata Chaba. To jej duży sukces, gdyż jest to pierwszy międzynarodowy medal zawodniczki.

 

 

Magdalena Rodziewicz

Magdalena Rodziewicz. Urodzona w Warszawie. Zajmuje się fotografią. Studentka roku dyplomowego Studium Fotografii ZPAF. Fotografuje ludzi i siebie; również inscenizacje, koncerty, sesje studyjne. Jedną z jej ulubionych technik fotograficznych jest heliografia.

Ponadto wokalistka w kosmos-jazzowym zespole starlamydear oraz chórze rockowym Rockspel. linki:

http://www.magdalenarodziewicz.pl

https://www.facebook.com/starlamydear

http://www.rockspel.pl/

http://www.magdalena-rodziewicz.com

 

10. Kazimierz Rodziewicz – W wojsku (fragment książki).

Kazimierz Rodziewicz

W wojsku

Urzędy z Moskwy ewakuowały się do Kujbyszewa. Podobno i Stalin był w Kujbyszewie, chociaż uparcie mówili, że Stalin urzęduje w Moskwie. Zaopatrzenie w Kujbyszewie było cokolwiek lepsze.
Komendantem miasta był młody energiczny major, w mieście był względny porządek. Otrzymaliśmy suchy prowiant i odjechaliśmy pociągiem do Saratowa. W Saratowie przesiedliśmy się do pociągu podmiejskiego i stamtąd do Tatiszczewa. Odbywał się tam werbunek i weryfikacja żołnierzy. Spotkałem znajomego st. Sierżanta Pankonina, który zgodził się podpisać oświadczenie potwierdzające mój stopień podoficerski. Przydzielony byłem do 14 pułku piechoty 7 kompanii. Był to pułk „Wilków”, 13 pułk był „Rysiów” a 15 „Żubrów”. Symbol Żubra pozostał z nami do końca. Trudne do opisania, jak w rozpaczliwym położeniu wegetowało nasze wojsko. Obdarci, w łachmanach, bez butów, zawszeni, głodni. Mieszkanie w czystym polu, w śniegu. Wyżywienie: jeden raz dziennie ciepła lura, bo zupą tego nazwać nie można i 400 gram czarnego razowca.
Rano i wieczór: gorąca przegotowana woda. Mrozy od 40 do 50 stopni. Trzeba było chodzić na ćwiczenia bojowe. Jeździliśmy też do lasu po drzewo. Wszędzie towarzyszył nam gen. Boruta. Zaprawialiśmy się do defilady na przyjęcie naszego Naczelnego Wodza – gen. Sikorskiego. Ustawiliśmy się na powitanie Naczelnego Wodza. Szedł gen. Sikorski w asyście wicepremiera Wyszyńskiego. Setki oczu były w nim utkwione, mówiły mu wszystko. Boruta-Spiechowicz zaczął przemówienie: Przedstawiam panu generałowi wojsko. Z więzień i obozów, głodne i w łachmanach, ale pragną się bić jak nikt inny. Następnie przemawiał gen. Sikorski. Przemówienie jego łagodziło ostre wystąpienie gen. Boruty. Mówił, że żołnierz jest skazany na różne trudy, niedostatki i cierpienia. Nie powinniśmy narzekać, tylko musimy to wszystko znieść, bo Ojczyzna od nas tego wymaga. Jest to naszym obowiązkiem, tam w kraju miliony naszych obywateli na nas czekają i wierzą, że my przyniesiemy im wolność.
Wkrótce po wyjedzie gen. Sikorskiego otrzymaliśmy płaszcze angielskie, a następnie buty. Co za radość! Czuliśmy się żołnierzami. Inicjatywa pracuje, wkrótce nie wiem skąd i jak własnym sposobem zdobyliśmy orzełki strzeleckie. W pustej wielkiej szopie zrobiliśmy porządek i z desek wybudowaliśmy ołtarz. Była i fisharmonia.
W niedzielę przygotowaliśmy się uroczyście do nabożeństwa. Okoliczna ludność rosyjska, zwłaszcza kobiety i dzieci gromadnie przybyły na polskie nabożeństwo. Wojsko w karnym porządku przybyło do kościoła i ustawiło się w szyku. Po mszy świętej zagrzmiała pieśń z tysiąca piersi: Boże coś Polskę. Kobiety, rosjanki poupadały na ziemię. Szloch targał ich piersiami, całowały ziemię. To był fakt niezaprzeczalny tęsknoty duszy ludzkiej do Boga, do wiary. Człowiek wiedziony instynktem szuka ratunku, intuicja mu każe a do serca ciśnie się wiara i mówi: że we wszechświecie jest Bóg. Stało się oczywiste, że władze radzieckie tego ścierpieć nie mogły. Zabroniono ludności rosyjskiej odwiedzania obozu polskiego. Sztab polski urzędował w Buzułuku, a stamtąd Jungi Jul w Uzbekistanie. Tam odbywała się koncentracja armii polskiej. W lutym l942 r., dywizja nasza przeniosła się do Kirgizji, Dżał-Abaj.
W marcu przybył do nas gen. Żukow, przyjrzał się ćwiczeniom polskiego żołnierza. Teren, górzysty, granica Afganistanu – tu stąd biorą początek olbrzymie Himalaje. Ćwiczenia odbywały pod ogniem ciężkiej artylerii. Ćwiczenia wypadły dobrze, gen. Żukow był zadowolony, kazał ugotować nam zawiesistą zupę i wydać po dwa duże śledzie. To był raj, dla głodnego i utrudzonego żołnierza. Dostałem zapalenia spojówek od słońca i śniegu, cierpiałem bardzo. Dywizja ulokowała się w szczerym polu, gdzie uprawiano bawełnę. Śnieg mokry, rozmiękła czarna gleba, ustawialiśmy tam namioty, badyle z zebranej bawełny służyły nam na posłanie.
Byłem dowódcą czwartej drużyny, która nie była kompletna – brakowało ośmiu ludzi, mimo tego zaprawialiśmy się do walki. Pewnego dnia mój dowódca, kpt. Żołnierczyk wezwał mnie do swojej kancelarii i oświadczył: rozstajemy się panie Rodziewicz, wyjeżdża pan do dowództwa w Jangi-Jul i życzę panu powodzenia w nowej służbie. Tak znalazłem się w sztabie dowództwa Armii Polskiej. Jak to mówią: lepiej jest bliżej ołtarza, warunki znacznie się poprawiły. Otrzymałem całkowite umundurowanie, a i wyżywienie było lepsze. Pełniliśmy służbę na dworcu i ochronie magazynów mundurowych i wyżywienia dostarczanego jako pomoc ze strony aliantów: Ameryki Anglii. Gen. Sikorski, jako Naczelny Wódz i Premier Rządu Polskiego, wizytował marszałka Stalina i uzgodnił z nim, że polskie siły zbrojne w Związku Radzieckim będą wykorzystane na froncie wschodnim, u boku wojsk radzieckich. W ogromnych rozmiarach ofensywa niemiecka w Związku Radzieckim, parła ku Wołdze i Kaukazowi. W Afryce słynna armia niemiecka „Afrika Korps” zagrażała ziemi Egipskiej i Aleksandrii, równocześnie przez Birmę parli na Indie Japończycy. Sytuacja na frontach wojsk alianckich była krytyczna.
Ameryka która co dopiero, od grudnia 1941 r. znalazła się w stanie wojny, spowodowanym napadem japońskim na Pearl Harbour, ponosiła klęskę za klęską. Ameryka wówczas nie była w stanie udzielić pomocy ani Brytyjczykom, ani tez Związkowi Radzieckiemu. Brytyjskie siły lotnicze i wozy bojowe zaopatrywane były w paliwo z pól naftowych w Iraku. Niemcy miały wziąć w dwa ognie radziecką obronę Kaukazu i odciąć siły sojusznicze w strefie od Egiptu po Iran, pozbawiając brytyjczyków możliwości korzystania ze źródeł naftowych w Iraku.
Formowane w Związku Radzieckim Wojsko Polskie, mogło być użyte w czasie późniejszym. Wiec całą uwagę skupiono na pola bitew, by wstrzymać ofensywę wroga. Pod Stalingradem w ciężkich walkach zmagały się wojska radzieckie. Na półwyspie Kercz toczyła się rozpaczliwa obrona. Wojsko Polskie było jak gdyby w stanie biernym, w oczekiwaniu na decydujące chwile. Ze wszech miar usilnie starano się pomóc Armii Radzieckiej w zaopatrzeniu, dostarczano sprzęt i broń walczącym oddziałom. Dostarczano żywność i umundurowanie, a żołnierze rosyjscy walczyli z wielką determinacją.

 

BOLESŁAWIEC

IT-DOTCOM
Marcin Rodziewicz

Usługi w zakresie projektowania stron WWW, portali oraz sklepów internetowych,
systemów zarządzania treścią (CMS),
pozycjonowania stron.

ul.Cisowa 18
59-330 Wrocław
tel.697486108

Poszukuje rodziny Czeslawa Rodziewicza, urodzonego 30 marca 1930 r. a zmarlego 31 sierpnia 2005 r. w Szczecinie. Rodzice Czeslawa to Jozef i Helena.

W dniu 6 czerwca 2013 r. zmarł w Warszawie w wieku 86 lat

 

Czesław Rodziewicz

Nabożeństwo żałobne odbędzie się 12 czerwca 2013 r.o godz.9.30

w kościele Ojców Dominikanów (ul.Dominikańska 2)

po której nastąpi odprowadzenie na cmentarz przy ul.Wałbrzyskiej (Służew)

 

Rodzina

 

 

  Maria Rodziewiczówna

Strażniczka Kresowych Stanic

Nakładem wydawnictwa …

 

 

 

 

 

X ZJAZD RODU

Emilia Rodziewicz (rod. Kwaśniewska)

urodzona 1936

zmarła 22.01.1963

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

kwatera 17A-6-12

 

{gallery}groby/12{/gallery}

 

 

CIECHANÓW

12.

Zawiszańce

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [224.50 KB]

Mapa II RP


 
zobacz opis

WILNO
cm. Bernardyński

     Półfinał konkursu „Kuriera Wileńskiego”

    Agata Rodziewicz

Po raz 16 redakcja Kuriera Wileńskiego zorganizowała konkurs – Miss Polka Litwy 2011” Do finału, który odbędzie się 27 lutego 2011 r., wyłoniono 10 dziewcząt, wśród nich znalazła się Agata Rodziewicz.

Źródło: Kurier Wileński , 6 grudnia 2010 r.

 

 

  ks. Wiesław Rodzewicz

   Proboszcz, ks. kanonik dr z  niewielkiej wsi Cygany, gm. Gardeja, pow.Kwidzyń jest autorem dwudziestu tomików wierszy oraz trzech książek historycznych, popularno naukowych (wspólnie ze znanym historykiem, dr hab. Józefem Włodarskim.) Ostatnio wydany tomik „Jak ćmy do ognia” zawiera ponad 200 wierszy, poprzedni „Jak drzewo na wietrze” zawiera 150 wierszy i 30 opowiadań, które opowiadają o „cudownościach”. Drobnych, ale niezwykłych zdarzeniach z życia codziennego, które w sposób szczególny pojawiają się na naszej drodze.Scenerią utworów są pejzaże znane księdzu, w tym także Cygany. Autor przyznaje, że że wszystkich zjawisk atmosferycznych najbardziej upodobał sobie wiatr. – Ruch to źycie – mówił do zebranych przyjaciół, mieszkanców wsi i duchownych okolicznych parafii, którzy uczestniczyli w promocji jego poezji.Publikacja wzbogacona jest ilustracjami Zygmunta Prończyka. Ks.Wiesław Rodzewicz jest także wykładowcą UWM w Olsztynie.

 

11. Teresa Szepietowska (z d.Rodziewicz) – Wspomnienia wojenne. Rozdział Lato 1934.

Teresa Szepietowska

Wspomnienia wojenne

Najpierw było nocne wycie psów Byłam na wakacjach u Dziadków Kowalskich, bez Mamy, która była w Żegiestowie. U dziadków była ciocia Janka z Zosią i Wituś. Wszystkie dzieci spały w jednym pokoju, a Babcia i ciocia Janka w sąsiednim. Surmicze było to przedmieście Dubna, po drugiej stronie rzeki Ikwy – coś w rodzaju wsi. Były tam tzw. „sadyby”, czyli domy w ogrodach, a między nimi „sadyba” dziadków. Wszędzie były psy. Otóż w te letnie noce 1939 r. psy wyły. Zaczynał jeden, podawał drugiemu, potem dalej, a potem znów z powrotem. Nasz Cerbuś oczywiście też brał w tym udział. Wyły, nie szczekały. Zosia i Wituś spali, a ja budziłam się, słuchałam tego wycia z rosnącą zgrozą, wreszcie szłam do cioci Janki do łóżka, a ona mnie przytulała i uspokajała. Mówią, ze psy czują zbliżającą się wojnę. Rzeczywiście potem w Olesku przed wojną sowieckoniemiecką w 1941 r. też wyły, ale inaczej, niż wtedy latem ’39. A może ja nic słyszałam.
Przyjechała po mnie Mama. Był koniec sierpnia 1939 r. Ogłoszono mobilizację. Kopano rowy przeciwlotnicze, aby tam kryli się ludzie podczas bombardowania i ostrzału. Zaklejano szyby paskami papieru na krzyż przed wypadnięciem od wybuchów. Wujek Romek został powołany do wojska i przyszedł się pożegnać ze swoimi rodzicami, moimi dziadkami. Pamiętam, jak drgała mu powieka szczególnie silnie. Ten tik miał z wojny 1920 r., gdy ziemia z wybuchu armatniego przysypała go razem z koniem. Wracałyśmy z Dubna do Lubomla 31 sierpnia 1939 r. ostatnim pociągiem przed wybuchem wojny Przed sadybą dziadków na ul Fabrycznej na Surmiczach wsiadłyśmy do dorożki: Mama i ja, oraz ciocia Janka i Zosia. One miały jechać do Warszawy, gdzie mieszkały, a jechało się przez Luboml. Babcia Hela, dziadunio Ignacy i Ciciś, czyli stryjcio Marek, brat dziadka stali za drewnianą bramą, opierając się o nią i żegnali nas. Tak ich pamiętam. Widziałam ich wtedy ostatni raz, bo wszyscy poumierali w czasie wojny. Wsiadłyśmy do pociągu w Dubnie i okazało się, że jest w nim pełno żołnierzy.
Były też przyłączone towarowe wagony z końmi. Na jednej ze stacji żołnierze nosili dla tych koni wodę w parcianych wiadrach, które wtedy widziałam jedyny raz w życiu. W pociągu okazało się, że sytuacja jest naprawdę poważna. Wszędzie pełno wojska. Pociąg jechał chyba bardzo długo, bo pamiętam postoje na stacjach. Na każdej wsiadali żołnierze rekruci. Gdy pociąg ruszał z jakiejś małej stacyjki, gdzie też wsiedli rekruci, widziałam taką scenę: wiejska kobieta w chustce na głowie, osuwała się w rozpaczy w skos po nasypie, czepiając się rękami trawy, głośno zawodząc.
Wielu młodych żołnierzy stało w korytarzu naszego wagonu i wszyscy tę kobietę widzieli. Czuło się przygnębiający nastrój. Wtedy ciocia Janka – żona oficera – wyszła na korytarz i zaintonowała jakąś piosenkę żołnierską. Chłopcy ją podjęli, a następnie śpiewali inne i napięcie prysło Ciocia, widząc co się dzieje postanowiła Zosię zostawić u nas w Lubomlu, dokąd sama miała z Warszawy przyjechać, ale stało się inaczej i Zosia była sama najpierw u nas, a potem u babci w Dubnie, aż do lata 1941. Ciocia w tym czasie była w Warszawie, a wujek wzięty do niewoli gdzieś przez Sowietów zginął w Katyniu.

 

 

Alf Soczyński

Krew i ogień – Alf Soczyński

Dostępna jest ona jedynie na zamówienie w wydawnictwie internetowym My book w cenie 12pln.

 

Okładka

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [1.35 MB]

 

Recenzja

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [63.45 KB]

 

Przykładowy tekst

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [87.26 KB]

 

Auto Serwis
Dariusz Rodziewicz

ul.Fabryczna 31
82-300 Elbląg
tel.552355556

Poszukuję rodziny ojca mojej Mamy Radzewicz lub Rodzewicz Józefa zmarłego w Londynie mieszkającego przed wojną w Bobrukowszczyźnie, Pikieliszkach, Gładkiszkach wiem, że miał młodszego brata Hipolita i drugiego który mieszkał po wojnie na Warmi i Mazurach mam ich zdjęcia. Ktokolwiek mógł by mi pomóc to proszę o informację.

Dabrowski Antoni tuniek55@interia.pl

 

W dniu 18 stycznia 2013 r. zmarł w wieku 86 lat

Antoni Rodziewicz

Nabożeństwo żałobne odbędzie się 31 stycznia 2013 r. o godz.11.45 w kościele pw. św. Ignacego

przy Cmentarzu Komunalnym Północnym (Wólka Węglowa) w Warszawie,

po którym nastąpi odprowadzenie na cmentarz miejscowy do grobu rodzinnego.

 

Pogrążona w głębokim smutku

Rodzina

 

 

 

 

 

PROMOCJA DOKTORANTÓW W UNIWERSYTECIE SZCZECIŃSKIM

3 grudnia 2015 r. w Sali Senatu US odbyła się doniosła uroczystość promocji doktorów i doktorów habilitowanych Uniwersytetu Szczecińskiego. Z rąk rektora US dyplomy doktora habilitowanego otrzymało 7 osób a wsród nich dr hab.Barbara Rodziewicz a Wydziału Filologicznego US. Gratulujemy.

 

Maniusia (?) Rodziewicz

urodzona 1901

zmarła 15.04.1905

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

kwatera 17A-6-12

 

{gallery}groby/13{/gallery}

 

 

Litwa
NIEMENCZYN

13.

Chlebniszki

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [122.00 KB]

Mapa II RP


 

Targi książki historycznej

 

 

(więcej…)

 

Łukasz Rodziewicz

Łukasz Rodziewicz to jeden z najciekawszych artystów tworzących na pograniczu muzyki i sztuki czyli w obszarze, który darzymy szczególną atencją. Jego twórczość muzyczna to monologi, słuchowiska, budowanie nastrojów poprzez połączenie własnych tekstów z dźwiękiem. W tym wymiarze bardzo blisko mu do pierwszych słuchowisk (np. Zsyp) Wojtka Bąkowskiego i generalnie do poznańskiej sceny artystycznej (jego pierwsze nagrania publikowane były w 2008 przez Pink Punk) co jest oczywiście naturalne gdyż artysta mieszka i tworzy w Poznaniu. To czym się wyróżnia to umiejętność połączenia, obudowanie sfery audio w niezwykłe obiekty materialne, rzeźby umożliwiające przechowywanie i odtwarzanie własnych kompozycji. W zależności od projektu możemy to robić wielokrotnie (skdc) lub tylko raz (walkman z kasetą „bieżącość”) sami decydując gdzie i kiedy chcemy jednokrotnie odsłuchać nagrania (raz odtworzonej kasety nie można już cofnąć).

Pierwszym z obiektów – SKDC (pink punk 2009), było zawiniątko, czyli wełniane opakowanie chroniące kość z wszczepionym portem usb, umożliwiającym podłączenie takiego obiektu do komputera. Obiektowi (każdemu z projektowanych przez Rodziewicza) towarzyszy rysunek Gizeli Mickiewicz.

 

 

  Artur Rodziewicz

Idea i forma. O fundamentach filozofii Platona i presokratyków
Pierwsza polska powojenna synteza klasycznej myśli greckiej od jej najstarszych źródeł po pisma Platona, uwzględniająca liczne komentarze sięgające późnej starożytności. Autor opiera ją na gruntownej egzegezie kluczowych dialogów Platona oraz na szczegółowej analizie obszernego korpusu literatury starożytnej, m.in. Theogonii Hezjoda, fragmentów przypisywanych Ferekydesowi z Syros, orfikom, szkole pitagorejskiej, Anaksymandrowi, Heraklitowi, czy Empedoklesowi. Omawiane źródła przytacza we własnym przekładzie, co czyni wywód terminologicznie spójnym. Rdzeń książki stanowi próba rekonstrukcji struktury myśli Greków opartej na binarnym systemie przeciwieństw: fizycznych (elementów), metafizycznych, epistemologicznych oraz etyczno-politycznych, ze szczególnym uwzględnieniem relacji zachodzącej między metafizyką i polityką. Strukturalna analiza źródeł pozwala autorowi wyprowadzić wniosek o jedności myśli greckiej, która w opisach świata fizycznego opiera się na przeciwieństwach, lecz zarazem wskazuje na czynnik uprzedni, pozbawiony opozycji. Wniosek ten dotyczy zwłaszcza filozofii Platona, z obecnym w niej, ignorowanym przez stulecia, rozróżnieniem na związaną z przeciwieństwami formę (eidos) oraz pozbawioną opozycji ideę (idea). To kluczowe rozróżnienie pozwala zdaniem autora na przywrócenie pełni barw blaknącemu obrazowi filozofii Platona, której bez odróżnienia formy i idei nie sposób zrozumieć. Książka adresowana jest zwłaszcza do filozofów, filologów, historyków i politologów.

 

ISBN: 978-83-229-3289-6

Liczba stron: 496

Format B5, oprawa twarda

Rok wydania: 2012

 

12. Anastazy Rodziewicz – Utracona ziemia (fragment książki).

Anastazy Rodziewicz

Na nieludzkiej ziemi

Po raz pierwszy zobaczyłem Niemców w Aleksandrówce 23 czerwca 1941 r. Wczesnym rankiem usłyszeliśmy silny warkot samochodów j motocykli, które zatrzymały się obok naszego sadu. Sad był duży i przylegał do drogi biegnącej przez kolonię. Szum i gwar wydawanych komend przez dowódców wskazywał na to, że pododdział ten zatrzyma się na odpoczynek. Był to prawdopodobnie pułk rozpoznawczy, gdyż rozlokował się w niektórych większych sadach. Zaciekawiony szybko wyszedłem z mieszkania, by zobaczyć z bliskiej odległości żołnierzy niemieckich. Udałem się do studni na podwórzu i ujrzałem już grupę żołnierzy obracających kołowrót studni i czerpiących wodę. Wlewali wodę do koryta stojącego z tyłu obok studni, gromadząc się do mycia. Ktoś z żołnierzy zapytał:
– Wasser ist gut? *
Jeden z żołnierzy kazał mi przynieść kubki do picia. Zrozumiałem go, udałem się szybko do mieszkania i spełniłem polecenie. Z kolei drugi z żołnierzy kazał mi zaczerpnąć wodę kubkiem z wiadra i nieco wypić. Wykonałem tę czynność i Niemcy już bez obawy przystąpili do picia. Rodzice z bratem w tym czasie byli w mieszkaniu. Tymczasem w sadzie pododdział rozlokował się na krótki odpoczynek. Był bardzo ciepły i słoneczny poranek. Żołnierze niemieccy w większości zdjęli mundury, zaczęli się myć w wodzie przyniesionej wiadrami do kilku większych mis i naczyń rozstawionych w sadzie. Niektórzy zaczęli się golić. Ustawiona kolumna pojazdów odstępami w kierunku wschodnim składała się z kilkudziesięciu motocykli z przyczepą, gdzie na każdej były umocowane karabiny maszynowe, kilkadziesiąt opancerzonych samochodów oraz kilka samochodów odkrytych do przewożenia ludzi i sprzętu bojowego, Zacząłem śmielej oglądać niemieckich żołnierzy i oficerów. Wyglądali w porównaniu z żołnierzami sowieckimi wspaniale: czyste mundury, brak zmęczenia, hłmy nadające wygląd bojowy. Niektórzy żołnierze położyli się na traw i drzemali.
Biorąc pod uwagę własne spostrzeżenia i moich kolegów, wyciągnąłem wniosek, że całą dobę oddział ten znad granicznej rzeki Bug przesuwał się w kierunku wschodnim. Z naszej miejscowości do najbliższego punktu granicznego, tj. Uściługa nad Bugiem, było około 80 kilometrów. Ojciec dwukrotnie budował tam fortyfikacje, przymusowo wys łany przez sowieckie władze rejonowe w Sienkiewiczówce. Tak wii zmechanizowana jednostka pokonała te odległość w jedną noc. I zdobyciu tej małej miejscowości dowództwo niemieckie oddziału ro poznawczego zarządziło krótki planowy odpoczynek, trwający oko 1,5 godziny. Duży ten oddział (pułk) w składzie mniejszych pododdziałów, jak zauważyłem później, rozlokował się w identyczny sposób w s dach sąsiadów: Apolinarego Zawilskiego, Molitwienika (Ukraińca Stanisława Konsowicza, Mikołaja Przoniuka (Ukraińca).
Miałem wtedy 17 lat i byłem wszystkiego ciekaw. Kręcąc się wśrc Niemców znajdujących się przy studni wszedłem znowu do sad W pewnej chwili zauważyłem na drodze biegnącej przez kolonię m ich kolegów szkolnych: Cezarego Nartowskiego, Henryka Zawilskigo, Kazimierza Konsowicza, którzy stanęli przy grupie żołnierzy niemieckich. Bez namysłu dołączyłem do nich. Podziwialiśmy wszyscy z chowanie się żołnierzy wobec swoich dowódców. Godne uwagi by ich podejście do oficerów, salutowanie i ogólna rutyna wojskowa. Byliśmy pod wrażeniem ich dyscypliny i sposobu bycia oraz tężyzny fizycznej, jak i wyglądu zewnętrznego. Idąc ścieżką obok drogi biegnącej przez środek kolonii, stanęliśmy przy skraju sadu Franciszka Zawilskiego, gdzie też licznie zgrupowani byli żołnierze niemieccy. Nagle na drodze przylegającej do gospodarza Piotra Rogalskiego usłyszeliśmy głośne wydawanie rozkazu. Niezatarte wspomnienie pozostawił w mojej pamięci widok czwórki żołnierzy niemieckich udających się miedzą rozdzielającą pole uprawne P. Rogalskiego od F. Zawilskiego. Na polu tym rosło duże żyto, powyżej k łan. Idąc miedzą Niemcy zauważyli ślady połamanego żyta w głębi pola, przystanęli. Dowódca patrolu polecił jednemu, by szedł dalej po śladach. Gdy żołnierz szpicy (patrolu ubezpieczania) posuwał się w kierunku śladów w bok od miedzy, dostrzegliśmy stojącą w życie sylwetkę człowieka z uniesionymi rękami do góry. Niemiec z ubezpieczeń patrolu krzyknął: – Hande hoch!
Był to dezerter z rozpoznawczych jednostek Armii Sowieckiej. Poniósł on już przedtem ręce do góry, wyprzedzając rozkaz Niemca. Jeden z patrolu przyprowadził jeńca sowieckiego na drogę i przekazał wyższemu dowódcy. Z kolei ten sam patrol ubezpieczający pododdział przesunął się około 50 metrów dalej i zauważyliśmy znowu drugą sylwetkę, wystającą z żyta z podniesionymi rękoma do góry. Przyprowadzono drugiego, do tego samego dowódcy. Obaj jeńcy trzęśli się ze strachu i zaczęli płakać – jeden z nich klęknął przy dowódcy i prosił o darowanie życia. Niestety, oficer niemiecki nie rozmawiał z jeńcami – kazał natychmiast odprowadzić ich w pole i zastrzelić. Dwóch żołnierzy niemieckich z tego samego patrolu pojedynczo wyprowadziło jeńców około 30–40 metrów. Padły dwie serie z automatu. Żołnierze niemieccy powrócili i buńczucznie zameldowali wydającemu rozkaz o wykonaniu zadania.
Dla mnie osobiście i moich kolegów był to wstrząsający dramat, jaki rozegrał się na naszych oczach. Zastanawiałem się, jaką wartość stanowi życie? Jak jest straszna wojna? Co jest wart człowiek – jeniec, którego w kilka sekund pozbawia się życia? Straszliwe myśli napływały mi do głowy. Zastanawiałem się nad tym, co oni zawinili? Dlaczego tak haniebnie zostali zastrzeleni? Gdzie są ich rodziny? Gdzie matka? Zapewne nigdy się nie dowie, gdzie zginął jej syn na froncie i w jakich okolicznościach?
Po tym dramatycznym wydarzeniu szybko wróciliśmy wystraszeni do swoich domów. Gdy doszedłem do naszego sadu, padł rozkaz do wymarszu. W mgnieniu oka zawarczały motocykle, samochody pancerne i transportowe przewożące piechotę. Niemcy usadowili się w pojazdach z zachowaniem gotowości bojowej do dalszego marszu, wysłali do przodu ubezpieczenie sił głównych i rozpoznanie na motocyklach z bronią maszynową. Kierunek marszu – droga do czeskiej kolonii Mychny i dalej Boremel na wschód od naszej kolonii.

 

CZĘSTOCHOWA

MINERWA BUILDING SERVICES
Anna Rodziewicz

Usługi Budowlane

ul.Szymanowskiego 44
75-564 Koszalin
tel.606627824
www.minerwa.htw.pl
e-mail: minerwa.company@gmail.com

Poszukuję info. o Ludwiku i Zygmuncie Rodziewiczach, którzy w latach 1892-1898 byli uczniami w szkole sztygarów w Dąbrowie (Zagłębie Dąbrowskie) i wraz z kolegami:Tytusem Filipowiczem, Janem Rutkiewiczem i innymi działali w ruchu robotniczym (socjalistycznym).

 

11 stycznia 2013 r zmarł w wieku 91 lat Czesław Rodziewicz,

artysta plastyk, poeta (więcej podrozdział Twórczość), inicjator Koła Miłośników Ekslibrysu,
autor Sztuki Pogodnej – liściaków (obrazy z zasuszonych liści i kwiatów), twórca Haftu Wrocławskiego, członek założyciel Stowarzyszenia Rodu Rodziewiczów… i autor wszystkich ekslibrysów na Zjazdy Rodu.

 

Pogrzeb odbędzie się 18 stycznia (piątek) o godz.12.00

na cmentarzu przy ul.Grabiszyńskiej we Wrocławiu.

 

 

 

 

 

 

Apel do Prezydenta Andrzeja Dudy

 

Jerzy (Jaruś) Rodziewicz

urodzony 1911

zmarły 7.05.1917

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

kwatera 17A-6-12

 

{gallery}groby/14{/gallery}

 

 

14.

Dubniki

 Linia Wileńska
pochądząca od Tomasza Jana Rodzewicza.

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [62.00 KB]

Mapa II RP


 

Bieg z gwiazdą – Bartoszyce

W niedzielę, 26 września br. w Bartoszycach ponad 300 osób wzięło udział w „V Biegu z Gwiazdą”.
Bieg rozpoczął się planowo o godzinie 12.30, imprezę oficjalnie otworzył Burmistrz Miasta Bartoszyce Krzysztof Nałęcz.W biegach, dookoła Placu Konstytucji 3 Maja, uczestniczyli mieszkańcy w różnym wieku. Zarówno dzieci, młodzież jak i dorośli łącznie biegali w kilkunastu kategoriach wiekowych. Najmłodszym uczestnikiem biegu został dwuletni Jakub Abiński, najstarszym Stefan Kurdyła.

Każdy z uczestników biegu dostał certyfikat udziału w imprezie podpisany wcześniej przez Radosława Majdana. Wyróżnieni zawodnicy od miejsca 1-3 otrzymali medale oraz statuetki, do miejsca 6 każdy otrzymał dyplom. Nagrody wręczał Burmistrz Miasta Bartoszyce Krzysztof Nałęcz.

Nad przebiegiem imprezy czuwał tradycyjnie Mirosław Figat (wraz z sekcją lekooatletów MDK UKS „Jedynka”), który od lat czynnie bierze udział w organizacji biegów.

 

4 miejsce w swojej kategorii wiekowej (17 lat) zajęla Ewelina Rodziewicz z Galin.

 

 

Filip Rodziewicz – Phil Rudd

     Muzyk australijski, perkusista zespołu AC/DC
Jego dziadkowie i ojciec byli Polakami pochodzącymi z terenów dzisiejszej Litwy. Ojciec, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, w czasie II wojny światowej jako technik obsługiwał polskie dywizjony myśliwskie. Po wojnie, pozostał w Szkocji a następnie wyemigrował do Australii, gdzie 19 maja 1954 r. w Melbourne przyszedł na świat Filip.
Współpracował z grupami Buster Brown i Coloured Balls. Do AC/DC dołączył na początku 1975 zastępując Petera Clarka. Odszedł z zespołu w 1983 po sesji do albumu Flick Of The Switch, borykając się z problemem uzależnienia narkotykowego i konfliktami z kolegami z zespołu. Wyemigrował do Nowej Zelandii gdzie między innymi zajmował się wynajmowaniem helikopterów. Powrócił do zespołu w 1994 r. w którym gra do dziś.

 

 

  Katarzyna Barbara Rodziewicz

Swojskie widzenia..to nowa książeczka z wierszami, hymnami, piosenkami, rymowankami zakończona obrazkiem scenicznym
Jak napisała w posłowiu Anna Kajtochowa o Katarzynie Rodziewicz, że jest to postać niezwykła, która z wykształcenia jest pedagożką, z zawodu dziennikarką, z zamiłowania historyczką, z zawodu konserwatorką i architektem, w wolnych chwilach maluje, rysuje, projektuję wnętrza i kostiumy … oraz pisze (patrz zakładka Twórczość). Lekkość pióra, humor, dowcip charakteryzuje jej twórczość. W utworach jest tyle słońca, zabawnego żartu, satyry, że nawet w utworach z natury smutnych (po stracie najbliższych) przebija pozytywna refleksja i optymizm. W książeczce znajdują się 2 hymny: pierwszy dla młodzieży szkolnej noszącej imię admirała Unruga, drugi dla Rodu Rodziewiczów.Hymny te stanowią piękny pokłon przodkom, tradycji i patriotyzmowi.
Na okładce fotografia obrazu „Bal w mieście” na motywach Auguste’a Renoira wykonany przez Autorkę tomika.
Posłowie i redakcja: Anna Kajtochowa a wydało: Wydawnictwo i Drukarnia Towarzystwo Słowaków w Polsce (Kraków).

 

 

13. Marianna Rodziewicz-Kuba „Wspomnienia z Powstania Warszawskiego” – (fragment wywiadu)

Marianna Rodziewicz-Kuba „Wspomnienia z Powstania Warszawskiego”

 

 

Nie widzieliśmy absolutnie końca, tylko co rano przychodził kurier i na podwórku czytał „Biuletyn” – upadki i zwycięstwa – ale co raz coś padało. Nikt z nas nie wiedział, co będzie dalej. Okazuje się rano, jeszcze ciemno było: wstąpił na podwórko kurier i ogłasza kapitulację. Jak kapitulacja ogłoszona była, to radość. Ale gdzie, z czym, dokąd? Radość, płacz, strach. Oczywiście to ogłoszenie przez szczekaczki niemieckie się mówiło, przez głośniki: „W dwadzieścia cztery godziny proszę opuścić Warszawę, inaczej kula w łeb. Chorzy, niedołężni – będą podwody podstawiane, będą zabierani”. Tak postanowiono. Jak żeśmy poszli do piwnicy (ja nie wyszłam), to zaraz zaczął się na gruzach bazar, bo mężczyźni byli głodni, bez papierosów, to szukali, żeby jakaś wymiana. Co wziąć? Była wersja, że Niemcy zabierają to, co najlepsze. Co wziąć? Najgorsze, żeby nie rozebrali. To już był październik. Żeśmy się szykowali do wyjścia, to było rano. Przyszedł Andrzej, syn mojej dentystki, żołnierz. Ona, jak to matka, mówi: „Andrzejku, idź razem z nami”. Bo można było się rozebrać, po cywilu można było pójść między ludźmi, przecież już nie legitymowali, jak nas pędzili. Ona go zawsze tytułowała Dzidek. „Nie jestem Dzidek, jestem żołnierzem, swoich dzieci nie zostawię”. Ubrał się w przedwojenne ubranie podoficerskie (już później był porucznikiem), pożegnał się z nami, poszedł na swój punkt, do złożenia kapitulacji.
Myśmy się ubierali, wzięłam jasieczek, prześcieradło, podpinkę, kocyk. O mojej pięknej kołdrze nie było mowy, bo musiałby tobół być. Dentystce wzięłam (bo to metalowe) wszystkie narzędzia dentystyczne na bieżąco potrzebne. Ona i jej mąż – nie wiem co. Po obiedzie wychodzimy na Kruczą, do Pięknej, przecięta Marszałkowska, na Koszykową i w stronę Ursusa. Jak żeśmy się obejrzeli na gruzy, nie wierzyłam, że to miasto powstanie. Jak żeśmy wyszli już poza bloki, to Niemcy szpalery zrobili, żeby nas pilnować. Konno, z nahajami, co jakiś odcinek i tak nas prowadzili. Ludzie już bliżej wsi, jak zobaczyliśmy zieleń, to ludzie stanęli ze stolikami, pomidorami, jabłkami, gruszkami czy śliwkami. Mamy szpalery, ale nie jeden przy drugim. Ktoś miał pod ręką parę groszy, może wyskoczył. Nam już było wszystko jedno. Nic nas nie interesowało, na przykład, żeby coś kupować, szukać. Szliśmy dalej. Już po południu żeśmy wyszli, nadal idziemy. Jedni upadali, a niektórzy brali toboły, ile tylko można było wziąć. Później, jak żeśmy szli tą szosą, myśmy szli po tym wszystkim, bo ludzie rzucali. Deszcz zaczął padać, zaczęło moknąć to wszystko, zaczęło parować na nas. Myśmy nie mieli co rzucać, bo naprawdę krótko, węzłowato było wzięte. Ludzie uważali, że może wyniosą. Tak nas pędzili. Już się zbliżała gdzieś godzina dziesiąta wieczór, już się dobrze schmurzyło. Niektórzy upadali, podnosili jedni drugich. Jak dziecko prowadzone było, ktoś był silniejszy, brał matce to dziecko, pomagał, żeby nikt nie padł. Jak padnie, to zaraz zabiją, bo przecież on jedzie z automatem i z nahajem. Jak żeśmy dopędzali już przed Włochy, to oni obstawili folksdojczami, żeby, jak kolumnę naszą puszczą, nie rozlecieć się po tym terenie, po komórkach czy po podwórkach, po sadzie. Już dochodzimy, szaro, bo to październik, pochmurno i deszcz. Wyszliśmy w pięcioro, to znaczy ja, moja szefowa i jej mąż, jego przyjaciel nauczyciel (dentystki mąż też był nauczycielem) i nasza sąsiadka, lokatorka z naszego bloku, z parteru. Ojca chorego zostawiła z siostrą. On był „alzheimer”, nie wiem, jak go zabrali. My już dochodzimy, to dosłownie widzę do dziś dnia, bym tam poszła i pokazała. Widać już mostek przed Włochami, już zabudowy widać. Dlaczego mostek? Bo pod tym mostkiem kolejowe szyny, tam pociągi przechodziły. Kiedy my już dochodzimy, jakiś zamęt się zrobił, szum. Wiadomo, [człowiek] młody, ciekawy. Co się dzieje? Przeskoczyłam na drugą stronę na szosie, na bok. Słyszę, folksdojcz mówi: „Sto złotych od łepka”. Boże, zrozumiałam! Nie trzeba było tak, jak dzisiaj, co nie słyszę. Podskoczyłam do szefowej i mówię: „Tak i tak”. Tłumaczyłam, że po prostu sprzedawali nas. Ona od razu podchodzi. [Folksdojcz] pyta się, ile nas. „Siedmioro”. Jak siedmioro, to ona dała osiemset złotych, po sto złotych. Folksdojcz mówi: „Proszę z nasypu na dół i ile tylko sił koło torów biegiem. Proszę się nie bać, że będzie strzelanina”. Oni po prostu chcieli prawdziwym Niemcom pokazać, że coś robią, że straszą, że strzelają, a robili to w powietrze. Jak żeśmy się zsunęli (szefowa była przecież chora, ale wtedy zdobyła siły, nie wiem skąd), jak żeśmy dolecieli, już brak było tchu. Koło torów żeśmy przystanęli. Obejrzeliśmy się, skąd żeśmy wyszli. Słychać tylko głosy. Przecież nie wiadomo, w którym miejscu kolumny żeśmy byli.
Teraz, jak przejść przez tory kolejowe i gdzie? Koło jedenastej w nocy, mokre wszystko, tylko wyżymać. Jakoś przeczołgaliśmy się przez tory, bo to było nisko, nie na nasypie. Była wielka kupa chmielnika po wykopkach kartofli. Żeśmy siedli na tym. Co dalej robić? Jesteśmy wolni i nie wiemy co. Jak jeszcze żeśmy wychodzili, już nie strzelali, to jeszcze jakąś fasolę żeśmy rozgotowali. Na pół surowa, ale obgotowana, w woreczek była wsypana. Jako lekarz dentysta ona cały czas dostawała spirytus na odkażenie. Miała pół litra spirytusu. Jak żeśmy siedli, to parowało, a przecież byliśmy głodni. Rano nie było mowy o jedzeniu, tylko jak wyjść i co dalej. Wyjęła groch z woreczka, miała kieliszek czy naparstek, wszystkim po tym kieliszeczku i fasolą żeśmy zagryźli. Co dalej? Deszcz pada nadal, widać następną szosę dalej, przy samej wsi, i bez przerwy Niemcy motocyklami jadą. Jak się przedostać do wsi, przeskoczyć? Żeśmy się z Fredzią (tak się nazywała nasza sąsiadka) doczołgały. Starszych ludzi, szefową, nauczyciela jednego i drugiego żeśmy zostawiły, a my idziemy do wsi na wywiad. Co zrobić? Przecież na rano to my zastygniemy, [bo] mokro i zimno. Przy szosie żeśmy się przytuliły. Akurat był troszkę przelot, to my tak, jak żółwie, raz dwa przez szosę. Już byłyśmy poza szosą. Doleciałyśmy do pierwszych zabudowań. Pukamy do okna, odzywa się mężczyzna, mówi: „Kto tam”. − „Warszawiacy”. − „Proszę państwa, nie ma miejsca! Po drugie nam grozi kula za wasze przyjęcie”. – „Litości prosimy, naprawdę litości! Byle gdzie aby nie na polu”. Czy od razu kazał przyjść? Powiedział: „Najwyżej w kurniku”. – „Wszystko jedno gdzie”. Tą samą drogą przeczołgaliśmy się z powrotem do tych ludzi, co siedzieli na chmielniku. Z nimi trudniej, bo starsi. Miałam dwadzieścia dwa lata niecałe, tamta kobieta w sile wieku, czterdzieści lat, to co to było, mimo zmęczenia, mimo głodówki. Jeszcze się dawało radę, a strach pomagał. Poszliśmy po nich i jakoś żeśmy przywlekli, ze świeczką czy czymś. Ten człowiek był dobry, naprawdę. Otworzył kurnik i mówi: „Siadajcie do rana. Co dalej z wami, to nie wiem”. Dobrze, siedliśmy. Jeszcze po drugim naparstku dała spirytusu, dokończyliśmy fasolę. W kurniku była podstawiona miska, jakiś baniak, bo ciekło. Kury gdaczą, bo już spały, przestraszyły się ludzi. Nauczyciel się kręci, nie ma gdzie siąść. Ja gdzieś siadłam, kto gdzie się przytulił… Wiadomo – kurnik, już się nie mówi, że śmierdzi. Siedzimy. Nauczyciel poszukał jakiejś deski i na baniak z wodą położył, że siądzie. Deska się złamała i on nie dość, że był mokry, to wpadł do kotła z wodą. Znowu śmiech mimo wszystko, bo co można robić.
Rano mówię do gospodyni, że może trochę mleka ma. Poparła to dentystka, przyleciałam do gospodyni i mówię: „Proszę pani, może chociaż z litr mleka?”. − „Już żeśmy rozdali, nic nie ma, ale niech panienka idzie do drugiej posesji. − Dała mi kankę na mleko. − Proszę tylko tak iść, jakby była swojska, bo są garaże w sadzie, remontują tam motocykle i tam są Niemcy. Ale jak nie będą widzieli nic podejrzanego, to ich to nie interesuje”. Idę z ta kanką tak, pukam, wchodzę do kuchni. Siedzi dwóch mężczyzn i jedzą śniadanie. Pytam się: „Gdzie gospodyni?”. − „Wyszła”. Dalej jedzą śniadanie i rozmawiają. Mówi: „Pospiesz się z tym jedzeniem, bo zanim dojedziemy, to przecież kawał”. Wypowiedział [słowo] Piaseczno. Zorientowałam się, że oni są furą, koniem czy dwoma końmi. Już nie czekałam ani na to mleko, ani nic, tylko z kanką z powrotem do dentystki wpadam, mówię: „Są ludzie z wozem do Piaseczna”. Tam jej mama i rodzice mieli willę, dom, wszystko. To przecież zbawienie. Ona poszła do nich i prosi, pyta się. Oni podwyższyli po dwieście złotych od łepka. „Musimy jechać nie traktem, nie szosą, tylko polnymi drogami. Inaczej nas i was by zabrali. My też ryzykujemy”. Nie ma sprawy. To tylko ja, dentystka i jej mąż, a tamtych ludzi żeśmy zostawili, dlatego że nie wiadomo, co byśmy z nimi zrobili. Każdy wyzwolił się z tego piekła, to niech już sobie radzi. Myśmy siedli na wóz, bez mleka, bez jedzenia. Jesteśmy szczęśliwi, na wieczór będziemy w Piasecznie. I tak było. Słonko zachodziło, jak byliśmy przed domem szczęśliwi. Boże, już nic nam nie grozi! Jak żeśmy przyszli, to niewiele było, tylko tyle, że wolni byliśmy. Tam stacjonowali Niemcy. Babcię wysiedlili. Niemcy co lepsze zabrali, a co gorsze – Polacy rozrabowali, tak że ani łyżki, ani miski, ani czym się przykryć, ani co jeść. Tylko tyle, że nie jesteśmy już tam, tylko tu. Oni są chorzy, nie ma nic. Usłyszałam, chyba za tydzień, że obok jest posesja i szukają kobiet do kopania kartofli. Od razu zgłosiłam się, 1200 kilo kartofli zarobiłam, które zostawiłam swoim pracodawcom. Tam właśnie poznałam dziewczynę, między Puławami a Zwoleniem była jej mama. Żeśmy się zapoznały, jak dziewczyna z dziewczyną. Mówi: „Co my tu będziemy robić? Wywędrujemy w stronę Radomia, do mamy. Tam przezimujemy, a w Radomiu poszukamy pracy”. Tak było.

Fragment wywiadu przeprowadzonego w dn.26.08.2011 r. z Marianna Rodziewicz-Kubą przez Małgorzatę Rejmak z Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie.

Zródło:  http://ahm.1944.pl/Marianna_Rodziewicz-Kuba

 

DUSZNIKI
ZDRÓJ

Utylizacja Odpadów
Rodziewicz Tomasz

59-700 Bolesławiec
Al. Wojska Polskiego 8 m. 2
tel.697 101 065

Poszukuję każdej wiadomości o moich przodkach, szczególnie interesuje mnie przodek-ojciec mojego pradziadka Bolesława Rodziewicza ur. 1852 r., następnie mieszkającego do śmierci w Rakowie pow. Mołodeczno woj. wileńskie. Zmarł w 1914 r., pochowany w Rakowie. Żona Michalina. Udało mi się ustalić, że Bolesław był synem Powstańca z 1863 r. Jako sierota został przygarnięty na wychowanie przez ks. Eustachego Karpowicza, który był również kapłanem w Rakowie w póżniejszym okresie. Bolesław był w tym kościele organistą aż do swojej śmierci 14.04.1914 r. Miał pięcioro dzieci. Nie wiem jednak gdzie się urodził, być może do Rakowa przyjechał razem z księdzem Karpowiczem. Nie znam również Jego rodziców. Będę bardzo wdzięczny za każdą informację lub najmniejszy trop o tej rodzinie.

Czesław Majewski

 

100-lecie urodzin „Romana” Romualda Rodziewicza

18 stycznia 2013 r. Roman Rodziewicz kończy 100 lat. Z tej okazji Zarząd Stowarzyszenia przyznał Jubilatowi honorowe członkostwo naszego Stowarzyszenia a także wysłał list gratulacyjny.(kopie w załączeniu).
 
 

 
 

 

 

 

 

 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [265.18 KB]

Jan Romuald Rodziewicz

urodzony 1905

zmarły 6.05.1945

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

kwatera 17A-6-12

 

{gallery}groby/15{/gallery}

 

 

15.

Macewicze

Linia Wileńska
pochądząca od Dominika Rodzewicza.

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [95.00 KB]

Mapa II RP


 

VII FESTIWAL KULTURY ŻYDOWSKIEJ

W dniach 28 sierpnia do 5 września br. odbył się w Warszawie VII FESTIWAL KULTURY ŻYDOWSKIEJ, który przypominał żydowską Warszawę. Pierwszy dzień festiwalu poświęcony był Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata, w którym honorowym patronacie znaleźli się: prof.Jerzy Buzek, prof.Władysław Bartoszewski, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i ambasador Izraela Zvi Rav-Ner.

Imprezy trwały cały tydzień, były warsztaty np. tańca żydowskiego  prowadzonego żywiołowo przez Michała Piroga, czy warsztaty piosenki prowadzone przez Teresę Wrońską przy akompaniamencie  zespołu klezmerskiego Adama Mazurka (nad Wisłą), spotkania, koncerty, instalacje artystyczne „Projekt Próżna” w wykonaniu artystów polskich i zza granicy. W pomieszczeniach wyludnionych budynków na ul.Próżnej umieszczono ciekawe instalacje. W weekend na ulicy Próżnej stanęły stragany z jedzeniem, pocztówkami, ceramiką, starociami, wśród których przechadzały się tłumy warszawiaków i turystów. Artystycznym wydarzeniem był koncert skrzypka Nigiela Kennedy’ego i krakowskiego zespołu klezmerskiego Kroke. Duża popularność festiwalu Singera zepsuło ograniczenie przestrzeni dla widzów (kilka tysięcy) spowodowane przebudową placu Grzybowskiego. Zamieszczone fotki tylko w niewielkim stopniu oddają atmosferę tego festiwalu, wprowadzającego widzów w atmosferę przedwojennej Warszawy.

 

 

 

  Tomasz Rodziewicz

Ur.1975 r. Dyplom z malarstwa i struktur wizualnych uzyskał w 2003 r.na wrocławskiej ASP im.Eugeniusza Gepperta na Wydziale Malarstwa i Rzeźby.Projektuje na potrzeby rynku: design 2D i 3D, interactiv, animacje, filmy i nadzór artystyczny.

Zajmuje się malarstwem, fotografią i filmem.15 lat pracy artystycznej, liczne wystawy w kraju i za granicą.
6 lat doświadczenia pracy dla rynku reklamowego. Obsługa znanych brendów ze wszystkich kategorii.
Realizuje koncepcje artystyczne, zajmuje się fotografią, malarstwem, sztuką wideo.
Projektuje na potrzeby rynku. Wymyśla koncepty i je realizauje.

Logotypy, CI, webdesign, layouty, ulotki, matriały pos, opakowania, filmy i animacje, grafika 2D i 3D.
Zaprasza do obejrzeniaia portfolio artystycznego, projektowego oraz video na swojej stronie.
Wszystko co cieszy zmysły przyciąga jego uwagę.

Pomysł w głowie, iluzja na ekranie, dzwięk który rysuje obraz.

Historia od malowideł w jaskiniach do wypraw w przestrzeń kosmiczną.

Inspiracji szuka obserwując życie i ludzi podczas podróży dalekich i bliskich, samolotem i rowerem.

 

strona internetowa artysty: http://www.tomaszrodziewicz.pl

 

 

 

  Aleksandra Ziółkowska-Boehm

Na książkę składają się trzy opowieści o losach rodzin zamieszkujących przed wojną Kresy Wschodnie.Niektóre wątki znane miłośnikom twórczości Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm, powracają tu uzupełnione i rozwinięte po latach, na przykład historia Hubalczyka Romana Rodziewicza czy dzieje rodu Jaxa Bąkowskich i ich krewnych Wartanowiczów – polskich Ormian, przed laty właścicieli rozległych winnic na Podolu.
Wśród drugoplanowych bohaterów tych opowieści nie brak osób znanych i zasłużonych dla polskiej kultury i historii, takich jak Melchior Wańkowicz, Maria Rodziewiczówna, generał Władysław Anders, major Henryk Dobrzański „Hubal”, marszałek Józef Piłsudski, generał Stefan Rowecki „Grot”. Tłem wydarzeń są zaś miejsca tragiczne wpisane w historię Polski i Polaków: Syberia, Kazachstan, Katyń, Auschwitz, Monte Cassino, ale również wojenne i powojenne skupiska polskości w Iranie, Afryce Południowej, Meksyku, Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, jak i przedwojennych w Mandżurii.
Książka zawiera wiele niepublikowanych fotografii i dokumentów. Liczy 340 stron a wydana została w twardej okładce przez wydawnictwo Iskry.

Recenzje książki:

1. http://aleksandraziolkowskaboehm.blogspot.com/2012/06/lepszy-dzien-nie-przyszedl-juz.html

 

2. http://openlibrary.org/books/OL25334553M/LEPSZY_DZIEN_NIE_PRZYSZEDL_JUZ

 

 

Aleksandra Ziółkowska-Boehm – autorka kilkunastu książek, dokor nauk humanistycznych Uniwersytetu Warszawskiego, stypendystka m.in. amerykańskiej Fundacji Fulbrighta (2006/2007), kanadyjskiego Ministerstwa Kultury Ontario, nowojorskiej Fundacji Kościuszkowskiej.Członek m.in. ZAIKS-u, Warszawskiego Stowarzyszenia Pisarzy, amerykańskiego PEN CLUB-u (Nowy Jork). W 2001 r. otrzymała Złoty Exlibris Książnicy Pomorskiej, w 2006 amerykańską doroczną nagrodę stanu Delaware w dziedzinie literatury (creative non-fiction).
Wśród jej książek są publikacje poświęcone życiu i twórczości Melchiora Wańkowicza (pisarz zapisał jej swoje archiwum i zadedykował drugi tom Karafki La Fontainea, Blisko Wańkowicza, Na tropach Wańkowicza, Proces 1964 roku Melchiora Wańkowicza. Są także opowieści oparte na współczesnej polskiej historii, takie jak: Z miejsca na miejsce, Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego Krzyża (która otrzymała nagrodę najlepszej książki roku 2006 londyńskiego Związku Pisarzy na Obczyźnie). Inne książki to m.in. Dreams and Reality, The Roots Are Polish, Moje i zasłyszane, Kanada,Kanada, Amerykanie z wyboru, Korzenie są polskie, Nie tylko Ameryka, Podróże z moją kotką, Nie minęło nic, prócz lat (z Szymonem Kobylińskim). Swoje życie opisała w barwnej autobiografii Ulica Żółwiego Strumienia.Ostatnio wydane książki to: Otwarta rana Ameryki, Dwór w Kraśnicy i hubalowy Demeon i na tropach Wańkowicza po latach. W USA: Open Wounds – A Native American Heritage, On theRoad with Suzy:From Cat to Companion. W zapowiedzi: Kaia,Heroine of the 1944 Warsaw Rising (USA).
Aleksandra Ziółkowska-Boehm mieszka na stałe w Wilmington w stanie Delaware. Za zasługi w promowaniu Rodu Rodziewiczów (Roman Rodziewicz) otrzymała w 2007 r.honorowe członkostwo Stowarzyszenia Rodu Rodziewiczów.

 

 

14. Helena Rodziewicz – „W lutym 1940 r. wywieźli nas zdradziecko aż pod chińską granicę…”

Helena Rodziewicz – „W lutym 1940 r. wywieźli nas zdradziecko aż pod chińską granicę…”

Urodziła się trzeciego stycznia roku 1932 w osadzie o nazwie Borki, nieopodal Uzały Wielkiej, powiat Postawy, ówczesne, czyli przedwojenne województwo wileńskie. Rodzice to pan Nikodem (ur. 15.09.1896 r. w Żupranach) oraz pani Aniela z domu Tomkiewicz (ur. 1906 r. w Ropuszyce). Pani Helena miała młodszego o dwa lata brata Henryka, który dziś już niestety nie żyje.
Rodzina żyła przede wszystkim z gospodarstwa. Mieli łącznie 27 ha ziemi ornej, łąk i lasów. Mieszkali w wielkim domu z wielkimi pomieszczeniami, które małej Helenie bardzo utkwiły w umyśle. Przy domu był piękny ogród, obszerna stodoła. Przed wojną Rodziewiczom nie żyło się źle. Ot, tak jak trzeba. Nikt nie narzekał, do garnka było co włożyć. Żyli z dnia na dzień, planowali różne sprawy, wybiegali często w przyszłość. Cieszyli się życiem rodzinnym, jednostajnym.

Źródło: Biuletyn informacyjny Miasta i Gminy Kamień Pomorski – www.kamienpomorski.pl

 

(więcej…)

Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowe STOLGRAF
J.Z. Pasternak, R. Rodziewicz Sp.J.

Firma jest producentem druków akcydensowych,
oferuje kompleksową obsługę poligraficzną
i reklamową.

ul. Świebodzka 41a
58-141 Stanowice
tel.748557900
fax.748557902
www.stolgraf.com.pl

Poszukuję info. o rodzeństwie, rodzicach Marii Rodziewicz (1876 – 1946), żony Adolfa Czerskiego.Przed wojną mieszkała w maj. Czechy (Litwa) a potem w maj. Skierdzimy (Białoruś). Matka: Anny, Apolonii…..miała rodzeństwo (Bartoszyce?) Pochowana jest przy kościele w Ławryszkach (Litwa)

 

W dniu 11 grudnia 2012 r. zmarł przeżywszy 87 lat,

Jerzy Eustachiusz Łakomski.

Dobry Człowiek, przyjaciel ludzi i zwierząt. Sympatyk Stowarzyszenia Rodu Rodziewiczów. Wielbiciel twórczości Marii Rodziewiczówny.

Ceremonia pogrzebowa będzie odprawiona 17 grudnia o godz. 8.00 w Domu Przedpogrzebowym na Powązkach Wojskowych w Warszawie, po której nastąpi odprowadzenie do grobu rodzinnego.

 

 

Zaproszenie na Mszę Świętą za duszę Marii Rodziewiczówny

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo Polskie w Poznaniu

Projekt okładki: Kamil Mackiewicz

Rok wydania – nieznany, ale na 1 stronie jest dedykacja:

Dzień Szczęścia Twego, niech będzie tak radosny, cichy i pogodny, jak życie „Leśnych Ludzi”

 

Łuck, dn.4 X 1929 r. Podpisano: Kazimierz

 

 

Irena Rodziewicz

urodzona 1903

zmarły 1973.7.12

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

kwatera 17A-6-12

 

{gallery}groby/16{/gallery}

 

 

Zawody w kulturystyce

 

Dariusz Rodziewicz

 

 

III zawody w Kulturystyce i Fitness – Sopot 2010

Kulturystyka open mężczyzn

1.    Andrzej Kołodziejczyk          Aplauz Warszawa    9

2.    Piotr Rzatkiewicz                  SSKiR Sopot          18

3.    Emil Kalla                              SSKiR Sopot          29

4.    Dariusz Rodziewicz             Jarys Bytów           34

 

16.

Wiaże

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [52.00 KB]

Mapa II RP


 

 

Edmund Rodziewicz

Ur. w 1948 r. w Wielotowie gmina Gubin.  Ukończył Liceum Pedagogiczne w Lubsku a następnie studia w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Zielonej Górze – kierunek wychowanie muzyczne. Pracował w Państwowej Szkole Muzycznej w Gubinie jako nauczyciel przedmiotów teoretycznych i gry na trąbce a później pełnił funkcję dyrektora Państwowej Szkoły Muzycznej i Społecznego Ogniska Artystycznego w Gubinie. Założył: Gubińską Młodzieżową Orkiestrę Dętą, Dziecięcą Kapelę Podwórkową „Urwisy”, zespół muzyczny „Repryza” i rodzinny zespół wokalno-instrumentalny „Amigosi”. Gra w nim na trąbce i keyboardzie razem z córką Anną (vocal, flet poprzeczny) i synem Tomaszem (gitara). Wcześniej w zespole rodzinnym śpiewała również córka Monika. Dla w/w zespołów napisał własne utwory muzyczne, jest także kompozytorem „Hejnału Gubina” na 3 trąbki oraz autorem zbioru pt. „Gubin w piosence”. Był również dziennikarzem lokalnej gazety „Wiadomości Gąbińskie” oraz zamieszczał artykuły w Poradniku Muzycznym Ludowego Instytutu Muzycznego w Łodzi, dotyczące wydarzeń muzycznych. Obecnie na emeryturze prowadzi firmę „Usługi muzyczne”. Jego hobby to pszczelarstwo, wędkarstwo i oczywiście muzyka.

 

 

 

  Sławomir Koper

Życie prywatne elit artystycznych.

 

DZIERŻONIÓW

15. Benedykt Gugała – „Wspomnienia z Powstania Warszawskiego” – (fragment wywiadu)

Wspomnienia z Powstania Warszawskiego

Za Pelcowizną był Kanał Żerański, który stanowił granicę między Pelcowizną a Żeraniem. Na tym kanale ufortyfikowały się nasze oddziały, nasza piechota, nasza artyleria i mieli bronić. Ale nastąpił pewien incydent. Mieszkaliśmy obok górki rozrządowej. 10 września, dokładnie w niedzielę, był nalot na górkę rozrządową i jeden z samolotów zrzucił bomby tak niecelnie, że trafił w dom sąsiada naprzeciw naszego domu, o trzydzieści, czterdzieści metrów od tego domu. Była przerażająca historia. Bomba była prawdopodobnie, według mojego obecnego szacunku, dwieście pięćdziesięciokilogramowa. Zginęły tam trzy siostry, nazywały się Dembowskie, bardzo ładne dziewczyny. Zostały tylko w majteczkach, podmuch tego pocisku rozebrał je prawie do naga. Nie były ranne, ale nie żyły, żadnej rany w dosłownym sensie nie było. Mama postanowiła wyjechać do Tarchomina. Mieliśmy tam z rodziny mojej babci jej stryjecznego brata. Moja mama z domu Rodziewiczówna jest, ponieważ mój dziadek nazywał się Rodziewicz i pochodził ze Żmudzi. Kilka lat później odkryto, że nasze linie Gugałów i Rodziewiczów znów się połączyły. Moja cioteczna siostra ożeniła się z Jerzym Rodziewiczem, który przyjechał do rodziców na wizytę po ich małżeństwie tuż przed samą wojną w 1938 roku i z dziadkiem doszli do tego, że dziadka dziadek, a Jurka Rodziewicza pradziadek to są jedną i tą samą [rodziną]. Natomiast gałęzią boczną jest ta pisarka Rodziewiczówna. Mam w połowie pochodzenie z zacnej żmudzkiej rodziny.

 

(więcej…)

Blacharstwo – Lakiernictwo Samochodowe
MARCEDES 115, 123 i NIEMIECKIE
Leszek Rodziewicz
ul.Goździków 35
04-231 Warszawa
tel.22-499-88-10

Poszukuję mojego pradziadka Wiktora Rodziewicza /prawdopodobnie ur,1860 r.oraz kuzynki mojej mamy Marii Rodziewiczówny. Z poważaniem Barbara Guzińska, wnuczka Jana Rodziewicza pochodzącego ze wsi Rodziewicze.

 

W dniu 21 października 2012 r. po długiej i ciężkiej chorobie zmarł w wieku 69 lat, w Grudziądzu znany i ceniony lekarz Bogdan Henryk Rodziewicz.

Msza św. za duszę zmarłego w piątek 26 października br., o godz.13.15 w kościele św.Krzyża w Grudziądzu. Pożegnanie Zmarłego o godzinie 12.15 . Pogrzeb odbędzie się na cmentarzu Farnym przy ul.Cmentarnej.

 

 

Sukces Emilii Rodziewicz

Emilia Rodziewicz ur. 12.08.1998 w Międzyzdrojach,mieszka w Gdańsku. Gdzie uczęszcza do drugiej klasy Liceum Plastycznego. Zainteresowania: grafika komputerowa, rysunek, malarstwo.japonistyka (opanowane podstawy języka japońskiego). Miała już pierwszą indywidualną wystawę swoich prac. Szkoła planuje na początku grudnia zorganizować jej drugą wystawę w Domu Technika NOT w Gdańsku.Otrzymała stypendium Prezesa Rady Ministrów.

 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [363.53 KB]

 

 

 

 

 

Wydawnictwo ISKRY 1958 r.

Autor okładki: Jan Młodożeniec

 

 

Brygida Rodziewicz (rod. Rodziewicz) pseudonim Zoe

urodzona 1.05.1885

zmarła 21.08.1955

miejsce spoczynku Pniewy, cmentarz Przyklasztorny

 

{gallery}groby/17{/gallery}

 

 

17.

Pilakolnia

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [37.50 KB]

Mapa II RP


 

 

Czesław Rodziewicz

Ur. w 1922 r. w Wilnie zm.11 stycznia 2013 r. we Wrocławiu. Ze swego rodzinnego miasta wyjechał jako ochotnik Wojska Polskiego. We Wrocławiu zamieszkał w 1947r., gdzie uzupełnił wykształcenie, zdobył tytuł artysty plastyka i kwalifikacje pedagogiczne, wiążąc się z tym miastem duszą i sercem. Jako grafik doskonalił swoje umiejętności u prof. Stanisława Dawskiego, szczególnie upodobawszy sobie ekslibrys. Przez wiele lat współpracował z Wrocławskim Tygodnikiem Katolickim i Kurierem Polskim. Swoje znaki książkowe (których wykonał ponad 800) eksponował na przeszło 100 wystawach w kraju i za granicą. Był jednym z inicjatorów powstałego w roku 1980 Koła Miłośników Ekslibrysu. W roku 1976 po raz pierwszy zorganizował wystawę „Liściaków”. Te urokliwe obrazy wyklejone z zasuszonych liści i płatków kwiatów, nazwane przez autora Sztuką Pogodną , podbiły serce wrocławian i nie tylko. Autor wystawiał je już na ponad 100 ekspozycjach w bardzo wielu miejscach – od „poważnych” galerii po szkoły, przedszkola, biblioteki – prowadząc również warsztaty liściakowi dla nauczycieli szkół i przedszkoli. Od ponad 7 lat wspólnie z kierownikiem Osiedlowego Klubu „Polanka” Bolesławem Langiem, organizuje skierowane do dzieci i młodzieży Ogólnopolski Konkurs „O Berło Liściakowego Króla”, który zdążył już zdobyć sobie szerokie uznanie i sympatię, o czym świadczy corocznie blisko tysiąc prac plastycznych napływających zarówno z Polski jak i spoza jej granic. Dwadzieścia lat temu Czesław Rodziewicz stworzył także Haft Wrocławski – nowy autorski rodzaj haftu, powołując do życia Towarzystwo Haftu Wrocławskiego, którego został prezesem. Towarzystwo to zorganizowało ponad 120 krajowych i zagranicznych wystaw tego artystycznego rękodzieła oraz na prowadzonych kursach nauczyło go przeszło 1000 pań. Kursy te, prowadzone były przez instruktorki, które pod okiem Czesława osiągnęły mistrzowskie umiejętności w tej dziedzinie. Od kilku lat Czesław Rodziewicz para się również poezją. Pierwsze tomiki wydał własnym sumptem w latach 1996-97: U źródła, czyli opowiadaj dziadku o swojej mamusi, Dotyk minionego, Doznanie, Gorzka pamięć, Urokliwość chwili. Od 2000 r. rozpoczął wydawanie swoich wierszy ilustrowanych kolorowymi liściakami zatytułowanymi Z potrzeby Serca, Barwy Miłości czy najnowszy tomik Odnaleźć siebie. Ten niestrudzony artysta jest również pomysłodawcą, by we Wrocławiu po Odrze pływały gondole. Jest nadzieja, że jego marzenia będą spełnione. Brał udział w ponad stu wystawach ekslibrisu w Polsce, Belgii, Holandii, Danii, Francji, Niemczech, Włoszech, USA, Estonii, Gruzji i na Litwie.Czesław jest autorem logo wszystkich zjazdów Rodu Rodziewiczów…

 

 

 

  Sławomir Koper

Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej

 

16. Tadeusz Rodziewicz – Moje życie: Józefinowo – Barnsley.

Tadeusz Rodziewicz – Moje życie: Józefinowo – Barnsley.

 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [3.32 MB]

 

Bogdan Rodziewicz
Doradztwo prawne oraz procesowe

09-410 Płock
ul.Szarych Szeregów 39/19
b.rodziewicz@onet.pl
tel.661 197 393
/ prawo cywilne,gospodarcze,karne,rodzinne

Kto pomoze mi znalezc Malgosie,Jagode i Józka dzieci Melanii siostry mojego ojca Zygmunta ze Szczecina. Melanii nazwisko Szylinska z domu Rodziewicz ostatnio zamieszkali na Żelechowie. Kocham Was bardzo prosze odezwijcie się , 25 lat mieszkam w Stanach Zjednoczonych.

Wiktor Rodziewicz

 

W dniu 10 października 2012 r. Odeszła od Nas moja nieodżałowana siostra

Teresa Jankowska z d.Radziewicz
Odprowadzenie urny z prochami Zmarłej odbędzie się 17 X 2012 r. o godz.12. na cm.Wojskowy na Powązkach w Warszawie

pogrążona w żałobie siostra Izabella

 

 

Katarzyna Barbara Rodziewicz – Strażnik Dziedzictwa Rzeczypospolitej

w kategorii NAGRODA KRAJOWA DLA OSÓB FIZYCZNYCH za:
rewaloryzację zespołu dworsko – pałacowego w Sielcu i powołanie do życia Dworu Marzeń i Izby Admiralskiej Józefa Unruga, propagowanie wiedzy i pielęgnowanie pamięci o tym wielkim Polaku.
Przewodniczaca Kapituły Konkursu Maria Pończak-Pozdziej

 

 

XVIII Targi Książki Historycznej

W dniach 26 – 29 września ubr. odbyły sie XVIII Targi Książki Historycznej. Po raz pierwszy gościły w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskim w Warszawie. Lokalizacja ta spełnia całkowickie wymagania licznych miłośników książki historycznej. Przestronne sale, kawiarnia, udział grup inscenizacyjnych, uczestnictwo znanych pisarzy np.Aleksandry Ziółkowskiej-Bohem, Tomasza Łubińskiego i innych spełniły w dużym stopniu wymagania licznych miłośników historii.

 

 

(więcej…)

Maria Rodziewicz

urodzona 1893

zmarły 1990.11.6

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

kwatera 17D-2-29

 

{gallery}groby/18{/gallery}

 

 

18.

Macewicze 1

Gałąź pochądząca od Gabriela 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [39.00 KB]

Mapa II RP


 

 

Anna Rodziewicz

Urodzona w 1968 r. w Wyszkowie. Zamieszkała koło Celestynowa pod Warszawą. 1986-1993 studia na Wydziale Malarstwa ASP w Warszawie. Dyplom w pracowni prof. Stefana Gierowskiego. Aneks z rzeźby u prof. Adama Myjaka.
Wystawy indywidualne:

– New York ,Konsulat Polski
1992 – Galeria pod 12, Warszawa
1995 – „m2” Galeria Kuchnia, Warszawa
1996 – „r” Galeria Biała, Lublin
1997 – BWA, Bielsko-Biała
1999 – Labirynt, Centrum Sztuki Współczesnej, Warszawa
1999 – „q” Galeria Biała, Lublin
2000 – Galeria Milano, Warszawa
2003 – BWA, Bielsko-Biała
2004 – „Jatne” Galeria Biała, Lublin

 

 

 

(więcej…)

 

  Sławomir Koper

Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospolitej

 

 

17. Franciszek Walinowicz – Ukarania za niewinność (fragment wspomnień).

Franciszek Walinowicz – Ukarania za niewinność.

Pod koniec lutego 1946 r. ponowiliśmy próbę ucieczki. Tym razem wybrał się z nami Bronisław Rodziewicz ze wsi Żłoukty (koło Turgiel – Wileńszczyzna). Trafiliśmy na pociąg towarowy. Maszynista potwierdził, że jedzie w kierunku Kijowa i że zatrzyma się na stacji Wołowo. Wdrapaliśmy się do pustej węglarki i chociaż zmarzliśmy, do Wołowej dojechaliśmy. Tam zanocowaliśmy na bocznicy kolejowej w wagonie. Obudziłem się, kiedy zaczęło świtać. Wychyliłem głowę na zewnątrz i zauważyłem, że w naszym kierunku, po śladach na śniegu, idzie milicjant. Wsunął głowę do wagonu i spytał nas, co tu robimy? Odpowiedziałem, że czekamy na pociąg. Uwierzył, ale my opuściliśmy kryjówkę. Na pociąg oczekiwaliśmy, spacerując po targu. Przy drugim podejściu udało się nam wreszcie trafić na właściwy pociąg relacji Kijów – Smoleńsk. Uczepiliśmy się go i pojechaliśmy na stopniach bądź zderzakach. Rzucaliśmy się w oczy, bo byliśmy w ubraniach roboczych i umorusani węglem. Nogi mieliśmy owinięte czarnymi szmatami i w płytkich kaloszach. Przed naszą ostatnią ucieczką ogłoszono, że jeżeli ktoś chce wyjechać do Polski, musi napisać podanie o zmianę obywatelstwa (choć nie prosiliśmy wcześniej o radzieckie!). Pobraliśmy więc z kopalni zaświadczenie, że tam pracujemy. Szczęśliwie dojechaliśmy do Smoleńska. Mimo że mieliśmy pieniądze na bilety (rodzice przysłali na naszą prośbę po 600 rubli), nie mogliśmy ich nabyć, gdyż w owym czasie wymagana była przepustka do tego, delegacja służbowa. Pewnego razu tak zmarzliśmy nocą na wietrze, że zdecydowaliśmy się wejść do wagonu. Podczas kontroli biletów zapłaciliśmy po 92 ruble kary. Znów musieliśmy wyjść na zewnątrz i jechać na mroźnym wietrze, na stopniach lub zderzakach.

W Smoleńsku skryliśmy się w tłumie na bazarze, gdzie wypiliśmy po raz pierwszy od dwóch dni – po szklance kisielu z żurawin. Wieczorem uczepiliśmy się pociągu i odjechaliśmy w kierunku Mińska. Wysiadając u celu, zgubiliśmy brata i odeszliśmy do miasta sami z Rodziewiczem. Pod wieczór znów wskakiwaliśmy na stopnie wagonów, aby tym razem dojechać do Mołodeczna (bez brata). Stamtąd dotarliśmy do stacji Oszmiana. Dalej szliśmy trochę po torach kolejowych, by z jakiegoś przystanku dojechać do Smorgoń. Kolejny etap ucieczki do Szumska – to znów przemarsz. Te tereny już dobrze znałem, ponieważ niedaleko stamtąd mieszkała moja rodzina. Ale do stryja nie dane mi było dotrzeć. Tuż przed jego zagrodą zatrzymała nas milicja. Do domu już nie pozwolono nam dojść. Nie mieliśmy dokumentów zwolnienia z łagru, więc zabrano nas na komisariat w Szumsku. Po drodze próbowałem przekupić sierżanta łapówką 300 rubli, ale nie chciał tego przyjąć. Przechodząc przez Miżniu-ry, poprosiłem kobietę, która nas wcześniej ugościła (jej syn Arnatkiewicz więziony był w naszym łagrze), aby powiadomiła stryja, że zostaliśmy aresztowani. Gdy nas doprowadzono na komisariat, naczelnik kazał nam wyłożyć na stół posiadane rzeczy. Moje całe bogactwo stanowił kawałek blachy z puszki po konserwach, przywiązanej drucikiem do patyka (służyła za łyżkę) i kawałeczek noża z blachy. Musiałem też oddać 300 rubli.

Fragment wspomnień Franciszka Walinowicza, więcej: www.sybiracy.wckp.lodz.pl

 

 

Mam nazwisko Radziewicz mieszkam na Wolyniu na Ukrainie. Moj dziadek to Michal Radziewicz MOJ pradziadek to Aleksandr Radziewicz zostal zabity przez UPA bo byl polakiem . Wlasnie niewiem co to za stowarzyszenie ale dolanczam sie bo posiadam takie nazwisko. w polsce mieszka siostra mego dziadka ale gdzie to niewiem.

Dymitr Radziewicz

 

Rozalia Rodziewicz ur. 16.04.2012 r. w Piszu


 

Apel do Prezydenta Dudy

 

Janina Rodziewicz

urodzona 1906

zmarła 1969.7.16 

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

 

{gallery}groby/19{/gallery}

 

 

19.

Wilno

Gałąź pochądząca od Stanisława 

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [35.00 KB]

Mapa II RP


 

 

Irek Rodziewicz

Irek Rodziewicz, ur. 1976 r. w Kołobrzegu. Muzyk, samouk, gra na instrumencie australijskich aborygenów – didgeridoo w różnych zespołach, grających muzykę regee. Muzyka etniczna Australii należy do najciekawszych brzmień instrumentalnych wydobywanych z drewnianych trąb zwanych didgeridoo powodujących powstanie niepowtarzalnego klimatu bezkresnych krajobrazów tego kraju.

Irek sam wykonuje instrumenty na których gra i jest posiadaczem małej kolekcji.

 

 

  Piotr Jaźwiński

Oficerowie i dżentelmeni

 

Moja praprababka jak wskazują księgi parafialne i pamięć najbliższych była z domu Rodziewicz, pomyślałam sobie, że może uda mi się z Państwa pomocą ustalić do której linii Rodziewiczów z Wołynia mogła należeć Franciszka Omańska z d. Rodziewicz (1867-19.06.1943 r). Prawdopodobnie przed ślubem należała do parafii Młynów powiat Dubno, woj. wołyńskie. Wyszła za mąż za Michała Omańskiego zamieszkali w Jezioranach Szlacheckich parafia Nieświcz, powiat Łuck.

Pozdrawiam serdecznie Bogumiła Omańska

18 Stanisław Rodziewicz

 

 

 

24 marca 2012 r. zmarła w wieku 63 lat Krystyna Paszkowska-Zandberg.

Msza święta za pokój Jej Duszy odprawiona zostanie dnia 3 kwietnia 2012 r. o godz.9.20

w kościele drewnianym na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie,

po czym urna z prochami złożona zostanie

do grobu rodzinnego (Leonarda Rodziewicza).

 

 

Pogrzeb „Najwierniejszego z Wiernych”

Takie motto znajduje się na płycie nagrobnej katakumb, gdzie spoczęły doczesne szczątki Wielkiego Polaka Romualda Rodziewicza „Romana” (18.01.1913-24.10.2014). Uroczystości pogrzebowe odbyły się 12 czerwca 2015 r. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie, która celebrowali: proboszcz parafii ppłk.Kozicki i ks.S.Woyczyński, który opiekował się zmarłym przez ostatnie 4 lata w domu opieki „Jasna Góra” w Anglii. Zmarłego żegnała rodzina: syn Leon i córka Helen w otoczeniu znajomych, przyjaciół, harcerzy, delegacji Wojska Polskiego, kombatantów oraz delegacji naszego Stowarzyszenia z honorowym Prezesem Leszkiem Rodziewiczem na czele.

Po mszy św. do której asystowała wojskowa kompania honorowa garnizonu Warszawa urnę z prochami śp. ppłk. Romualda Rodziewicza „Romana” przewieziona na cmentarz Powązki Wojskowe na którym do orszaku pogrzebowego dołączyła orkiestra wojskowa a także kompania honorowa. Przed złożeniem urny do grobu zmarłego pożegnali: syn Leon, ks.Woyczyński, Leszek Rodziewicz, przedstawiciel harcerzy oraz Ryszard Filipski (odtwórca roli mjr.Hubala w filmie „Hubal”). Po złożeniu urny w grobie (kwatera D19) miejsce pokryły wieńce i wiązanki kwiatów…

W tej krótkiej notatce nie sposób zawrzeć informacji o bogatym życiorysie „Romana”, warto jednak podkreślić jego cel – wolność Polski. Temu celowi podporządkował się zaczynając jako podoficer 102 i 110 Rezerwowego Pułku Ułanów, jako ochotnik w oddziale mjr.Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, jako wywiadowca wywiadu wojskowego, jako żołnierz Obwodu AK Wołożyn i Oszmiana, więzień obozów koncentracyjnych aby po odzyskaniu niepodległości wstąpić do 2 Korpusu Polskiego we Włoszech i z nim pojechać do Wielkiej Brytanii, gdzie pozostał na emigracji.

Szczegółowy, barwny i niespotykany życiorys naszego Kuzyna opisała Aleksandra Ziółkowska-Boehm w książce „Z miejsca na miejsce”, której fragmenty zamieszczone są na tej stronie w podrozdziale” Wspomnienia”. Ta smutna ceremonia wymaga podziękowań dla jej organizatorów: Departamentu Uroczystości Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych na czele z jej szefem Janem Stanisławem Cichanowskim i operatywnym zespołem (zapewnienie transportu, zabezpieczenie medyczne itd), Proboszczowi parafii ks.ppłk Władysławowi Kozickiemu i dowódcy kompani honorowej mjr.Tomczykowi oraz obsłudze z Przedsiębiorstwa Pogrzebowego „Ratuszowa”. Dziękujemy wszystkim..

 

 

Helena Rodziewicz

urodzona 1885

zmarła 1971

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

kwatera 39H-3-33

 

{gallery}groby/20{/gallery}

 

 

20.

Turmont

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [63.50 KB]

Mapa II RP


 

 

Mariusz Rodziewicz

Chciałbym zaprezentować Państwu swoje prace wykonane ołówkiem oraz tabletem. Talent do rysowania odziedziczyłem po swoim dziadku i pradziadku, którzy byli malarzami. Ja nigdy nie uczyłem się rysować, po prostu przychodzi mi to naturalnie. Jak każda rysująca osoba mam swój indywidualny sposób podejścia do rysunku i własną charakterystyczną kreskę. Zawodowo zajmuję się tworzeniem wizualizacji w programach 3D na potrzeby branży reklamowej. Kilka moich prac jakie wykonałem podczas mojej dotychczasowej pracy, znajdą Państwo w galerii 3D. Sklep Mariusz TATTOO założyłem głównie w celu przedstawienia Państwu własnych prac, oraz rysowaniu obrazów na indywidualne zamówienie. Pięknie ręcznie narysowany obraz na pewno dużo ładniej będzie wyglądał w Państwa mieszkaniu, niż wydruk z drukarki. Taki rysunek to także bardzo oryginalny prezent dla bliskiej osoby. Osobom poszukującym WZORU NA TATUAŻ oprócz wybrania i zakupu wzoru w moim sklepie, oferuje możliwość zrobienia projektu na zamówienie, mogę też odwzorować tatuaż znajdujący się na zdjęciu, pobranym przez Państwa z internetu, ale nie nadającego się do odrysowania na kalkę, bez zniekształceń perspektywy. Dobry wzór to podstawa dobrego tatuażu.

 

 

strona internetowa:  www.mariuszrodziewicz.netgaleria.pl/

 

 

     Katarzyna Węglicka

Bliska Ukraina

 

Poszukujemy info. o Anieli Marii Gozdawy Piaseckiej z d. RODZIEWICZ c. Ryszarda Rodziewicza i Julii z d. Harburda, ur. w maj. Mroczki, gm. Trzcianne.

19 Alfons Rodziewicz

 

 

 

18 marca 2012 r przypada piąta rocznica śmierci Andrzeja Rodziewicza (dziadka Wiktorii, męża Elżbiety)

 

 

Data na kamieniu

Zanurzona w bezszelestnej ciszy
Dotykam kamienia
Na granitowej płycie
Data wyryta
Przeznaczenie w mrocznym świetle
Ukryło klucz do przyszłości

Wtulona w ramiona samotności
Podążam pustą drogą przemijania
Przeplataną krzykiem życia
Marzenia jak kwiaty
Nienasycone czułym szeptem
Zwiędły o zgodę nie pytając

Szlakiem wyciszenia
Pamięć dalej wędruje
Powlekając dni swą szarością

 

Napisała: Elżbieta Rodziewicz

 

Odczyt na Zamku Królewskim i 2 maja u Prezydenta

Z rekomendacji Rodu Rodziewiczów Szkoła z Bydgoszczy została uhonorowana przez Prezydenta RP flagą.

 

 

Jadwiga Rodziewicz (rod. Kowalska)

urodzona 1894

zmarła 1983

miejsce spoczynku Warszawa, cmentarz Bródnowski

kwatera 39H-3-33

 

{gallery}groby/21{/gallery}

 

 

21.

Suwałki

Loader Loading...
EAD Logo Taking too long?

Reload Reload document
| Open Open in new tab

Pobierz [36.50 KB]

Mapa II RP


 

 

  Dobrosław Tadeusz Rodziewicz

Urodzony w Krakowie w 1960 r. syn Edwarda Rodziewicza, wnuk Jana Rodziewicza, prawnuk Tadeusza Rodziewicza (gałąź Hruszowa).

Dziennikarz, publicysta, tłumacz, autor piosenek i skeczy kabaretowych. Od roku 1990 pracuje w Radiu Kraków, gdzie aktualnie zajmuje się publicystyką, także jako autor felietonów. W latach 1991-99 na tej samej antenie opiekował się miesięcznikiem radiowym Kabaretu Koalicja.

Od roku 2008 publikuje felietony także w Dzienniku Polskim. (Jakiego rodzaju są to felietony, można sprawdzić na portalu dziennikpolski24.pl, zakładka „Po godzinach”, podzakładka „Blogi”.)

Jest nałogowym współautorem książek. „Mity czwartej władzy” oraz „Grę w media” napisał razem z Piotrem Legutką. Leksykon „Ameryka dla Polaka” wspólnie ze Sławomirem Kardasem. Przekład tomu wierszy Charlesa Bukowskiego „Światło błyskawicy za górą” wespół z Marcinem Baranem. Wraz z innymi współautorami lub samodzielnie przetłumaczył z angielskiego na polski parę innych książek (m.in. „Bunt elit” Christophera Lascha). Drugie, rozszerzone wydanie „Mitów czwartej władzy” ukaże się w pierwszym kwartale 2011 roku nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

Owoce twórczości Kabaretu Koalicja nie są obecnie publicznie dostępne, chociaż w trakcie roku 2011 może się to zmienić. Jeśli się zmieni, to zmianę da się zauważyć na portalu dziennikpolski24.pl (w zakładce „Po godzinach” pojawi się wówczas podzakładka „Kabaret Koalicja”).

Do własnej działalności o charakterze twórczym wyżej wymieniony zalicza również okazjonalne felietony kulinarne oraz bigos (pozostający pod wpływem kuchni kresowej) duszony własnoręcznie tylko raz do roku z okazji Nowego Roku.

 

 

     Katarzyna Węglicka

Moja Litwa

 

Poszukujemy info. o Romanie Rodziewiczu (1907 – 1945) s.Jana i jego synach: Janie i Stanisławie ur. w Nowosybirsku.

 

Wiktoria Patyrowska z Warszawy, herbu Łuk (córka Katarzyny Rodziewicz-Patyrowskiej, wnuczka Elżbiety Rodziewicz i śp. Andrzeja Rodziewicza, prawnuczka śp. Jerzego Rodziewicza z gałęzi Brześć nad Bugiem) 02 marca 2012 r. będzie obchodzić swoje piąte urodziny.

 

 

 

20 Wspomnienia Xenii Jacoby o Romualdzie Rodziewiczu

Polacy z Huddersfield w hołdzie naszemu krajanowi – śp. Romualdowi Rodziewiczowi ps. „Roman”. [źródło: znadniemna.pl]

Z głęboką satysfakcją publikujemy korespondencję, nadesłaną przez naszą czytelniczkę z miasta Huddersfield w Wielkiej Brytanii – panią Xenię Jacoby, która 18 stycznia uczestniczyła w obchodach 102. rocznicy urodzin śp. Romualda Rodziewicza ps. „Roman” – naszego ziomka, urodzonego pod Wołożynem, hubalczyka, żołnierza Armii Krajowej, więźnia między innymi KL Auschwitz i KL Buchenwald, żołnierza niezłomnego, który po II wojnie światowej zamieszkał w Północnej Anglii, w mieście Huddersfield, gdzie dokończył żywota 24 października 2014 roku.

Śp. Romuald Rodziewicz ps. „Roman” w Domu Opieki „Jasna Góra” w Huddersfield

 

 

Z relacji pani Xenii Jacoby dowiadujemy się między innymi, iż w tym roku urna z prochami śp. Romualda Rodziewicza „Romana” zostanie złożona w grobie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Pani Xenia osobiście znała bohatera , 102. rocznicę urodzin którego obchodzili Polacy w Huddersfield i niezwykle ciepło wspomina o chwilach obcowania z nim. Tym przyjemniej jest nam opublikować poniższą relację:

Romuald „Roman” Rodziewicz – Ostatni Hubalczyk , więzień KL Auschwitz, nr obozowy 165642

Na niedzielę 18 stycznia 2015 roku przypadła 102. roczn