Wspomnienia

Wspomnienia

W tym rozdziale bed zamieszczane wspomnienia, pamietniki z minionych lat. Jako pierwsze poblikujemy wspomnienia o Ananiaszu Rodziewiczu z 1874 r. Artyku napisaa Danuta Tyszyska-Kownacka a zosta opublikowany w ?Etnografia Polska", t. XLI: 1997. Wiersze pisane s oryginalnym kresowym jzykiem z ortografi z tamtych lat.

  1. Danuta Tyszyska ? Kownacka-Wspomnienia o Ananiaszu Rodziewiczu (1810-12 VII 1877) przejd
  2. M.Skrzetuski-Wspomnienia o ?.Rodziewiczu (1866?-19.IX.1916 r.) przejd
  3. Kazimierz Rodziewicz - Wschodnim szlakiem przejd
  4. Czesaw Noniewicz - Za Wilnem, rozdzia To miao by gniazdo... przejd
  5. Ewa Higersberger - Przyczynek do wspomnie o dr. Franciszku Rodziewiczu... przejd
  6. Czesaw Sawicz - Fragment V - rozdziau ksiki "Wileszczyzna 1919-1939" przejd
  7. Janina Rodziewicz - Pamitnik z Hagi, fragment rekopisu z Biblioteki Narodowej. przejd
  8. Aleksandra Zikowska - Boehm - fragment ksiki Z miejsca na miejsce. przejd
  9. Janina Barbara Michalik (z d.Rodziewicz) - Syberyjskie wspomnienia (fragment) przejd
  10. Kazimierz Rodziewicz - W wojsku (fragment ksiki). przejd
  11. Teresa Szepietowska (z d.Rodziewicz) - Wspomnienia wojenne. Rozdzia Lato 1934. przejd
  12. Anastazy Rodziewicz - Utracona ziemia (fragment ksiki). przejd
  13. Marianna Rodziewicz-Kuba "Wspomnienia z Powstania Warszawskiego" - (fragment wywiadu) przejd
  14. Helena Rodziewicz ? ?W lutym 1940 r. wywieli nas zdradziecko a pod chisk granic?? przejd
  15. Benedykt Gugaa - "Wspomnienia z Powstania Warszawskiego" - (fragment wywiadu) przejd
  16. Tadeusz Rodziewicz - Moje ycie: Jzefinowo - Barnsley. przejd
  17. Franciszek Walinowicz - Ukarania za niewinno (fragment wspomnie). przejd
  18. Stanisaw Rodziewicz przejd
  19. Alfons Rodziewicz przejd
  20. Wspomnienia Xenii Jacoby o Romualdzie Rodziewiczu przejd
  21. Moje Giycko NR 18 Grudzie 2017 przejd
  22. Mieczysaw Rodziewicz przejd
 

1. Danuta Tyszyska ? Kownacka-Wspomnienia o Ananiaszu Rodziewiczu (1810-12 VII 1877)

DANUTA TYSZYSKA-KOWNACKA

?URNAL DOMOWY"

Rodzina Rodziewiczw naley do starych rodw kresowych. Piecztowaa si ona herbem ?uk napity", Z herbarzy wiadomo, i jeden z przodkw, Seweryn Rodziewicz, suy w husarach w oszmiaskim powiecie, Franciszek Rodziewicz natomiast by plebanem w Leplu.

Ananiasz Rodziewicz pochodzi z ziemi miskiej. Urodzi si w roku 1810. Nalea prawdopodobnie do ludzi wyksztaconych. Umia czyta i pisa, interesowa si polityk. Jego brat by profesorem matematyki w miskim gimnazjum. Bya to tzw. szkoa ?Maryjska", zaoona przez Mari Fiodorown. Ananiasz odznacza si poczuciem humoru, walorami towarzyskimi, rozrzutnoci i szerokim gestem.
W roku 1842 lub 1843 poj za on Ann Raczkowsk, dziewczyn z wielodzietnej rodziny ziemiaskiej pochodzcej z Miska. Anna, szczeglnie uzdolniona muzycznie, jeszcze jako moda panienka dawaa publiczne koncerty. Po zampjciu zrezygnowaa jednak z wystpw i bez reszty oddaa si yciu rodzinnemu. A nie byo ono najatwiejsze. Rodziewiczowie po lubie osiedlili si w rodzinnym majteczku Parycze, pooonym w okolicach Bobrujska. Anna urodzia Ananiaszowi jedenacioro dzieci. Czworo z nich - Micha, Jan, Anna i Adelajda - zmaro po urodzeniu, pozostae rodziy si kolejno w latach 1844 (Ewelina), 1847 lub 1849 (Olga), 1850 (Maria), 1852 (Anna), 1857 (Apolonia), 1858 (Zofia) i na kocu w 1860 r. dugo oczekiwany syn Adam. Ananiasz skonnoci do ycia towarzyskiego i beztroskim usposobieniem, a Anna gocinnoci i talentem muzycznym skupiali w swym domu rodzin i chtnie tu zjedajcych ssiadw.
ycie typowego sarmaty, lubicego w towarzystwie dobrze zje i wypi, dua rodzina i trudne na wczas ukady gospodarcze spowodoway, i Parycze podupady. Po 1863 r., tak ze wzgldu na stan finansowy gospodarstwa, jak i prawdopodobnie na konieczno ksztacenia dzieci, Rodzie wiczowie przenosz si na stae do Miska i stopniowo sprzedaj rodzinny majtek ? ziemi, lasy.
Dom w Paryczach by niewielki, drewniany, otoczony drzewami. Ten, do ktrego przeniesiono si w Misku by take zbudowany z drewna, lecz osadzony na wysokiej kamiennej podmurwce. Sta przy zbiegajcej w d ulicy Magazynowej. Mia kilka pokoi, w tym gabinet ojca i pokj z fortepianem. W domu Rodziewiczw mwio si wycznie po polsku, cho urzdowym jzykiem wprowadzonym w okresie zaborw by rosyjski. Starsze dziewczynki chodziy do miejscowego gimnazjum, modsze uczyy si w domu i pomagay matce w gospodarstwie. Olga, Maria i Adam wykazywali szczeglne zdolnoci muzyczne, a inne dzieci byy z muzyk osuchane na co dzie.
Rodzina w Misku ya ju znacznie skromniej ni w Paryczach, mimo to liczba przebywajcych w domu goci (rodziny i znajomych) bya zawsze znaczna. Staym bywalcem by brat Anny Hieronim. Czsto zaglday tu take jej siostry - Aurelka, Jzefa z Raczkowskich Oleszkiewiczowa, z mem i crkami, a take Kasia z mem Hilarym oraz dziemi Jzia i Olesi. Czstymi gomi byli take: kuzynka Katarzyna Burowa z mem, mieszkajca w Moryniu, szwagier Cezary, krewni Boguszewscy, Teofila Kouba z mem, Maria liniowa z mem, Offenbergowie, Michaowscy, Waserczukowie, Plewakowie oraz liczni przyjaciele z Bobrujska, m.in. Radziszewscy i Rogalscy. Niekiedy na ploteczki wpadaa Maria Skrzyska, czy Zofia Piskorska. Towarzyskie stosunki utrzymywano rwnie ze wicickimi, do ktrych czsto biegay dziewczynki. Stale w domu mieszkaa rwieniczka dziewczynek kuzynka Ancia. W zayej przyjani bya take rodzina Rodziewiczw z domowym doktorem Brenajzenem czy adwokatem ap, zaatwiajcym wiele rodzinnych spraw majtkowych. Wpadaa tu take modzie asystujca dorastajcym panienkom (m.in. wymiewany Leukadek). Na pogaduszki z Ann przychodzia czasem Radziszewska. Gocinno i otwarto tego domu bya oglnie znana, a st nigdy nie by pusty. Zawsze znalaza si na nim przynajmniej herbata i konfitury dla goci. Wieczorami panowie grywali w karty, najczciej w lubianego przez Ananiasza jerasza. Rzadziej chodzono do teatru, na koncerty lub ogldano wystpy przyjezdnych kuglarzy i akrobatw. Dugo przeywano i omawiano niezwyke wydarzenia, jak np. wylanie rzeki wisoczy, poar okolicznych domw czy wizyta w gimnazjum carskiego dygnitarza. Naley przypuszcza, i Ananiasz - z natury humanista - nie mia yki gospodarskiej ani zdolnoci handlowych, nie by te mocniej przywizany do ziemi. Posiada natomiast zdolnoci rymotwrcze i by doskonaym obserwatorem. Codziennie opisywa wierszem waniejsze wydarzenia z ycia rodziny i najbliszego otoczenia (zacz to prawdopodobnie czyni ju po przeniesieniu si do Miska). Pisa je przez wiele lat na dugich paskach papieru, zaostrzonym gsim pirem maczanym w inkaucie. Zapiski owe zwa ?urnalem domowym".
Jak mona sdzi ze wzmianki w ksice L. yckiej i M. Leskiej Dziaalno popowstaniowa Polakw na Ziemi Miskiej, wierszyki, a moe take inne utwory A. Rodziewicza, miay w Misku wielu czytelnikw, jak bowiem pisz autorki: ?W latach: 1860-1878 spoeczestwo polskie w Misku posiadao sw gazet nieoficjaln, jeli tak mona nazwa ukazujce si nieperiodycznie, odrcznie pisane ulotki, dotyczce waniejszych zdarze, zachodzcych w yciu miejscowych obywateli. Odzwierciedlay one spokojny w owym czasie ywot mieszkacw tego prowincjonalnego miasta i skal zainteresowa spoeczestwa polskiego. Autor tych ulotek i fraszek zawsze wypowiada si w formie rymowanej i w swych wierszykach artobliwych z dowcipem ale bez zoliwoci, nieraz kreli sylwetki poszczeglnych osb z towarzystwa miejscowego. Autorem, o ktrym mowa, by znany obywatel miasta Miska Ananiasz Rodziewicz" (ycka, Leska 1939, s. 128).
Wierszowane strofy zbierane byy wedug dat i skadane w paczki. Schowano je na dnie kufra, ktry - wraz z frakami Rodziewicza - powdrowa do crki Apolonii. Wysza ona za m za Gabriela rawskiego. Stary kufer sta sobie spokojnie w istniejcym do dzi tzw. ?Dworzaskim Domu", rezydencji marszaka szlachty polskiej, przy ul. Podgrnej (pniejsza ul. Karola Marksa), gdzie zamieszkali rawscy i gdzie Gabriel peni funkcj sekretarza. W 1920 r. do Miska wkraczaj bolszewicy. Crka rawskich, Jadwiga, opuszcza miasto, gdy ju pon przedmiecia, zabierajc ostatnim transportem staruszk matk. Cz chwytanych w popochu rzeczy wrzuca do starego kufra, nie patrzc, co w sobie ju mieci. I tak stary kufer dosta si do Warszawy. Na miejscu ze zdziwieniem stwierdzono, e na jego dnie znajduj si nikomu niepotrzebne stare fraki dziadka i jakie szpargay. Bya to wanie cz wierszykw Ananiasza, pisanych na pocztku 1874 r. Skoro przebyy tak dziwn drog, postanowiono je dalej przechowywa jak talizman rodzinny.
W 1939 r. dom, w ktrym mieszkaymy z matk (Jadwig z rawskich Tyszysk) zosta czciowo zburzony przez bomb. Pamitki jednak ocalay. Przeyy take ciki okres okupacji na Pradze, kataklizm Powstania Warszawskiego oraz dalsze tarapaty rodzinne i kilkakrotne przenosiny.
Poke kartki przemawiaj starym jzykiem kresowym i niekiedy niezbyt zgrabnymi strofami, oddajcymi jednak atmosfer ycia jednej z rodzin podupadej szlachty miskiej. Za modu nie przywizywaam wikszej wagi do takich szpargaw. Wiedziaam jedynie, e gdzie daleko, w jakim Misku, zupenie mi nieznanym, matka moja pozostawia cz swego serca, wspomnienia z dziecistwa i lat modoci. Dopiero po mierci matki (rok 1977) zaczam zastanawia si nad przyczynami tego przywizania. Wwczas to po raz pierwszy obejrzaam owe wierszyki pradziadka z wielkim zainteresowaniem. I stan mi w oczach wiat sprzed ponad stu lat, jake odlegy, a jednoczenie bliski. Niestety, ocalae kartki dotycz tylko bardzo krtkiego okresu, tj. lutego i marca 1874 r.
Byo to na kilka lat przed mierci Rodziewiczw. Trzy ich crki byy ju wwczas dorose, modsze to jeszcze podlotki. W tym okresie najstarsza crka Ewelina, wraz z mem Jzefem Piekarskim - naczelnikiem oddziau powstaczego dziaajcego w roku 1863 na Nowogrdczynie - przebywaa na zesaniu na Syberii, a pozostaa w Misku rodzina przeywaa wanie wydarzenie sporzdzania zbiorowej fotografii, ktra ?przez okazj" miaa by wysana Ewelinie (zapis w ?urnalu" nosi dat 27 lutego 1874 r.):

Z Ewelina - c poradzi,
Fotografij wykrzywi,
Musiaem fotografowa;
Z nosem, gb nawet usta [...]
Okoow [fotograf - dop. D.T.-K.] gdy zacz sadzi,
To si damom niepodoba,
Sdziem, e chce mnie schowa [...]
Stoj zatem w ich obronie;
Mcz wielu przychodzcych,
Moe tylko bya prba
Co si fotografowali;
Jednak zrobi mojej onie [...]
elaznych piecw gorcych
Gdy zacz sztuki wyrabia,
Niechaj odtd tak niepali [...]
Objania si, e niechcco;
Niech si Okoow niedziwi,
Musia drugi raz przerabia
I goroco rzecz niepusta.
A trzy razy, e gorco [...]

Jak std wynika, procedura robienia fotografii bya niezwykle uciliwa i zawodna. Z innego wierszyka wiadomo, e gotowa fotografia nie zawsze spotykaa si z aplauzem portretowanych osb (zapis z 11 marca 1874 r.):

[...] W pretensyi wikszej matka,
I niewyszy mode rysy,
Za cierpliwie znosi Tatka,
I pi razy wyszed ysy [...]

Wspomniaam ju, i fotografia robiona z myl o Ewelinie miaa by wysana przez tzw. ?okazj" (zapis z 3 marca):

Z Bobrujska Waserczukowa [znajoma rodziny - dop. D.T.^K.]
Wczoraj zrana powrcia;
Okazyia w nocy nowa,
Przeliczna si nadarzya.
Z crk mam korespondowa
Przez turystw tych bobrujskich [...]

Wiele miejsca powicono w ?urnalu" yciu towarzyskiemu. Na poszczeglnych stronach ?urnala" pojawia si caa galeria postaci - rodziny, znajomych, ssiadw i in. Dom Rodziewiczw by bowiem - jak ju zaznaczyam - domem otwartym, a odwiedziny rodziny i przyjaci stanowiy atrakcj kadego dnia. 22 marca A. Rodziewicz pisa np.:

Jak mszczyznom, tak niewiecie,
Niech to bdzie ju wiadomem;
Gospodarzom yjc w miecie,
W blizkim somsiedstwie dom z domem.
By powinni znajomerai,
Ten stosunek im potrzebny [...]

Innym razem (18 marca) w ?urnalu" zanotowano:

Dla niedzieli to jest sztuka,
e niebyo u nas goci;
Prcz Durowej i Kaziuka,
Sdz z tej okolicznoci;
I panienki wyjechay,
Do wicickich a w Koszary;
Dla modych interes may,
Gdzie witkuje jeden stary [...]

Ananiasz uwaa, e fakt mieszkania w miecie nobilituje i zobowizuje do wikszej moralnoci (zapis z 4 marca):

[...] Na wsi moe tym [pienidzmi - dop. D.T.-K.] i zwodzi,
Chopki, szlachcianki namitne;
U nas w miecie nieuchodzi,
Gdzie panny cnot pontne!

ycie towarzyskie w domu Rodziewiczw byo niezwykle oywione, tym bardziej, e pozostaway tu jeszcze trzy panienki na wydaniu (Zosia, Pola i Ancia). Panienki miay dopiero po kilkanacie lat, lecz rodzice powanie ju myleli o ich zampjciu (zapis z 23 marca):

[...] Nie wiem, czy tych dwie oeni.
Gdy tacowa chce panjenka;
Znaczy si nie myli stale,
Chce si jeszcze poswawolic;
W Wielkim pocie wic im wcale,
Niemog na to pozwoli [...]

Jedynie w dniu w. Jzefa, przypadajcym w okresie Wielkiego Postu, wolno byo modym ?poswawolic". 19 marca by te dniem, w ktrym wielu mieszkacw Kresw obchodzio imieniny. 19 marca 1874 r. Ananiasz pisa:

O Jzefie, mj Patronie,
Na chrzcie witym bierzmowania;
Bye i bd nam w obronie,
Od grzechw napastowania.
Przeciw mioci bliniego,
Pom kocha i zych ludzi;
Rozkaz Ukrzyowanego,
Serca nasze niech podbudzi;
Gdy na biednym naszym wiecie,
Wicej zawsze mamy zego;
I zasug nie jest przecie,
Kocha czowieka dobrego [...]

Tego dnia bya rwnie dyspensa od postu, ktry by znacznie ostrzejszy ni obecnie. Z relacji rodzinnych wiadomo, e w dni postne spoywa?no przede wszystkim warzywa, gwnie kartofle. Sporzdzano take tzw. ?winegrety" (zapis z 14 marca):

[...] Gdzie jest wszelka mieszanina,
I kapusta, i buraki,
Fasole rna jarzyna,
Z ogrkami pasternaki.
Pomieszana sodycz z kwasem,
Co tak lubi bardzo wielu [...]

Jeden z wierszykw, napisany 7 marca, przestrzega przed amaniem postu i popenianiem innych grzechw:

Wczoraj dzwonu kaden sucha,
Kto w nieskromnej y rozpucie;
Dzwoni na Was roda gucha,
Mylcie ludzie o odpucie;
Kto w postu pierwszej poowie,
Miso je sobie pozwala;
I psu zbytkiem swoje zdrowie,
Lub sumienie czyste zwala;
Kt w czemkolwiek niewykroczy,
Z was grzesznicy pci obojej;
Prawd w kamstwo przeistoczy,
Pozwalajc gbie swojej [...]"

Poza Wielkim Postem natomiast posiki byy obfite.Czsto - jak wynika chociaby z informacji zanotowanej 26 marca, na niadanie podawano bigos:

[...] Na niadanie nim bigosu,
Gorocego mnie podano;
W wieczr ju innego losu,
Dowiadczyem nili rano [...]

Z opowieci rodziny wiem, e jadao si tusto i smacznie, a gospodynie wiele czasu powicay na przygotowanie smakoykw. Jedzono duo misa, a znacznie mniej jarzyn - najczciej kapust, ogrki, pasternak. Na wita pieczono wspaniae baby i ciasta. Zakrapiano przyjcia wdeczk, zwykle kminkwk, ktr z niemiecka zwano ?Kimel" (kilkakrotnie wspomina o niej take Ananiasz w swym ?urnalu"). Za stoem siadaa wieloosobowa zazwyczaj rodzina. Liczono si te zawsze z moliwoci przybycia nie?spodziewanych goci. Przybysza przyjmowano hojnie, a odwiedziny poci?gay za sob konieczno zoenia rewizyty (zapis z 20 marca):

[...] Dla mnie z ktw wydobywa, I na stole wraz postawi;
Wina butel niezaczta,
Dobre postrzegam z koloru;
ledzi birskich jak prosita
Salcesonw i kawioru;
Odmawiam tedy paciorki,
Bd na zawsze Boska wola;
Wtem wpadaj nasze Crki, Olga,
Ancia nawet Pola;
Wic dla delikatnych ptaszek,
Trzeba lepszej i wygody;
Ciastek, cukierkw Wujaszek
Natychmiast doby z komody [,..]

Ulubion rozrywk Rodziewicza, zwaszcza w dugie, zimowe wieczory, stanowia gra w karty - w tradycyjnego preferansa lub dzi ju nie spotykanego jerasza. 13 marca Ananiasz pisa:

Jerasz wczoraj by z humorem,
Albowiem z Sdzi podpitym;
Obywatel z profesorem,
ysy i z nosem przebitym;
Ci absurda jako pijany,
ysy bardzo gra szczliwie;
W umiejtno zaufany, Obywatel czu dotkliwie;
O przeciwnym swoim losie,
Uczc jego kiepscy gracze;
I po przeamanym nosie,
Bili zwycizko partacze [...]

8 marca czytamy natomiast:

[...] Bdc ju przygotowany,
Niegra w jerasza wieczorem;
Michaowski niespodziany,
Przyszli do nas z profesorem;
Wic igra si zformowaa,
Bardzo nawet niespodzianie;
Wczem pociecha dla mnie caa,
W stkajcym teraz stanie [...]

Z dalszych strofek wynika, e gra bya okazj do rozmw na rne tematy, np. o polityce. Narzekano te na miejscowe gazety:

Mianowicie nasze zuchy,
Mc w karty jakby w cepy;
Bo Waserczuk teraz guchy,
Michaowski troch lepy;
Wic nim jeden woy waty,
Drugi oczy swoje przetrze;
Wspominali Unijaty,
e nie suy im powietrze;
Tak u nas, w Krlestwie polskiem,
Nam podobny katar maj;
Jakoby ju do nich wojskiem,
Z nabitej broni strzelaj;
e to lud bardzo uparty,
Niechce zmienia swojej wiary;
My tymczasem grali w karty,
Nie dajc gazetom wiary;
Lg czstokro przez swawole,
Jak nieg przeciwko naturze;
Bezad moe by i w dole,
Gdy si dzieje tak i w gurze! [!]

W ?urnalu domowym" mona take znale informacje o zdrowiu autora wierszykw, jak te o pogodzie, od ktrej zalea jego nastrj i samopoczucie: 9 marca Ananiasz zapisa:

Wczoraj czujc lepsze zdrowie,
W piecu pali niekazaem;
Ciepo byo co si zowie,
Od zimna wszak ucierpiaem;
Gardo bole mnie zaczo,
Kuo w piersi, tako w plecy;
Takim zimnem owiono,
Cigle si parem do piecy [...]

12 marca:

Pogod si zachwyciem,
Podobn adnej dziewczynie;
Nigdzie wszak nie wychodziem,
Nim zupenie katar minie;
Zwykle bowiem on na wionie,
W rwnym z pann bywa losie;
Tak na drodach u mnie ronie,
Tamta w sercu, a ten w nosie [...]

26 marca czytamy:

Uroczysto Zwiastowania,
Dzie wczorajszy by w pogodzie;
Taki bdzie Zmartwychwstania,
Uprzedzenie jest w narodzie [...]

Z wierszowanych zapiskw A. Rodziewicza wiadomo te np., e zima 1874 r. bya w Misku bardzo cika i niena. Zapis z 25 marca in?formowa, e wiosn przyszy silne roztopy, tak e pobliska wisocz obficie wylaa. 20 marca natomiast zapisano:

wity Jzef w niepogodzie,
Strasznej wczora si objawi;
I po niegu, i po wodzie,
Z powinszowaniem si stawi [...]

Gdy pogoda dopisywaa, Ananiasz wyprawia si do miasta zbiera nowinki do swego ?urnala". 18 marca zapisa w nim m.in. informacj o wystpach wdrownych akrobatw:

[...] Lepiej pj na Akrobaty;
I gawroni tam publicznie,
Jak oni chodz po sznurze;
Gdyby pniej detalicznie,
O miastowej awanturze;
Opowiedzie mnie by mogli,
Niebyoby wtenczas alu;
J [!] by tym samym pomogli,
Co napisa do urnalu [...]

W swoich wierszykach Ananiasz komentowa waniejsze wydarzenia z ycia miasta. 28 lutego napisa np. o wizytacji carskiego dygnitarza w mi?skim gimnazjum, majcej m.in. na celu sprawdzenie znajomoci jzykw obcych przez uczennice:

Telegramma wczoraj z rana,
W Gimnazyi odebrana;
e Prync Oldenburski jedzie,
Wraz Egzaminowa bdzie;
Nie z Algebry i Fizyki,
Czy posiadaj jzyki;
Biedne tedy panieneczki,
Musz wystawia bez sprzeczki [...]
Czy s potrzebnej dugoci
Na wzr dowzrosej imoci;
Niemki, Francuzki, Angielki,
Ktre maj bardzo wielki;
Takich wanie potrzebuj,
Dlatego Egzaminuj;
Czy nie kalecz Polszczyzn,
Prync przebacza gdy Ruszczyzn;
Ktrej panny jzyk trci,
Wzgldw Jego niezamci [...]

Wizytacja jest rwnie tematem wierszyka z 1 marca. Autor szydzi tu zarazem z nadmiernej gorliwoci dyrektora szkoy oczekujcego na przyby?cie wizytujcego j dygnitarza:

Pierwszy marca w strasznej burzy,
Z niegiem boto po poowie;
Odpowiedny do podry,
Tak zwykle robi panowie;
Szlachcic tylko w dni pogody,
Bez karety zafendulski;
e wyieda s dowody,
Bo dzisiaj Prync Oldenburski;
Do Gimnazistek si wprasza,
Fatygujc profesorw [...]
Napdzajc pannom strachu,
I dyrektor im wtruje;
Puci z pokostem zapachu,
Galopem wszystko maluje;
A conajwicej podogi,
Kae jak lustro szlifowa;
Gdy lizgajc swoie nogi,
Lej bdzie Egzaminowa [...]
A innych za na ulicy,
Blade i prawie bez ducha;
Trzs bardzo urzdnicy,
I dyrektor swego brzucha;
Co si rzadko im tak zdarza,
Dobrze by to, gdyby gciej;
Ten Cioteczny brat Cesarza,
U nas w Misku bywa czciej [...]

A. Rodziewicz mocno przeywa walk z Kocioem i kasacj unitw oraz sprzedajne zachowanie ksidza renegata. 15 marca zapisa:

[...] W parafii Peterzburgskiej,
I soboru Kazaskiego;
Na ksztat naszej zotogrskiej(1),
Przykadem Mczykowskiego(2);
Jaka baba krzy ukrada,
Ktoren pierwiej caowaa;
Tutejsza by nieodgadia,
Gdzie ona Jego schowaa;
O Seczykowskim w gazecie,
Co do jego bezbonoci;
Ledwie pucili po wiecie,
Baby druk bez ostronoci;
Jakby wdowd przypowieci,
e Xidz taki i niewiasta;
Co do ich bezbonej treci,
Jak raz s z jednego ciasta [...]

Dla Ananiasza Koci by instytucj ksztatujc etyk i moralno. Sam chodzi przykadnie w niedziel na Msz w. i twierdzi, e ?zawsze po wyjciu z Kocioa/Czowiek nowych si nabiera [...]"
W jednym z wierszykw (z 21 marca) autor ?urnala" z oburzeniem skomentowa zachowanie jednego z goci (p. Kazimierza) na imieninach Jzieczki, ktry chwali si, e taczy w Wielkim Pocie i dwa lata nie by u spowiedzi w.:

[...] Jeszcze si ztem popisuje,
Jakby Cygan z swej kradziey;
Wic moralno bardzo psuje,
Zym przykadem dla modziey;
A Jzia tego nie chciaa,
Gust si waha i Antosi;
Jedna i druga tacowaa,
Kusiciela czart przynosi;
W czterdziestowym wszake pocie,
I Chrystusa dijabe kusi;
Bodaj by ty chodzi w krocie,
Z ydami si mac dusi;
Anieli staro zdradza,
Wobec Jzi i Antosi;
Tak rozpust wprowadza,
Mnie cho Jzia na to prosi [...]
Od pokusy Kazimierza,
Mny opr grzechom stawia;
Wiem do czego on ju zmierza,
Sida niewinnym zastawia [...]
Gdyby mikiszem si dusi,
A ze chci octem kwasi;
Wicej panienek niekusi,
Cudzym dobrem si nie asi [...]

Ananiasz Rodziewicz zmar 12 VIII 1877 r. (jego ona - w dwa lata pniej, 23 XI 1879). Oboje zostali pochowani na cmentarzu kalwaryjskim w Misku. W 1996 r., nakadem warszawskiego Orodka Ochrony Zabytkowego Krajobrazu, ukazaa si praca zbiorowa pt. Rzymsko-Katolicki Cmentarz kalwaryjski w Misku na Biaorusi. Na s. 99-100 znalaza si wzmianka o istniejcym jeszcze, cho mocno zniszczonym obelisku z piaskowca (z utrconym krzyem), pod ktrym spoczywa Ananiasz Rodziewicz i jego ona Anna. Na innych stronach spotkaam ponadto nazwiska wielu postaci, znanych mi z pradziadkowych wierszykw i rodzinnych opowieci. Cmentarz kalwaryjski w Misku, podobnie jak ?urnal domowy" A. Rodziewicza, nale do nielicznych zabytkw polskoci na Kresach, aczkolwiek pierwszy z nich ma rang pomnika kultury narodowej, drugi za jest tylko skromnym zapiskiem ukazujcym czstk ycia jednej z miskich rodzin. Z takich okruchw skada si jednak rwnie polska kultura. Jak ju wspomniaam, ocalaa niewielka cz ?urnala" (w prezentowanym tu tekcie przytoczyam fragmenty wybrane spord 30 zachowanych wierszykw). Wydaje si jednak, e warto wspomnie rwnie o takich drobnych oznakach polskoci, choby z uwagi na polszczyzn autora wierszykw, wiadczc o tym, e jzyk ten udao si zachowa przynajmniej w niektrych krgach ludnoci kresowej, mimo czynionych przez carat prb wyrugowania go nie tylko ze szk, wydawnictw i urzdw, lecz take z codziennego ycia Polakw.
Jesieni 1996 r. pojechaam na wycieczk, w ktrej programie by kilku?godzinny pobyt w Misku. W planach nie uwzgldniono zwiedzania cmentarza kalwaryjskiego. Na moj gorc prob zgodzono si jednak - rezyg?nujc z innych rzeczy - podjecha pod cmentarz. Na odszukanie grobu pradziadkw miaam 15 minut. Cho dziki wspomnianej ksice znaam jego lokalizacj, znalezienie mogiy nie byo atwe. W ostatniej chwili udao si jednak trafi na miejsce spoczynku Ananiasza i Anny. Obelisk by w trzech czciach. Na gwnej, pozbawionej krzya, znajdowa si mocno ju zatarty napis. By to jednak z pewnoci grb moich przodkw, ktrych czstk ycia dane mi byo pozna z maych, pokych kartek ?urnala".


LITERATURA

Brykowski R. (red.)
1996 r. Rzymsko-katolicki cmentarz kalwaryjski w Misku na Bialorusi, opr. T. Czerniawska, A. Jaroszewicz, Narodowa Instytucja Kultury, seria: Cmentarze na dawnych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, t. l, Warszawa.

Korzon T.
1908 r. Misk w poowie XIX wieku. Ze wspomnie osobistych, [w:] Kalendarz za rok przestpny 1908, Misk, s. 44-63.

Kowalewska Z.
1912 r. Obrazki miskie 1850-1863, Wilno, nakad ksigarni Jzefa Zawadzkiego.

ycka L., Leska M.
1939 r. Dziaalno popowstaniowa Polakw na Ziemi Miskiej, Warszawa, wyd. Koo Przyjaci Uchodcw z Miszczyzny.


----------------

(1). Chodzi tu o cmentarz i kaplic cmentarn na tzw. Zotej Grce. Jak pisa T. Korzon: ?Za miastem, na przedueniu ulicy Zacharzewskiej, na Zotej Grce staa kaplica cmentarna, drewniana, wcale nie zota i nie zocona, owszem uboga i tak szczupa, e przy licznych pogrzebach i naboestwach zadusznych kaznodzieja mwi z ambony urzdzonej pod goym niebem, ale osonitej daszkiem" (Korzon 1908, s. 50).

(2). W ksice L. yckiej i M. Leskiej znajdujemy nastpujc informacj: ?W planach rosyjskich leao rozbicie ustroju kocioa w Miszczynie i w ogle w tzw. ?kraju zabranym?. yliski [praat zarzdzajcy diecezj Wilesk, a nastpnie diecezj Misk ? dop. D.T.-K.] znalaz w tej robocie pomocnikw wrd ksiy, ktrzy duchownymi zostali bez powoania, jak Sczykowski i Jurgiewicz. Ci ludzie sprzedajni zmieniali rytuay kocielne w myl prawosawia i grabili skarbce. Sczykowski w kocu na skarg parafian, ktrym przywiadczyo duchowiestwo prawosawne, zosta usunity na skutek ledztwa za ograbienie kocioa w Husku z historycznych kosztownoci [...]" (ycka, Leska 1939, s. 31).

 

2. M.Skrzetuski-Wspomnienia o ?.Rodziewiczu (1866?-19.IX.1916 r.)

Dziadek

Pamici uana 1 Puku Uanw Legionw Polskich, Rodziewicza, polegego dn. 19 wrzenia 1916 r. na Woyniu pod Sitowiczami.

Pierwszy raz zetknem si z nim na wiczeniach organicyi w ?koszarach" przy ulicy rawiej. Byo to we wrzeniu 1915 r. Wiekiem i postaw wojskow odcina si jaskrawym kontrastem od swych modocianych towarzyszy. Nazywano go ?rosyjskim podoficerem", co zreszt na pierwszy rzut oka odpowiadao jego zewntrznemu wygldowi. redniego wzrostu, krpy, dobrze zbudowany, trzymajcy si prosto, o mikoajewskich wsach, w skautowem ubraniu koloru zielonkawego, wydawa si by intruzem w tem kku, zonem przewanie z uczcej si modziey. Cho pewno ju pity krzyyk na muskularnych nosi barkach, odznacza si karnoci i bynajmniej nie korzysta wobec swoich komendantw z powagi, jak nadaway mu jego podesze lata. Trudno byo dowiedzie si czego o nim, gdy nikt go nie zna, a pyta wprost nie miano.
Wyjechaem w pole i wkrtce zapomniaem o tej ciekawej postaci. Jakie byo moje zdziwienie, gdy w kocu sierpnia 1916 r. przyszed on wanie do naszego fusrajtarskiego szwadronu, rozoonego w lesie pod Sitowiczami. Bylimy wtedy w rezerwie, chwilowo przydzieleni do pitego puku. Przypomniaem mu si natychmiast i zapytaem o blisze szczegy zjawienia si jego. ?Nie chcieli mi puci, ledwie si wyrwaem... Przyjechaem z transportem...? Oto wszystko ? dziwne, lecz nie miaem wprost pyta o wicej. W polu onierz mao interesuje si drugim, mundur demokratyzuje i upodabnia wszystkich.
Dopiero w par dni potem dowiedziaem si, e pochodzi z Warszawy, nazywa si Rodziewicz, jest onaty, ma rwnie dzieci. Oczywicie zaraz w pierwszych dniach przylgna do niego, powszechnie przyjta w Legionach, nazwa: dziadka.
?Dziadek? szybko zyska sobie ogln sympaty. Nigdy nie uchyla si od niczego, zawsze chtny do kadej roboty, gorliwie i sumiennie spenia wszelk ?sub?. Gdy czas wolny pozwala, rozbiera si do pasa i, wykonywujc gimnastyczne ruchy, oblewa piersi zimn wod. Jak ju zaznaczaem, by krzepkiej budowy ciaa, o dobrze rozwinitych miniach. Patrzc na niego, zdao si, e mier nie moe mie przystpu do tego czowieka, tak bujne jeszcze byo w nim ycie.
Prcz troski o zdrowie, lubi czsto lee pod drzewem i skrztnie pisa w swoim pamitniku. Posta ta, pena pogody i wiadomoci, swej roli, wpywaa dodatnio na otoczenie, w ktrem si znajdowaa.
W miesic potem dostalimy odcinek pod temi Sitowiczami. Byo to 19 wrzenia. Pluton nasz peni sub. Patrol, do ktrego nalea Rodziewicz, o godz. 5-ej rano zmieni nocn placwk. Dzie wstawa jasny. Okoo 10-ej godziny artylerya nasza, na skutek raportu o umacnianiu pozycyi nieprzyjacielskich, zacza strzela w okopy rosyjskie. Ogie trwa godzin. Bra uaska wylega na okopy, by lepiej obserwowa granaty, padajce po stronie .przeciwnika. Ani jeden strza nie pad z tamtej strony. Zdao si, e Moskale wymarli. O godz. 11-ej zamilky armaty. Komendant placwki, patrolowy Morgan, bierze trzech ludzi na ochotnika, midzy ktrymi znajduje si Rodziewicz, i podkrada si pod nieprzyjacielskie druty. Zdziwienie ogarnia uanw; cisza... Id dalej: okopy puste... Natychmiast le Morgan meldunek do komendy szwadronu o wynikach patrolu. Podpor. Rylski szybko organizuje wycieczk; zbiera pluton i marsz pod okopy rosyjskie. Trzeba byo widzie twarze tych ludzi, z jak szli radoci: spieszno im byo. Do plutonu po drodze przycza si placwka. Id miao?wok nich cisza. S pewni powodzenia: ?tak z par granacikw midzy drutami!.." Ju s niedaleko... Wtem gruchna salwa. Kule bij gsto, celnie ? obsypuj formalnie oddzia. ?Cofa si!? ? pada rozkaz. Zbyt s odsonici ? ju dwch rannych, jeden zabity ? znw ranny ? oby prdzej! Gotowi wytuc wszystkich... Trafiony ekrazytwk w szyj, pada Rodziewicz: obu rkoma chwyci si za czapk i tak pozosta, nie jknwszy nawet. Pod gradem kul dwch kolegw, pezajc na brzuchach, przywleko go za nogi do okopu. Serdeczny al ogarn towarzyszy na wie o zgonie ?dziadka". Nie chciano wierzy, by mier moga skosi tego mocarza. By jak db, to te zgin, jak powalony gromem.
Na zakoczenie pewien drobny, lecz ciekawy przypadek:
Byo to na krtki czas przed fatalnym dniem. Czekalimy przed komend pitego puku na opaty: mielimy pogbia rowy strzeleckie. Narzdzia wydawa nam sierant Sulkiewicz (pseud. Micha Czarny). Nagle kto zwrci si do Rodziewicza, nazywajc go ?dziadkiem". Sulkiewicz, mylc, e to do niego byo skierowane to sowo, zwrci uwag modemu uanowi, ktry miao mg by jego synem, na niestosowne zachowanie si jego. Na to Rodziewicz:
? ?Ale, dziadku, nie gniewajcie si ? obywatel ten nie was, a mnie tak nazwa. Zreszt... czy my obaj nie wygldamy na dziadkw?"
Sulkiewicz, udobruchany, umiechn si. Nikt nie przypuszcza wwczas, e za
niespena dwa tygodnie, w jednym dniu, niemal w jednej godzinie, nieubagane prawo wojny pooy na obydwch ?dziadkach" ostatni stygmat mierci.


M. Skrzetuski.

rdo: Wiarus 1918, zeszyt 14, mikrofilm 89968 Biblioteka Narodowa w Warszawie

 

3. Kazimierz Rodziewicz - Wschodnim szlakiem

Wschodnim szlakiem

Dzi przedstawiamy histori ycia Kazimierza Rodziewicza. Kresowiaka z krwi i koci, ktry w czasie wojny suy w cznoci, za zaraz po jej ukoczeniu osiedli si wraz z rodzin w Szczytnie.

Kazimierz Rodziewicz prezentuje album z przywoujcymi wiele wspomnie zdjciami NA WOYNIU

Kazimierz Rodziewicz urodzi si 20 czerwca 1926 roku w miejscowoci Skurcze w powiecie uckim (ga Skurcze II). Bya to spora wie, w ktrej zamieszkiwao okoo 70 rodzin polskich. Tam ukoczy siedem klas szkoy podstawowej. Mia pi sistr i jednego brata. Jego rodzice posiadali niewielkie 17-hektarowe gospodarstwo, ktre zapewniao byt caej rodzinie. W 1939 roku na tereny wschodnich ziem polskich wkroczya Armia Czerwona. Siedmiu osadnikw wojskowych zamieszkujcych Skurcze, zostao aresztowanych przez NKWD i wraz z rodzinami wywiezionych do Archangielska. Pniej nasta czas okupacji niemieckiej. Jej skutki dla miejscowych nie byy jednak zbyt dotkliwe. Dni mijay spokojnie, czas zajmowaa gwnie praca na gospodarstwie. W roku 1943 zaczy po okolicy grasowa bandy UPA. - To byy straszne czasy. Ssiad ssiada zabija. W skad oddziaw UPA wchodzili mieszkacy pobliskich miejscowoci. To nie byli obcy ludzie ? mwi Kazimierz Rodziewicz. Bojwki UPA spldroway nieodlege miejscowoci, takie jak Andrzejwka czy Niewie. Skurcze na szczcie unikny najazdu do momentu, a wikszo mieszkacw ucieka przed nadchodzcymi w 1944 roku Rosjanami. Mieli szczcie, bo tego samego dnia, gdy noc dochodzili do ucka zobaczyli uny ognia roztaczajce si nad Skurczami. Bojwki UPA dokonay tam totalnego zniszczenia i wymordoway pozostaych mieszkacw. - Gdy miejscowo zajli Rosjanie, wybraem si do Skurcz. W studni w moim gospodarstwie znaleziono siedem cia ? opowiada pan Kazimierz.

Z UCKA DO SUM

W marcu 1944 r. uck zajli Rosjanie. Jedn z pierwszych decyzji byo zarzdzenie mobilizacji. Na supach pojawiy si plakaty w jzyku polskim i rosyjskim. Obowizkowi mobilizacyjnemu podlegali wszyscy, ktrzy ukoczyli 18 lat.
- Mnie si udao. Tu po wkroczeniu wojsk radzieckich, przeprowadzili oni rejestracj mieszkacw a ja jako rok swoich urodzin podaem dat 1927. Tym sposobem byem za mody na sub.
W niedugim jednak czasie wydano dekret, ktry nakazywa zgoszenie si rocznika 1927 do podjcia obowizkowych prac na rzecz wysiku wojennego. Pan Kazimierz przydzielony zosta do transportu jadcego do fabryki czogw w oddalonym o kilka tysicy kilometrw na wschd Czelabisku. Zgosi si na odpraw, gdzie wraz z innymi towarzyszami wsiedli do przydzielonych wagonw towarowych. Podr miaa potrwa wiele dni. Jako e stra wartownicza nie bya zbyt liczna i nie za bardzo przykadaa si do swoich obowizkw, cz z nich postanowia podj prb ucieczki. W okolicach miejscowoci Konotop, pocig zatrzyma si przy rozwidleniu torw. By rodek nocy. Uznali, i bdzie to doskonay moment na ucieczk. Wyskoczyli z wagonw i z pomoc mapy rozpoczli marsz ku najbliszej stacji. Razem z panem Kazimierzem ucieko 12 osb. Celem ich podry bya miejscowo Sumy, gdzie znajdowa si sztab wojska polskiego.

NIEOCZEKIWANY CHRZEST BOJOWY

Dzielia ich jednak od niego dosy dua odlego, ktr postanowili pokona pocigiem. Na najbliszej stacji, do jakiej dotarli, czekali na pocig ponad 14 godzin. Podr powoli jadcym skadem mijaa spokojnie. Jednak idylla zostaa nagle przerwana.

Zdjcie z czasw pobytu jednostki w okolicach Sawina- Na jednej ze stacji trwao silne bombardowanie. Cay teren by owietlony racami zrzucanymi przez niemieckie samoloty. Nie zastanawiajc si wyskoczyli z wagonw, uciekajc w stron lasu. Raz po raz powietrze rozryway gone wybuchy zrzucanych bomb. Pocigi manewroway, prbujc unikn trafie. Jeden z wagonw wiozcych rop wylecia w powietrze, a wieziony przez niego adunek rozla si i zapali, tworzc rozlege morze ognia. Bombardowanie ustao dopiero po kilku godzinach. - Gdy nad ranem wrcilimy na stacj do naszego pocigu, zobaczylimy jak wielkie zniszczenia spowodowao bombardowanie. Gdy ju wsiedlimy do swoich wagonw okazao si, e brakuje dwch towarzyszy jadcych z nami. Dalsza cz podry mina ju bez wikszych utrudnie. Gdy wysiedli na dworcu w Sumach, zaraz przy budynku stacyjnym zauwayli wywieszon wysoko na maszcie flag biao-czerwon. W pobliskim namiocie sub peni polski podoficer, ktry przyj ich bardzo ciepo. Nastpnego dnia udali si do rosyjskiej komisji rekrutacji, aby otrzyma skierowanie do oddziaw wojska polskiego. Po kilku dniach postoju pan Kazimierz otrzyma mundur i skierowanie do miejscowoci Terny. Tam, w byym majtku gospodarstwa rolnego w specjalnie przygotowanych chlewikach, zosta zakwaterowany.

RADIOTELEGRAFISTA

Kilka dni pniej wysano go na trzymiesiczne szkolenie radiotelegrafistw. Zajcia prowadzone byy przez rosyjskich oficerw, ktrzy objaniali tajniki dziaania radiostacji, uczyli przekazywania meldunkw, a take alfabetu Morse`a. Po zakoczeniu kursu w sierpniu 1944 roku suchacze przewiezieni zostali do Chema. Tam wszyscy przeszli egzaminy. Pan Kazimierz otrzyma stopie kaprala i trafi do 1. Brygady Drezdeskiego Korpusu Pancernego. W owym czasie stacjonowaa ona w rejonie miejscowoci Sawin. W okolicznych lasach zorganizowano obz, w ktrym jednostki przebyway a do marca 1945 roku. Przez ten czas mieszkali we wasnorcznie zrobionych ziemiankach. Dni mijay powoli. Wikszo czasu pochaniay codzienne wiczenia. - Oglnie nie byo le. Wprawdzie czasami chodziem godny, czsto jednak udawao si wymieni troch tytoniu na suchary, ze starszymi onierzami. Oni nie bardzo mogli je twarde suchary.

SZLAKIEM BOJOWYM

W marcu 1945 roku jednostka otrzymaa rozkaz wyjazdu. Po zaadowaniu sprztu do transportu kolejowego wyruszyli w dziesiciodniow podr do Leszna. Nastpnie szlak bojowy zaprowadzi 1. brygad a w okolice Drezna. Wtedy dokonany zosta zwrot w rejon Budziszyna. W miejsce ofensywy niemieckiej Grupy Armii ?rodek? feldmarszaka Schornera, ktrej zamiarem byo dotarcie spod Sudetw do Berlina i wspomoenie miasta w walkach z Rosjanami. Siy niemieckie zostay powstrzymane. Miejscem suby pana Kazimierza by gwnie samochd cznoci. Do jego zada naleao przekazywanie wiadomoci z i do dowdztwa oraz stae utrzymywanie cznoci z dowdztwem. Zaraz po zakoczeniu wojny onierze 1. brygady przerzuceni zostali w okolice Tarnowskich Gr. W czerwcu 1945 roku pana Kazimierza przydzielono jako plutonowego do MON-u. Przeniesiono go do Warszawy. Jego suba nie trwaa zbyt dugo. Po trzech miesicach zosta zdemobilizowany. Przyczyn by... zbyt mody wiek. Zgodnie z powojennymi przepisami, w wojsku mogy suy osoby ktre ukoczyy 21. rok ycia. Z korespondencji ze swoj rodzin dowiedzia si, e najblisi przebywaj w Szczytnie. Tam te i on skierowa swoje kroki. Jak si okazao, w Szczytnie znalazo miejsce dla siebie jeszcze pi znajomych rodzin spod ucka. Przez pierwsze miesice ima si wielu prac. Pniej znalaz zatrudnienie w przedsibiorstwie budowlanym. Reszt swojego ycia zawodowego zwiza z miejskim handlem detalicznym. W latach 90. awansowany zosta do stopnia porucznika. Do dzi mieszka w Szczytnie przy ulicy Suwalskiej.

ODZNACZENIA m.in.
Krzy Kawalerski
Brzowy Krzy Zasugi
Medal ?Za udzia w walkach o Berlin?
Medal za Odr, Nys, Batyk

ukasz ogmin/fot. . ogmin, archiwum rodzinne K. Rodziewicza

rdo; Kurier Mazurski (11/10) 24.03.2010 r.

 

4. Czesaw Noniewicz - Za Wilnem, rozdzia To miao by gniazdo...

To miao by gniazdem

Miejscowo oza w przeszoci posiadaa oficjaln nazw Nowy Dwr i naleaa do majtku Punany. Pniej utrwalia si nazwa oza. Z pytaniem o oz zwrciem si do pani Ireny Sabkowicz, wnuczki przedwojennego waciciela tego folwarku. Odpowiedziaa obszernym listem, ktrego fragment warto przytoczy.

Dziadek mj, jak si zdaje by czowiekiem nieco lekkomylnym i marzycielem. Podobnie nie liczy si z surowymi wymaganiami rzeczywistoci, gdy naby cz ozy. Gospodarowanie si zaczynao niemal od zera. By czas, e Joanna Rodziewiczowi ? Gosia, jak j zwa maonek ? sama krztaa si przy inwentarzu i pieka wielkie sterty blinw, ktre stanowiy podstaw wyywienia. Na jednym ze zdj rodzinnych widzimy ja jako 50-letni kobiet z rozdt szyj chorobliwie nalan twarz i spuchnitymi stopami. Ale za cen jej zdrowia, dziki gospodarnoci i oszczdnoci oraz wytonej pracy rzdcy Tomasza, oza staa si tym, czym by miaa, to znaczy sprawnie funkcjonujcym i przynoszcym dochd majteczkiem, miym miejscem wakacyjnych spotka rodzestwa.

Piotr Rodziewicz, waciciel ozy, podobnie jak Aleksander Rodziewicz, ktry osiad w Pryciunach, pochodzi z miejscowoci Podobce koo Bujwidz. W Podobcach, nieduej, bo liczcej 8-10 domw wiosce, znajdoway si dwa domy ze wsi, bowiem y i pracowa w miecie. W okresie midzywojennym prowadzi on biuro poda w Wilnie przy Wielkiej Pohulance, tu przed teatrem. Rodziewiczowie wynajmowali cae pitro okazaej kamienicy i prowadzili tam rwnie pensjonat. Jednake, gdy nadarzya si okazja, kupiono ziemi w ozie, ktra ssiadowaa z miejscowoci Podobce.

Mwi Wanda Klubiska, najmodsza crka Piotra Rodziewicza:
Ojciec kupi ziemi od Stabrowskiego w 1926 roku. Byo tego 34 hektary, za w roku 1938 rwnie od Stabrowskiego dokupi 36 hektarw. Na kupionej ziemi znajdoway si bardzo skromne zabudowania - tylko chopska chata i chlewik. Budowanie ojciec rozpocz od renowacji i rozbudowy chopskiej chaty, bowiem gospodarstwo prowadzia mama i musiaa gdzie mieszka. Waciwie kupno ziemi byo zrealizowanym marzeniem mojej mamy i ona gospodarowaa. W prowadzeniu gospodarstwa pomaga Tomasz Gregorowicz, zarzdca. Dom by wci powikszany, a tu przed wojn powzito decyzj wybudowana nowego domu, nawet zgromadzono budulec. Moja mama, z domu Podlecka, pochodzia ze witnik. Rodzice pobrali si przed rokiem 1907, gdy w tym wanie roku urodzia si moja najstarsza siostra Stanisawa, za w 1909 roku Maria, a Pawe w roku 1911. Dzieci uczyy si w Wilnie. Najstarsza ukoczya Gimnazjum Nazaretanek i posza na geografi w USB. Geografii nie ukoczya, bo wysza za m i wyjechaa do Gdyni - m zawodowo by zwizany z morzem. Maria uczya si u Nazaretanek, lecz pniej zostaa przeniesiona do innego gimnazjum. Wstpia na medycyn USB, za po ukoczeniu bya rok na stau, a nastpnie niecay rok (do wybuchu wojny) lekarzem w wicianach. Tam poznaa przyszego ma, te lekarza, ktry by starszym koleg z Uniwersytetu. Pobrali si w Wilnie i podczas wojny pracowali oboje w Niemenczynie. Mj braciszek Pawe ukoczy Gimnazjum Sowackiego, chocia szo mu to z trudem, i wstpi na rolnictwo USB. Kierunku tego nie ukoczy z powodu wojny. Ja zarwno podstawwk jak te gimnazjum miaam w Wilnie. Byo to gimnazjum Nazaretanek. Wojna przerwaa moj edukacj.

Miejscowo ozy tona w lesie. Oprcz domu Rodziewiczw by tam jeszcze domek Butkiewicza, ktremu Stabrowski sprzeda dwa hektary ziemi. Las pochodzi do ozy z trzech stron. Od strony Korejwiszek by to las wysokopienny, za w kierunku Punan cign si teren podmoky, bagienny. Droga do Tautuliszek te sza przez las. Warunki naturalne, a by moe te inne okolicznoci sprawiy, e w czasie wojny oza staa si gniazdem akowcw. Byo to gwne siedlisko 4-tej Brygady "Ronina".

oza przypominaa obz warowny. Od rana do pnej nocy zjawiay si lub opuszczay j formujce si druyny i plutony. Cay folwark pastwa Rodziewiczw by w posiadaniu sztabu brygady. Naturalnie za zgod seniora roku, ktry bra ywy udzia w naradach dowdcw...Do stou zasiadao zazwyczaj kilkanacie osb. Pani domu i jej starsza crka troiy si, by niczego nie zabrako miym gociom. Wandeczka, najmodsza latorol, pomagaa niewiastom, lecz czynia to troch z przymusu. Zamiast biega do kuchni po gorce dania ? krya wok stou. Chciaa by podziwiana przez md kawalersk.. Do wszystkich miaa zalotny umiech, bez wzgldu na szar i stopie funkcyjny. Moe tylko panw oficerw traktowaa z nieco wikszym szacunkiem i powag. Wiadomo ? byli rodzynkami wrd partyzanckiej braci.

Folwark oza przed wojn by szykowany ogromnym nakadem si i rodkw pastwa Rodziewiczw jako gniazdo rodzinne. Dom prawdopodobnie staby si przedmiotem troski i dumy kolejnych jego spadkobiercw. Pierwszym spadkobierc byby Pawe, a lubi krzta si przy gospodarstwie i wybra rolnictwo za przedmiot swego doskonalenia zawodowego. Wojna przekrelia to wszystko. Zaprzysiony w AK, musia ucieka z Wileszczyzny. Zgin w PRL na tak zwanych ziemiach odzyskanych.

Siedz: w rodku para moda - Stanisawa Rodziewiczwna i Kazimierz Siwicki, obok Jerzy Rodziewicz z Pryciun. Wrd stojcych: Maria Rodziewiczwna (pierwsza z prawej) Ludwika Rodziewiczwna z Pryciun (trzecia z lewej) Pawe Rodziewicz (czwarty z lewej)

Fragment ksiki Czesawa Noniewicza "Za Wilnem".Towarzystwo Mionikw Wilna i Ziemi Wileskiej - Bydgoszcz 2002 r.

 

5. Ewa Higersberger - Przyczynek do wspomnie o dr. Franciszku Rodziewiczu...

Ewa Higersberger

Przyczynek do wspomnie o dr. Franciszku Rodziewiczu

By rok 1944, rok Powstania Warszawskiego, rok nadziei na wyzwolenie i na zakoczenie okupacji hitlerowskiej. Mieszkalimy na Saskiej Kpie z Ojcem, Matk i Siostr Wieci o zbliajcym si froncie skoniy Rodzicw do podjcia decyzji o przeniesieniu si do lewobrzenej Warszawy, do przyjaci, na ul. Wspln 10. Matka postanowia pojecha na Sask Kp, do naszego mieszkania na Berezyskiej by zabra jeszcze troch rzeczy. By to dzie l sierpnia. Wybucho Powstanie. Matka nie moga ju do nas wrci. Mona sobie wyobrazi Jej rozpacz i obaw o pozostawione u przyjaci crki. Pod koniec sierpnia, gdy dowdztwo Powstania przenioso si do rdmiecia, nasiliy si bombardowania i ycie koncentrowao si w piwnicach. Ojciec mj zmar 19 wrzenia. Pod koniec wrzenia zachorowaam na czerwonk. Po kapitulacji przyjacika Rodzicw wysza z Warszawy zabierajc modsz o 3 1/2 roku Siostr. Mnie powierzya sucej, ktra miaa zaopiekowa si mn i odprowadzi do powstaczego szpitala. Zostaam sama w piwnicy, skd zabrali mnie przygodni ludzie do szpitala. Wkrtce okazao si, e szpital ma by zlikwidowany, a chorzy ewakuowani Wielu chorych nie byo w stanie chodzi. Dano im wybr: albo sprbuj piechot uda si do zbiorczego szpitala powstaczego, skd bd ewakuowani poza Warszaw, albo udadz si do ad hoc zorganizowanego szpitalika przy ul. Chopina. Nie byam w stanie porusza si o wasnych siach. Zaniesiono mnie na Chopina. Ciko chor 11-letni dziewczynk przyj dr Franciszek Rodziewicz i Jego ona Anna Aniceta. Zaopiekowali si mn, jak crk. Sami nie mieli dzieci. W szpitaliku byo okoo 30 chorych, wrd ktrych spotkaam midzy innymi znajomych mych Rodzicw. Dr Rodziewicz zastosowa wobec mnie "kosk** kuracj. Oprcz wody nie mogam wzi do ust adnego jedzenia. Chorzy ualali si nade mn, prbowali czstowa mnie po kryjomu czym skromnym do jedzenia. Pan Doktor i Jego ona pilnowali mnie nieustannie. Dziki tak drakoskiej kuracji i konsekwentnemu postpowaniu przeyam i wyzdrowiaam. Przez cay padziernik szpitalik dziaa, z ssiednich opuszczonych domw przynoszono znalezione jedzenie. Pojawiali si onierze Wermachtu, odnoszcy si do chorych, a szczeglnie do mnie - dziecka ze zrozumieniem tragicznej sytuacji. Czstowali papierosami, czekolad. Taka sytuacja, zdawao si stabilna, trwaa do koca padziernika. Po l listopada Niemcy zaczli systematycznie podpala i niszczy dzielnic. Z osb, ktre byy w miar sprawne dr Rodziewicz organizowa grupy do gaszenia poarw. ciany szpitalika rozgrzeway si niebezpiecznie od poncych ssiednich budynkw. Huk przy wysadzaniu w powietrze domw i poary powodoway, e pianina i fortepiany, ktrych byo sporo w domach zamonych mieszkacw pobliskich domw, gray niesamowit symfoni koczc si wystrzaami strun niszczonych przez pomienie instrumentw. W poowie listopada Niemcy zadecydowali o ewakuacji szpitalika. Podstawiono ciarwki i chorzy ze swym skromnym dobytkiem zostali wywiezieni poza Warszaw. Niemcy zaproponowali pozostanie w Warszawie pp. Rodziewiczom, mnie i p. Koodziejskiemu. Gdy odmwili, Niemcy zaproponowali oddanie do dyspozycji wagonw kolejowych dla zabrania ruchomoci szpitalika i wasnego. Dr Rodziewicz odmwi, gdy twierdzi], e skoro Jego podopieczni mogli zabra tylko swj osobisty dobytek, to On tez tak uczyni.
Przenielimy si do yrardowa. Tam zastao nas wyzwolenie. Potem dowiedziaam si, e moja Matka szukaa mnie, trafiajc nawet do Krakowa, do siostry p. Anny. Przywizalimy si do siebie - pp. Rodziewiczowie i ja. Wprawdzie dr Rodziewicz namawia moj Matk aby pozostawia mnie u nich na stae, ale zarwno dla Matki, jak i dla mnie bya to propozycja nie do przyjcia. Rozstawalimy si z blem, jak Rodzice z crk. Wiedzielimy, e nasze kontakty si nie skocz i rzeczywicie, do mierci obydwojga pp. Rodziewiczw byli Oni i dla mnie i dla mojej Matki, jak najblisza rodzina.
Podczas okupacji dr Rodziewicz pracowa w Szpitalu Ewangelickim graniczcym z gettem Przez szpital przerzucano paczki dla ydw, pomagano ydom w przechodzeniu na stron aryjsk.
Po wojnie dr Rodziewicz otrzyma propozycje zajcia wysokiego stanowiska w subie zdrowia, ze wszystkimi pyncymi z tego korzyciami Warunkiem byo wstpienie do partii. Zdecydowanie odmwi, pozosta w yrardowie, mieszka w niezwykle cikich warunkach ale nie sprzeniewierzy si swoim przekonaniom. By niezwykle cenionym przez pacjentw i wsppracownikw. Zawsze serdeczny, dbay, yczliwy. W latach powojennych, kiedy wielu pacjentw narzekao na lekarzy, pacjenci dr Franciszka Rodziewicza wyraali swoje uznanie dla Niego na amach prasy podajc Jego osob jako wzr czowieka i lekarza. W pimie pracownikw suby zdrowia "Suba Zdrowia" z dnia 7 lipca 1974 r. grono przyjaci opublikowao wspomnienie, ktrego fragment przytaczam: "Odszed lekarz niezwykle sumienny, nestor polskiej dermatologii, najlepszy Kolega i Przyjaciel Ci, co Go znali, bd Go wspomina ze wzruszeniem". W warunkach rodzinnych i domowych by czowiekiem patriarchalnym Bez maa "domowym tyranem". Decyzje naleay wycznie do Niego, On decydowa o ubraniu ony, o Jej kapeluszach. Nie pozwala nawet ubiera si w to, co ona sama sobie kupia. Niezwykle rzadko godzi si na wyjcia ony bez Jego asysty. Trzeba podkreli, e by mem bardzo troskliwym i kochajcym. Stanowili niezwykle zgodne i kochajce si maestwo.
W towarzystwie niezwykle dowcipny, wykazywa si wielk erudycj, znajomoci sztuki, muzyki. Modych rozmwcw wprawia czasami w zakopotanie "egzaminujc" z jzykw obcych. Wada przecie francuskim, niemieckim, angielskim i rosyjskim. Potrafi rozmawia na kady temat zarwno z modzie, jak i z dorosymi i na kady niemal temat mia co konkretnego do powiedzenia. Rzadko spotyka si ludzi o tak szerokich zainteresowaniach i wiedzy. A gdy czu niedosyt swej wiedzy w jakiej dziedzinie, zaraz po rozmowie prbowa uzupeni swe wiadomoci. Dr Franciszek Rodziewicz pozostaje w mej pamici jako wspaniay Czowiek, prawy, erudyta o wielostronnych zainteresowaniach, wietny lekarz majcy zawsze na pierwszym miejscu dobro pacjenta.

 

6. Czesaw Sawicz - Fragment V - rozdziau ksiki "Wileszczyzna 1919-1939"

Fragment V - rozdziau ksiki Czesawa Sawicza "Wileszczyzna 1919-1939"

Kry szatan po nieszczsnej Ziemi Wileskiej i tam gdzie diabelskie kopyto stano na ziemi, tam byo nieszczcie, tam bya krew i zy.Kto jadc szos pnocn Wileszczyzn z Brasawia do Szarkowszczyzny mijajc miasteczko Jody niech spojrzy na prawo, tam rozlega si wielokilometrowa kraina nazwan dzi rezerwatem przyrody. Kiedy kraj ten peen ukwieconych k i przepiknych ciemnych borw, a powietrze przepenione byo piewem ptakw i cichym, dyskretnym brzczeniem pracowitych pszcz i konkuru-jcych z nimi trzmieli. Pikno tak jakby pozostao, ale jest to pikno smutne - aobne. Mona tu zbiera dorodne grzyby, na zamszonych podoach lenych przesikw peno jest urawin, ju w kwietniu le adnie opukane topniejcym niegiem i kusz sw wielkoci grona i czerwieni, jasn i czyst jak krew. Ginli tu ludzie. Ginli Polacy, Biaorusini i ydzi, a moe i wielu innych, ktrych mierci ju nikt nie odnotowa. Ginli tu ludzie, znikny te cae wsie, dworki i zacianki. Palili i niszczyli wszyscy. Niemcy i Rosjanie, bandyci i partyzanci. Niszczyli wszyscy komu ta ziemia bya niewygodn, a ludzie stanowili zagroenie, bd byli niepotrzebni. Skupmy wic uwag na tym skrawku ziemi, ktry moe by reprezentatywny dla caego regionu. Tu z powierzchni ziemi zniesione zostao ycie, uczyniono pustyni. Znikny niekiedy od wiekw zamieszkae tu rody polskie: Rodziewiczw, Zakrzewskich, opaciskich, Pieroyskich, Czerniawskich, Arciszewskich, Kondratowiczw, Sawiczw, Chotkiewiczw, Polehoszkw, Wereszczakw, Kozowskich, Jankunw, Bieliskich, Pawowskich, Zgierskich, Stankiewiczw, Moczulskich, Mickiewiczw, awrynowiczw, Pietkiewiczw, Lenkiewiczw, Kuncewiczw, Misztoltw,. Kada z tych rodzin przeya wasny dramat... Kada z tych rodzin ma wasn histori, histori ognia, krwi i wizienia, bd niegw syberyjskich. Zbrodniarze zacierali lady zbrodni w rny sposb. Dzisiaj nie mona odtworzy dramatycznych dziejw tego nieszczsnego zaktku tej ziemi Wileskiej. Zbrodniarze skutecznie zadbali, by ziemia ta staa si pustyni - uroczyskiem. A ludzie, ktrzy przeyli, rozproszyli si po wiecie, zachowuj dla siebie dramaty swych przey. Kazano im milcze, a do utraty pamici. W tych warunkach wci brak jest materiaw, a zwaszcza udokumentowania pamitnych wydarze. By moe w przyszoci zajm si tym historycy przy pomocy swego instrumentarium profesjonalnego i dokumentw, ktre chyba kiedy stan si dostpne. Jak dotychczas pozostaje wic tylko posuenie si przykadami, i to tylko tymi najbardziej typowymi pamitnikami osb, ktrym na szczcie udao si przey i zachowa w pamici gehenn tamtych lat.

Czesaw Sawicz - Wileszczyzna, 1919-1939

Wydawnictwo PPUH "Veris" Marzena Stachowicz, 2003 r.

 

7. Janina Rodziewicz - Pamitnik z Hagi, fragment rekopisu z Biblioteki Narodowej.

Janina Rodziewicz

Pamitnik z Hagi

18 padziernika 1939 r.
Dziennik? Tygodnik chyba? Czy mona si zdoby na spokojne, codzienne notowanie wypadkw gdy przerastaj one pojcia ludzkie? Bo czy mona poj fakt, e Polska, jako niezalene, wolne, potne pastwo ju w tej chwili nie istnieje? e j musimy na nowo zdobywa, na nowo o ni walczy, na nowo j tworzy? Dwadziecia lat ? p ycia jednego pokolenia. yj jeszcze w peni si ci, co j stworzyli. Modzie s ci, co w wolnej si urodzili, i ju jej niema. Ani poj, ani wyobrazi sobie tego nie mona.
Czyja wina? Historia moe kiedy powie. Dzi nie zdoa i nie wyda sdu nikt. I premier nasz sd przekazuje historii. My przetrwa musimy, i zdoby j znowu i odbudowa i? zemci si, ach zemci si przede wszystkiem, krwawo, jak najkrwawiej.
Chyba nikomu z nas, ani mczynie ani kobiecie nie drgnaby rka, gdyby mona byo stan oko w oko z jakim Niemcem. Za kad kropl polskiej krwi, za kad ceg zburzonego domu, za kady strzp spalonej strzechy, za kad z polskiego dziecka ? zemsta, zemsta. A tymczasem my tu siedzie musimy bezczynnie, bezradnie czeka i trwa. A nasi aljanci? Sw dotrzymali, wojn wypowiedzieli i dotd na tem si koczy. Par zatopionych statkw, kilkanacie zestrzelonych samolotw, pukaniny z armat. Cay strach ogarnia, a jeli nas wykiwaj, jeli dojd do porozumieniami z Hitlerem, co z nami bdzie? Na marne pjd te ofiary, na marne krew, na marne gruzy Warszawy. Boe, Boe, co tam si dzieje, co dzieje? Z opisw gazet, przeraajce rzeczy.
Gd, zima, choroby, ruiny miasta, gruzy, ndza, mier. I nic pomc nie mona, ani ratunku da, ani sowem pocieszy, nie mam si pisa nie mog myle, a ez nam ju brak, a paka nie wolno?

 

8. Aleksandra Zikowska - Boehm - fragment ksiki Z miejsca na miejsce

Aleksandra Zikowska - Boehm

Z miejsca na miejsce

Sierpie, 1939 r.

Roman Rodziewicz na zaproszenie sistr przyby do Siedlec, skd razem pojechali do Warszawy. Odwiedzali nocne lokale, zachwycali si feeri wiate, bawili si. wczesna Warszawa go urzeka. Wraenia z pierwszych odwiedzin pitnacie lat temu, kiedy objechawszy statkiem wszystkie portowe stolice wiata powrci do kraju, zatary si. Rodzestwo pojechao dalej do Brzecia nad Bugiem odwiedzi wuja Romana Kulesz, kapitana broni pancernej. Roman zaprzyjani si z adiutantem generaa Kleeberga, rotmistrzem Janem Michaowskim, ktry wraz z wujem i zgaszajcym sw pomoc generaem chcia cign Rodziewicza do czogw. Wszdzie wok mwio si o wojnie, e wybuchnie niebawem. Panowa nastrj podniecenia ? to okres szybkich decyzji, gwatownych poczyna.
Roman mia ochot na przejcie do czogw, ale okazao si, e na wszystko ju za pno ? wybucha wojna. Rodzestwo wrcio do Siedlec. Pena mobilizacja. Radio nadawao: Uwaga, uwaga, nadchodzi? Na poegnanie Zofia zawiesia mu na szyi przywieziony kilka tygodni wczeniej z Lourdes medalik. Z jednej strony widniaa Matka Boska, z drugiej wita Bernadetta. Prosia, by si z nim nie rozstawa. Z medalikiem tym przyjdzie mu przey wiele cikich chwil, a po latach bdzie go trzyma jak relikwi.
Odprowadzony przez siostry na stacj kolejow pojecha do Wokowyska, gdzie sta szwadron zapasowy jego puku. Na miejscu spotka Jzefa Alickiego. Zna go wczeniej z wicze z 4 Puku Uanw Zaniemeskich w Wilnie. W lipcu 1939 roku, w dniu wita puku, razem byli odznaczeni. Polubili si, zaprzyjanili, rozstajc ? przyrzekli sobie by razem, o ile wieci o zbliajcej si wojnie oka si prawdziwe. Teraz otrzymuj bro, umundurowanie, odbywaj lekkie wiczenia. Roman poznaje nowych oficerw. Midzy innymi Karpiskiego, Kozakiewicza, Urbankiewicza, z ktrymi przyjdzie mu dzieli los w oddziale majora Dobrzaskiego. Na trzeci dzie przychodzi rozkaz, eby wymaszerowa z Wokowyska w stron Biaegostoku. Zatrzymuj si w oddalonej kilka kilometrw od miasta wsi Jawa. Nastpnego dnia jest nalot na Wokowysk. Roman zostaje dowdc plutonu obrony przeciwlotniczej. Wszyscy, take zgaszajca sw pomoc ludno cywilna, kopi rowy. Nadlatuj samoloty niemieckie i zrzucaj bomby. Zrujnowany zostaje koci i kilka kamienic. Roman zbiera pluton ? na jego polecenie onierze kad si strzelaj do nadlatujcych falami samolotw. Byli wyposaeni w jeden cekaem, dwa erkaemy i kawaleryjskie karabiny kbk. adnego samolotu nie strcili, mogli za tylko spowodowa akcj odwetow. Za to samowolne strzelanie Rodziewicz otrzyma swj pierwszy w czasie wojny raport karny.
Po marszu w stron Biaegostoku zawracaj, id w kierunku Grodna. W miejscowoci Hoynka dowiaduj si, e Armia Czerwona przekroczya granic Polski. Roman widzi porzucon przy drogach bro, sprzt wojskowy. Ogarnia go uczucie wstydu, beznadziejnoci, rozpaczy. Nie chce wierzy, e zblia si koniec wolnoci. Z Koynki kierujc si na Wilno, mijaj Grodno, po czym po trzydziestu kilometrach zawracaj znowu na Grodno. Zatrzymuj si w Ostrynie. Roman spotyka majora Henryka Dobrzaskiego, dowdc 102 Rezerwowego Puku Uanw. Id w kierunku Grodna oddalonego o dwanacie kilometrw od Ostryny. Zblia si wieczr. Wchodz do miasta. Widz uny poarw, sysz strzay. Na ulicy Orzeszkowej stoi spalony czog, w zaschnitej kauy krwi ley trup onierza. Jest noc, ogldaj to w wietle latar. Id dalej, napotykaj raz po raz trupy onierzy. Robi wypady, niszcz gniazda rebelii, likwiduj kadego, kogo spotykaj z broni w rku. Po dwudziestu czterech godzinach przychodzi rozkaz, eby wycofa si w Kana Augustowski.

 

9. Janina Barbara Michalik (z d.Rodziewicz) - Syberyjskie wspomnienia (fragment)

Janina Barbara Michalik

Syberyjskie wspomnienia

W sobot 21 czerwca 1941 r. gdzie koo poudnia ruszy transport. Jeszcze dzisiaj sysz ten straszny pacz, szloch, krzyk wstrzsajcy caym wagonem, rozsadzajcym wprost jego ciany i dach. Wreszcie kto zaintonowa: Pod Twoj obron? i powoli nastpia cicha rezygnacja.
Rano 22 czerwca 1941 r. ? w niedziele, na dworcu w Misku zobaczylimy przez kraty paczce kobiety. Na nastpnych stacjach to samo. Zaczy si domysy. Wreszcie, zdaje si w Kujbyszewie, po raz pierwszy wyprowadzono pod konwojem naszych dwch mczyzn po wod i jeden z nich zdoby przy tym gazet.
Upewnilimy si ? w o j n a !. Niemcy napadli na Zwizek Radziecki. Pocig gna jak szalony. Czasami tylko zatrzymywalimy si dla nabrania wody i bodaj dwa razy tylko w czasie dwutygodniowej chyba jazdy (dokadnie okreli nie potrafi) dostalimy chleb.
Synka nie mogam ani wykapa, ani upra pieluch. Butelka wody na dob !!. Dziecko karmione troch piersi, dokarmiane moczonym chlebem, ssanym przez szmatk, lub cukrem, surowym mlekiem, ktre czasem udawao si zdoby na stacjach. Z zakratowanego okienka wagonu spuszczao si na sznurku butelk z wcinitym banknotem i wycigao nalane mleko. Konwojenci nie reagowali. Na gotowanie nie byo adnego sposobu. Mielimy prymus i gdyby pocig chocia na troch si zatrzymywa, mona byoby co zagotowa. Niestety ? poganiaa wojna, pocig rwa jak szalony, strasznie trzsc nami i wagonami.
Dziecko yo wbrew logice, rozsdkowi i medycynie. Raz tylko, w poowie drogi mniej wicej, pocig stan w stepie ? pozwolono wyj. Moje serdeczne opiekucze panie zorganizoway kpiel dla synka. Zagrzay na prymusie wod, zasoniy kocami kt na pryczy i w niewielkiej misce wymyy chudzitko. Jedyny zabieg w czasie paru tygodni podry. Katastrofalne ywienie niemowlcia i rwnie katastrofalne warunki higieniczne, fatalnie zaczy si odbija na zdrowiu malestwa. Cae dnie niespokojne, rozpaczliwie paczce, na ciaku pojawiy si sterczce guzki ? wrzody.
W dniu 24 czerwca 1941 r. ? w. Jana ? syn zosta ochrzczony z wody ? po prostu, w wagonie. Matk chrzestn zostaa Eugenia Iwanicka, ojcem pan Pita z ssiedniej pryczy, ktrego imienia ju nie pamitam. Szybko zostalimy z nim i jego rodzin rozdzieleni. Pamitam, e mia synka, ciut wicej ni rocznego ? Wojtusia i dwie dziewczynki, i jak wszyscy pakali, gdy pocig mija ich dom i pola, pooone blisko torw. Sama, do dzisiaj widz ich mijan ojcowizn. Pani Iwanicka umara w 1982 r. w Grze lskiej ? w 2005 r. w maju bylimy na Jej grobie. aosne chrzciny w wagonie, za kratami zamiast projektowanej uroczystoci po przyjedzie do rodzicw ? w dzie imienin mojego ojca ? Jana.
Synek dosta imiona; Zbigniew ? Jan. Pierwsze ? na pamitk ukochanego przez ca rodzin siostrzeca, poegnanego w listopadzie 1939 r. przed przepraw przez granic do Warszawy ? do taty. Biegn gorzkie wspomnienia i nawet zabawna z pozoru historyjka z imieniem synka podkrela nasz zesaczy los. Ot komendant transportu, sporzdzajc imienny spis ludzi w kadym wagonie, przy imieniu Zbigniew kaza poda tumaczenie rosyjskie. Poniewa wersja taka nie istniaa i nie moga ? zniecierpliwiony powiedzia dosownie: niech bdzie Aleksandr, i tak zapisa, jednak po przybyciu na miejsce udao si zapis sprostowa.
Bezmiar ? 7 tysicy kilometrw przejechalimy prawdopodobnie w dwa tygodnie ? nie potrafi poda dokadnej daty przybycia na miejsce. Jechalimy na wschd, przesun si czas i do zgnbionych, przybitych straszliwymi warunkami jazdy i koszmarem czekajcego wszystkich ycia na Syberii nie przysza myl, by co zanotowa, zapamita. Pewnego tylko dnia spostrzeglimy rozbieno midzy zegarem a por dnia, lecz bez specjalnych emocji i duszej wymiany zda ? postaralimy si o przestawienie zegarw. Udao si jako wypatrze przez kraty pocigu zegary na niektrych stacjach. W miejscu ostatecznego osiedlenia rnica w czasie z Moskw wynosia 4 godziny ? z Warszaw za 6 godzin.
Co jeszcze zostao mi w pamici z jazdy po zowrogim ? tak okropnym kraju? Ot jakby historyczna zbieno moich losw z losami rodzicw, ewakuowanych w 1915 r. z Brzecia do Rosji. Mijaam stacje pamitne z ich opowieci; Penza, Batraki, Miedwiediewo? W czasie tej ewakuacji zmarli dwaj bracia ojca: Kazimierz i Bronisaw. Zgnbiona i przybita wygldaam jednak przez kraty, dziki czemu w Penzie, na stacji, wrd tumu spostrzegam posta modej kobiety ubranej w ludowy, rosyjski strj i ykowe ? ?postoy?. Sama si sobie dziwi, e ten obrazek utkwi mi w pamici, podczas, gdy tyle innych zataro si cakowicie. Nie sposb rozwaa, bo wyrywa mi si jeszcze jedno wspomnienie, rwnie jakby historycznie zbiene z losem mojej szkolnej koleanki ? ubki Pawowiczwny. Oto, gdy za Uralem, w stepie wypad pierwszy i jedyny postj, kiedy pozwolono nam wyj z wagonw i tam zosta wykpany synek, a ? stacyjka nazywaa si Isiul-Ku. Tam urodzia si wanie moja przyjacika Luba Pawowiczwna, w pocigu, w drodze do Polski po zakoczeniu l Wojny wiatowej. T nazw miaa zapisan w metryce.
Transport przyby do Nowosybirska. Przeadowano nas na dwa due statki. -?Aleksander Newskij? i ?Minin i Poarskij? ? kursujce po ogromnej, przeogromnej w porwnaniu do polskich rzek ? syberyjskiej rzece Ob. Tymi samymi statkami odpywali do Dywizji Kociuszkowskiej w 1943 r. nasi chopcy i dziewczta, a w 1944 r. my z Narymskiego Kraju, ?ewakuowani? do Stawropolskiego Kraju, w pnocne stepy Kaukazu.
Nic nie pamitam z przeadowania w Nowosybirsku! Czy dziaaa tak bardzo otpiajca rozpacz? Podr jednak pamitam. Pynlimy na dnie statku, w odraajcym smrodzie i brudzie. Na pokad mona byo wyj na krtki czas, niewielkimi grupami. Koszmar, ktrego nie potrafi spisa, a boli tym bardziej, e cierpiao malestwo ? moje i tyle innych. Osiedlenie w posioku Tagur, Narymski Kraj, Nowosybirska Obw. ? lipiec 1941 r. Ile czasu trwaa podr? Nie pamitam. Pynlimy na pnoc, w d rzeki Ob. Statki przybiy do wysokiego brzegu ? adnej przystani i zabudowa, powietrze wiruje wprost gstwin dokuczliwej meszki. W pewnej odlegoci od brzegu znajduje si ? niewidoczne z rzeki ? robocze osiedle Togur ? 500 kilometrw od Nowosybirska.
Wyadowano pierwsza grup, przeznaczona do Toguru. Pozostali pyn dalej. Szczliwie znalazam si ze swoimi, zaprzyjanionymi ju osobami, na miejscu zesania w Togurze, niedaleko od rejonowego miasta Kopaszewo. W posioku jest tartak i kochoz, szpitalik, klub i co jakby restauracja. Podobno w Naymskim Kraju by na zsyce Stalin. W latach 30-tych Narym wyczono ze strefy Guagw,

 

10. Kazimierz Rodziewicz - W wojsku (fragment ksiki).

Kazimierz Rodziewicz

W wojsku

Urzdy z Moskwy ewakuoway si do Kujbyszewa. Podobno i Stalin by w Kujbyszewie, chocia uparcie mwili, e Stalin urzduje w Moskwie. Zaopatrzenie w Kujbyszewie byo cokolwiek lepsze.
Komendantem miasta by mody energiczny major, w miecie by wzgldny porzdek. Otrzymalimy suchy prowiant i odjechalimy pocigiem do Saratowa. W Saratowie przesiedlimy si do pocigu podmiejskiego i stamtd do Tatiszczewa. Odbywa si tam werbunek i weryfikacja onierzy. Spotkaem znajomego st. Sieranta Pankonina, ktry zgodzi si podpisa owiadczenie potwierdzajce mj stopie podoficerski. Przydzielony byem do 14 puku piechoty 7 kompanii. By to puk ?Wilkw?, 13 puk by ?Rysiw? a 15 ?ubrw?. Symbol ubra pozosta z nami do koca. Trudne do opisania, jak w rozpaczliwym pooeniu wegetowao nasze wojsko. Obdarci, w achmanach, bez butw, zawszeni, godni. Mieszkanie w czystym polu, w niegu. Wyywienie: jeden raz dziennie ciepa lura, bo zup tego nazwa nie mona i 400 gram czarnego razowca.
Rano i wieczr: gorca przegotowana woda. Mrozy od 40 do 50 stopni. Trzeba byo chodzi na wiczenia bojowe. Jedzilimy te do lasu po drzewo. Wszdzie towarzyszy nam gen. Boruta. Zaprawialimy si do defilady na przyjcie naszego Naczelnego Wodza ? gen. Sikorskiego. Ustawilimy si na powitanie Naczelnego Wodza. Szed gen. Sikorski w asycie wicepremiera Wyszyskiego. Setki oczu byy w nim utkwione, mwiy mu wszystko. Boruta-Spiechowicz zacz przemwienie: Przedstawiam panu generaowi wojsko. Z wizie i obozw, godne i w achmanach, ale pragn si bi jak nikt inny. Nastpnie przemawia gen. Sikorski. Przemwienie jego agodzio ostre wystpienie gen. Boruty. Mwi, e onierz jest skazany na rne trudy, niedostatki i cierpienia. Nie powinnimy narzeka, tylko musimy to wszystko znie, bo Ojczyzna od nas tego wymaga. Jest to naszym obowizkiem, tam w kraju miliony naszych obywateli na nas czekaj i wierz, e my przyniesiemy im wolno.
Wkrtce po wyjedzie gen. Sikorskiego otrzymalimy paszcze angielskie, a nastpnie buty. Co za rado! Czulimy si onierzami. Inicjatywa pracuje, wkrtce nie wiem skd i jak wasnym sposobem zdobylimy orzeki strzeleckie. W pustej wielkiej szopie zrobilimy porzdek i z desek wybudowalimy otarz. Bya i fisharmonia.
W niedziel przygotowalimy si uroczycie do naboestwa. Okoliczna ludno rosyjska, zwaszcza kobiety i dzieci gromadnie przybyy na polskie naboestwo. Wojsko w karnym porzdku przybyo do kocioa i ustawio si w szyku. Po mszy witej zagrzmiaa pie z tysica piersi: Boe co Polsk. Kobiety, rosjanki poupaday na ziemi. Szloch targa ich piersiami, caoway ziemi. To by fakt niezaprzeczalny tsknoty duszy ludzkiej do Boga, do wiary. Czowiek wiedziony instynktem szuka ratunku, intuicja mu kae a do serca cinie si wiara i mwi: e we wszechwiecie jest Bg. Stao si oczywiste, e wadze radzieckie tego cierpie nie mogy. Zabroniono ludnoci rosyjskiej odwiedzania obozu polskiego. Sztab polski urzdowa w Buzuuku, a stamtd Jungi Jul w Uzbekistanie. Tam odbywaa si koncentracja armii polskiej. W lutym l942 r., dywizja nasza przeniosa si do Kirgizji, Da-Abaj.
W marcu przyby do nas gen. ukow, przyjrza si wiczeniom polskiego onierza. Teren, grzysty, granica Afganistanu ? tu std bior pocztek olbrzymie Himalaje. wiczenia odbyway pod ogniem cikiej artylerii. wiczenia wypady dobrze, gen. ukow by zadowolony, kaza ugotowa nam zawiesist zup i wyda po dwa due ledzie. To by raj, dla godnego i utrudzonego onierza. Dostaem zapalenia spojwek od soca i niegu, cierpiaem bardzo. Dywizja ulokowaa si w szczerym polu, gdzie uprawiano bawen. nieg mokry, rozmika czarna gleba, ustawialimy tam namioty, badyle z zebranej baweny suyy nam na posanie.
Byem dowdc czwartej druyny, ktra nie bya kompletna ? brakowao omiu ludzi, mimo tego zaprawialimy si do walki. Pewnego dnia mj dowdca, kpt. onierczyk wezwa mnie do swojej kancelarii i owiadczy: rozstajemy si panie Rodziewicz, wyjeda pan do dowdztwa w Jangi-Jul i ycz panu powodzenia w nowej subie. Tak znalazem si w sztabie dowdztwa Armii Polskiej. Jak to mwi: lepiej jest bliej otarza, warunki znacznie si poprawiy. Otrzymaem cakowite umundurowanie, a i wyywienie byo lepsze. Penilimy sub na dworcu i ochronie magazynw mundurowych i wyywienia dostarczanego jako pomoc ze strony aliantw: Ameryki Anglii. Gen. Sikorski, jako Naczelny Wdz i Premier Rzdu Polskiego, wizytowa marszaka Stalina i uzgodni z nim, e polskie siy zbrojne w Zwizku Radzieckim bd wykorzystane na froncie wschodnim, u boku wojsk radzieckich. W ogromnych rozmiarach ofensywa niemiecka w Zwizku Radzieckim, para ku Wodze i Kaukazowi. W Afryce synna armia niemiecka ?Afrika Korps? zagraaa ziemi Egipskiej i Aleksandrii, rwnoczenie przez Birm parli na Indie Japoczycy. Sytuacja na frontach wojsk alianckich bya krytyczna.
Ameryka ktra co dopiero, od grudnia 1941 r. znalaza si w stanie wojny, spowodowanym napadem japoskim na Pearl Harbour, ponosia klsk za klsk. Ameryka wwczas nie bya w stanie udzieli pomocy ani Brytyjczykom, ani tez Zwizkowi Radzieckiemu. Brytyjskie siy lotnicze i wozy bojowe zaopatrywane byy w paliwo z pl naftowych w Iraku. Niemcy miay wzi w dwa ognie radzieck obron Kaukazu i odci siy sojusznicze w strefie od Egiptu po Iran, pozbawiajc brytyjczykw moliwoci korzystania ze rde naftowych w Iraku.
Formowane w Zwizku Radzieckim Wojsko Polskie, mogo by uyte w czasie pniejszym. Wiec ca uwag skupiono na pola bitew, by wstrzyma ofensyw wroga. Pod Stalingradem w cikich walkach zmagay si wojska radzieckie. Na pwyspie Kercz toczya si rozpaczliwa obrona. Wojsko Polskie byo jak gdyby w stanie biernym, w oczekiwaniu na decydujce chwile. Ze wszech miar usilnie starano si pomc Armii Radzieckiej w zaopatrzeniu, dostarczano sprzt i bro walczcym oddziaom. Dostarczano ywno i umundurowanie, a onierze rosyjscy walczyli z wielk determinacj.

 

11. Teresa Szepietowska (z d.Rodziewicz) - Wspomnienia wojenne. Rozdzia Lato 1934.

Teresa Szepietowska

Wspomnienia wojenne

Najpierw byo nocne wycie psw Byam na wakacjach u Dziadkw Kowalskich, bez Mamy, ktra bya w egiestowie. U dziadkw bya ciocia Janka z Zosi i Witu. Wszystkie dzieci spay w jednym pokoju, a Babcia i ciocia Janka w ssiednim. Surmicze byo to przedmiecie Dubna, po drugiej stronie rzeki Ikwy ? co w rodzaju wsi. Byy tam tzw. ?sadyby?, czyli domy w ogrodach, a midzy nimi ?sadyba? dziadkw. Wszdzie byy psy. Ot w te letnie noce 1939 r. psy wyy. Zaczyna jeden, podawa drugiemu, potem dalej, a potem znw z powrotem. Nasz Cerbu oczywicie te bra w tym udzia. Wyy, nie szczekay. Zosia i Witu spali, a ja budziam si, suchaam tego wycia z rosnc zgroz, wreszcie szam do cioci Janki do ka, a ona mnie przytulaa i uspokajaa. Mwi, ze psy czuj zbliajc si wojn. Rzeczywicie potem w Olesku przed wojn sowieckoniemieck w 1941 r. te wyy, ale inaczej, ni wtedy latem ?39. A moe ja nic syszaam.
Przyjechaa po mnie Mama. By koniec sierpnia 1939 r. Ogoszono mobilizacj. Kopano rowy przeciwlotnicze, aby tam kryli si ludzie podczas bombardowania i ostrzau. Zaklejano szyby paskami papieru na krzy przed wypadniciem od wybuchw. Wujek Romek zosta powoany do wojska i przyszed si poegna ze swoimi rodzicami, moimi dziadkami. Pamitam, jak drgaa mu powieka szczeglnie silnie. Ten tik mia z wojny 1920 r., gdy ziemia z wybuchu armatniego przysypaa go razem z koniem. Wracaymy z Dubna do Lubomla 31 sierpnia 1939 r. ostatnim pocigiem przed wybuchem wojny Przed sadyb dziadkw na ul Fabrycznej na Surmiczach wsiadymy do doroki: Mama i ja, oraz ciocia Janka i Zosia. One miay jecha do Warszawy, gdzie mieszkay, a jechao si przez Luboml. Babcia Hela, dziadunio Ignacy i Cici, czyli stryjcio Marek, brat dziadka stali za drewnian bram, opierajc si o ni i egnali nas. Tak ich pamitam. Widziaam ich wtedy ostatni raz, bo wszyscy poumierali w czasie wojny. Wsiadymy do pocigu w Dubnie i okazao si, e jest w nim peno onierzy.
Byy te przyczone towarowe wagony z komi. Na jednej ze stacji onierze nosili dla tych koni wod w parcianych wiadrach, ktre wtedy widziaam jedyny raz w yciu. W pocigu okazao si, e sytuacja jest naprawd powana. Wszdzie peno wojska. Pocig jecha chyba bardzo dugo, bo pamitam postoje na stacjach. Na kadej wsiadali onierze rekruci. Gdy pocig rusza z jakiej maej stacyjki, gdzie te wsiedli rekruci, widziaam tak scen: wiejska kobieta w chustce na gowie, osuwaa si w rozpaczy w skos po nasypie, czepiajc si rkami trawy, gono zawodzc.
Wielu modych onierzy stao w korytarzu naszego wagonu i wszyscy t kobiet widzieli. Czuo si przygnbiajcy nastrj. Wtedy ciocia Janka ? ona oficera ? wysza na korytarz i zaintonowaa jak piosenk oniersk. Chopcy j podjli, a nastpnie piewali inne i napicie pryso Ciocia, widzc co si dzieje postanowia Zosi zostawi u nas w Lubomlu, dokd sama miaa z Warszawy przyjecha, ale stao si inaczej i Zosia bya sama najpierw u nas, a potem u babci w Dubnie, a do lata 1941. Ciocia w tym czasie bya w Warszawie, a wujek wzity do niewoli gdzie przez Sowietw zgin w Katyniu.

 

12. Anastazy Rodziewicz - Utracona ziemia (fragment ksiki).

Anastazy Rodziewicz

Na nieludzkiej ziemi

Po raz pierwszy zobaczyem Niemcw w Aleksandrwce 23 czerwca 1941 r. Wczesnym rankiem usyszelimy silny warkot samochodw j motocykli, ktre zatrzymay si obok naszego sadu. Sad by duy i przylega do drogi biegncej przez koloni. Szum i gwar wydawanych komend przez dowdcw wskazywa na to, e pododdzia ten zatrzyma si na odpoczynek. By to prawdopodobnie puk rozpoznawczy, gdy rozlokowa si w niektrych wikszych sadach. Zaciekawiony szybko wyszedem z mieszkania, by zobaczy z bliskiej odlegoci onierzy niemieckich. Udaem si do studni na podwrzu i ujrzaem ju grup onierzy obracajcych koowrt studni i czerpicych wod. Wlewali wod do koryta stojcego z tyu obok studni, gromadzc si do mycia. Kto z onierzy zapyta:
? Wasser ist gut? *
Jeden z onierzy kaza mi przynie kubki do picia. Zrozumiaem go, udaem si szybko do mieszkania i speniem polecenie. Z kolei drugi z onierzy kaza mi zaczerpn wod kubkiem z wiadra i nieco wypi. Wykonaem t czynno i Niemcy ju bez obawy przystpili do picia. Rodzice z bratem w tym czasie byli w mieszkaniu. Tymczasem w sadzie pododdzia rozlokowa si na krtki odpoczynek. By bardzo ciepy i soneczny poranek. onierze niemieccy w wikszoci zdjli mundury, zaczli si my w wodzie przyniesionej wiadrami do kilku wikszych mis i naczy rozstawionych w sadzie. Niektrzy zaczli si goli. Ustawiona kolumna pojazdw odstpami w kierunku wschodnim skadaa si z kilkudziesiciu motocykli z przyczep, gdzie na kadej byy umocowane karabiny maszynowe, kilkadziesit opancerzonych samochodw oraz kilka samochodw odkrytych do przewoenia ludzi i sprztu bojowego, Zaczem mielej oglda niemieckich onierzy i oficerw. Wygldali w porwnaniu z onierzami sowieckimi wspaniale: czyste mundury, brak zmczenia, hmy nadajce wygld bojowy. Niektrzy onierze pooyli si na traw i drzemali.
Biorc pod uwag wasne spostrzeenia i moich kolegw, wycignem wniosek, e ca dob oddzia ten znad granicznej rzeki Bug przesuwa si w kierunku wschodnim. Z naszej miejscowoci do najbliszego punktu granicznego, tj. Uciuga nad Bugiem, byo okoo 80 kilometrw. Ojciec dwukrotnie budowa tam fortyfikacje, przymusowo wys any przez sowieckie wadze rejonowe w Sienkiewiczwce. Tak wii zmechanizowana jednostka pokonaa te odlego w jedn noc. I zdobyciu tej maej miejscowoci dowdztwo niemieckie oddziau ro poznawczego zarzdzio krtki planowy odpoczynek, trwajcy oko 1,5 godziny. Duy ten oddzia (puk) w skadzie mniejszych pododdziaw, jak zauwayem pniej, rozlokowa si w identyczny sposb w s dach ssiadw: Apolinarego Zawilskiego, Molitwienika (Ukraica Stanisawa Konsowicza, Mikoaja Przoniuka (Ukraica).
Miaem wtedy 17 lat i byem wszystkiego ciekaw. Krcc si wrc Niemcw znajdujcych si przy studni wszedem znowu do sad W pewnej chwili zauwayem na drodze biegncej przez koloni m ich kolegw szkolnych: Cezarego Nartowskiego, Henryka Zawilskigo, Kazimierza Konsowicza, ktrzy stanli przy grupie onierzy niemieckich. Bez namysu doczyem do nich. Podziwialimy wszyscy z chowanie si onierzy wobec swoich dowdcw. Godne uwagi by ich podejcie do oficerw, salutowanie i oglna rutyna wojskowa. Bylimy pod wraeniem ich dyscypliny i sposobu bycia oraz tyzny fizycznej, jak i wygldu zewntrznego. Idc ciek obok drogi biegncej przez rodek kolonii, stanlimy przy skraju sadu Franciszka Zawilskiego, gdzie te licznie zgrupowani byli onierze niemieccy. Nagle na drodze przylegajcej do gospodarza Piotra Rogalskiego usyszelimy gone wydawanie rozkazu. Niezatarte wspomnienie pozostawi w mojej pamici widok czwrki onierzy niemieckich udajcych si miedz rozdzielajc pole uprawne P. Rogalskiego od F. Zawilskiego. Na polu tym roso due yto, powyej k an. Idc miedz Niemcy zauwayli lady poamanego yta w gbi pola, przystanli. Dowdca patrolu poleci jednemu, by szed dalej po ladach. Gdy onierz szpicy (patrolu ubezpieczania) posuwa si w kierunku ladw w bok od miedzy, dostrzeglimy stojc w ycie sylwetk czowieka z uniesionymi rkami do gry. Niemiec z ubezpiecze patrolu krzykn: ? Hande hoch!
By to dezerter z rozpoznawczych jednostek Armii Sowieckiej. Ponis on ju przedtem rce do gry, wyprzedzajc rozkaz Niemca. Jeden z patrolu przyprowadzi jeca sowieckiego na drog i przekaza wyszemu dowdcy. Z kolei ten sam patrol ubezpieczajcy pododdzia przesun si okoo 50 metrw dalej i zauwaylimy znowu drug sylwetk, wystajc z yta z podniesionymi rkoma do gry. Przyprowadzono drugiego, do tego samego dowdcy. Obaj jecy trzli si ze strachu i zaczli paka ? jeden z nich klkn przy dowdcy i prosi o darowanie ycia. Niestety, oficer niemiecki nie rozmawia z jecami ? kaza natychmiast odprowadzi ich w pole i zastrzeli. Dwch onierzy niemieckich z tego samego patrolu pojedynczo wyprowadzio jecw okoo 30?40 metrw. Pady dwie serie z automatu. onierze niemieccy powrcili i buczucznie zameldowali wydajcemu rozkaz o wykonaniu zadania.
Dla mnie osobicie i moich kolegw by to wstrzsajcy dramat, jaki rozegra si na naszych oczach. Zastanawiaem si, jak warto stanowi ycie? Jak jest straszna wojna? Co jest wart czowiek ? jeniec, ktrego w kilka sekund pozbawia si ycia? Straszliwe myli napyway mi do gowy. Zastanawiaem si nad tym, co oni zawinili? Dlaczego tak haniebnie zostali zastrzeleni? Gdzie s ich rodziny? Gdzie matka? Zapewne nigdy si nie dowie, gdzie zgin jej syn na froncie i w jakich okolicznociach?
Po tym dramatycznym wydarzeniu szybko wrcilimy wystraszeni do swoich domw. Gdy doszedem do naszego sadu, pad rozkaz do wymarszu. W mgnieniu oka zawarczay motocykle, samochody pancerne i transportowe przewoce piechot. Niemcy usadowili si w pojazdach z zachowaniem gotowoci bojowej do dalszego marszu, wysali do przodu ubezpieczenie si gwnych i rozpoznanie na motocyklach z broni maszynow. Kierunek marszu ? droga do czeskiej kolonii Mychny i dalej Boremel na wschd od naszej kolonii.

 

13. Marianna Rodziewicz-Kuba "Wspomnienia z Powstania Warszawskiego" - (fragment wywiadu)

Marianna Rodziewicz-Kuba "Wspomnienia z Powstania Warszawskiego"


Nie widzielimy absolutnie koca, tylko co rano przychodzi kurier i na podwrku czyta ?Biuletyn? ? upadki i zwycistwa ? ale co raz co padao. Nikt z nas nie wiedzia, co bdzie dalej. Okazuje si rano, jeszcze ciemno byo: wstpi na podwrko kurier i ogasza kapitulacj. Jak kapitulacja ogoszona bya, to rado. Ale gdzie, z czym, dokd? Rado, pacz, strach. Oczywicie to ogoszenie przez szczekaczki niemieckie si mwio, przez goniki: ?W dwadziecia cztery godziny prosz opuci Warszaw, inaczej kula w eb. Chorzy, niedoni ? bd podwody podstawiane, bd zabierani?. Tak postanowiono. Jak emy poszli do piwnicy (ja nie wyszam), to zaraz zacz si na gruzach bazar, bo mczyni byli godni, bez papierosw, to szukali, eby jaka wymiana. Co wzi? Bya wersja, e Niemcy zabieraj to, co najlepsze. Co wzi? Najgorsze, eby nie rozebrali. To ju by padziernik. emy si szykowali do wyjcia, to byo rano. Przyszed Andrzej, syn mojej dentystki, onierz. Ona, jak to matka, mwi: ?Andrzejku, id razem z nami?. Bo mona byo si rozebra, po cywilu mona byo pj midzy ludmi, przecie ju nie legitymowali, jak nas pdzili. Ona go zawsze tytuowaa Dzidek. ?Nie jestem Dzidek, jestem onierzem, swoich dzieci nie zostawi?. Ubra si w przedwojenne ubranie podoficerskie (ju pniej by porucznikiem), poegna si z nami, poszed na swj punkt, do zoenia kapitulacji.
Mymy si ubierali, wziam jasieczek, przecierado, podpink, kocyk. O mojej piknej kodrze nie byo mowy, bo musiaby tob by. Dentystce wziam (bo to metalowe) wszystkie narzdzia dentystyczne na bieco potrzebne. Ona i jej m ? nie wiem co. Po obiedzie wychodzimy na Krucz, do Piknej, przecita Marszakowska, na Koszykow i w stron Ursusa. Jak emy si obejrzeli na gruzy, nie wierzyam, e to miasto powstanie. Jak emy wyszli ju poza bloki, to Niemcy szpalery zrobili, eby nas pilnowa. Konno, z nahajami, co jaki odcinek i tak nas prowadzili. Ludzie ju bliej wsi, jak zobaczylimy ziele, to ludzie stanli ze stolikami, pomidorami, jabkami, gruszkami czy liwkami. Mamy szpalery, ale nie jeden przy drugim. Kto mia pod rk par groszy, moe wyskoczy. Nam ju byo wszystko jedno. Nic nas nie interesowao, na przykad, eby co kupowa, szuka. Szlimy dalej. Ju po poudniu emy wyszli, nadal idziemy. Jedni upadali, a niektrzy brali toboy, ile tylko mona byo wzi. Pniej, jak emy szli t szos, mymy szli po tym wszystkim, bo ludzie rzucali. Deszcz zacz pada, zaczo mokn to wszystko, zaczo parowa na nas. Mymy nie mieli co rzuca, bo naprawd krtko, wzowato byo wzite. Ludzie uwaali, e moe wynios. Tak nas pdzili. Ju si zbliaa gdzie godzina dziesita wieczr, ju si dobrze schmurzyo. Niektrzy upadali, podnosili jedni drugich. Jak dziecko prowadzone byo, kto by silniejszy, bra matce to dziecko, pomaga, eby nikt nie pad. Jak padnie, to zaraz zabij, bo przecie on jedzie z automatem i z nahajem. Jak emy dopdzali ju przed Wochy, to oni obstawili folksdojczami, eby, jak kolumn nasz puszcz, nie rozlecie si po tym terenie, po komrkach czy po podwrkach, po sadzie. Ju dochodzimy, szaro, bo to padziernik, pochmurno i deszcz. Wyszlimy w picioro, to znaczy ja, moja szefowa i jej m, jego przyjaciel nauczyciel (dentystki m te by nauczycielem) i nasza ssiadka, lokatorka z naszego bloku, z parteru. Ojca chorego zostawia z siostr. On by ?alzheimer?, nie wiem, jak go zabrali. My ju dochodzimy, to dosownie widz do dzi dnia, bym tam posza i pokazaa. Wida ju mostek przed Wochami, ju zabudowy wida. Dlaczego mostek? Bo pod tym mostkiem kolejowe szyny, tam pocigi przechodziy. Kiedy my ju dochodzimy, jaki zamt si zrobi, szum. Wiadomo, [czowiek] mody, ciekawy. Co si dzieje? Przeskoczyam na drug stron na szosie, na bok. Sysz, folksdojcz mwi: ?Sto zotych od epka?. Boe, zrozumiaam! Nie trzeba byo tak, jak dzisiaj, co nie sysz. Podskoczyam do szefowej i mwi: ?Tak i tak?. Tumaczyam, e po prostu sprzedawali nas. Ona od razu podchodzi. [Folksdojcz] pyta si, ile nas. ?Siedmioro?. Jak siedmioro, to ona daa osiemset zotych, po sto zotych. Folksdojcz mwi: ?Prosz z nasypu na d i ile tylko si koo torw biegiem. Prosz si nie ba, e bdzie strzelanina?. Oni po prostu chcieli prawdziwym Niemcom pokaza, e co robi, e strasz, e strzelaj, a robili to w powietrze. Jak emy si zsunli (szefowa bya przecie chora, ale wtedy zdobya siy, nie wiem skd), jak emy dolecieli, ju brak byo tchu. Koo torw emy przystanli. Obejrzelimy si, skd emy wyszli. Sycha tylko gosy. Przecie nie wiadomo, w ktrym miejscu kolumny emy byli.
Teraz, jak przej przez tory kolejowe i gdzie? Koo jedenastej w nocy, mokre wszystko, tylko wyyma. Jako przeczogalimy si przez tory, bo to byo nisko, nie na nasypie. Bya wielka kupa chmielnika po wykopkach kartofli. emy siedli na tym. Co dalej robi? Jestemy wolni i nie wiemy co. Jak jeszcze emy wychodzili, ju nie strzelali, to jeszcze jak fasol emy rozgotowali. Na p surowa, ale obgotowana, w woreczek bya wsypana. Jako lekarz dentysta ona cay czas dostawaa spirytus na odkaenie. Miaa p litra spirytusu. Jak emy siedli, to parowao, a przecie bylimy godni. Rano nie byo mowy o jedzeniu, tylko jak wyj i co dalej. Wyja groch z woreczka, miaa kieliszek czy naparstek, wszystkim po tym kieliszeczku i fasol emy zagryli. Co dalej? Deszcz pada nadal, wida nastpn szos dalej, przy samej wsi, i bez przerwy Niemcy motocyklami jad. Jak si przedosta do wsi, przeskoczy? emy si z Fredzi (tak si nazywaa nasza ssiadka) doczogay. Starszych ludzi, szefow, nauczyciela jednego i drugiego emy zostawiy, a my idziemy do wsi na wywiad. Co zrobi? Przecie na rano to my zastygniemy, [bo] mokro i zimno. Przy szosie emy si przytuliy. Akurat by troszk przelot, to my tak, jak wie, raz dwa przez szos. Ju byymy poza szos. Doleciaymy do pierwszych zabudowa. Pukamy do okna, odzywa si mczyzna, mwi: ?Kto tam?. ? ?Warszawiacy?. ? ?Prosz pastwa, nie ma miejsca! Po drugie nam grozi kula za wasze przyjcie?. ? ?Litoci prosimy, naprawd litoci! Byle gdzie aby nie na polu?. Czy od razu kaza przyj? Powiedzia: ?Najwyej w kurniku?. ? ?Wszystko jedno gdzie?. T sam drog przeczogalimy si z powrotem do tych ludzi, co siedzieli na chmielniku. Z nimi trudniej, bo starsi. Miaam dwadziecia dwa lata niecae, tamta kobieta w sile wieku, czterdzieci lat, to co to byo, mimo zmczenia, mimo godwki. Jeszcze si dawao rad, a strach pomaga. Poszlimy po nich i jako emy przywlekli, ze wieczk czy czym. Ten czowiek by dobry, naprawd. Otworzy kurnik i mwi: ?Siadajcie do rana. Co dalej z wami, to nie wiem?. Dobrze, siedlimy. Jeszcze po drugim naparstku daa spirytusu, dokoczylimy fasol. W kurniku bya podstawiona miska, jaki baniak, bo cieko. Kury gdacz, bo ju spay, przestraszyy si ludzi. Nauczyciel si krci, nie ma gdzie si. Ja gdzie siadam, kto gdzie si przytuli? Wiadomo ? kurnik, ju si nie mwi, e mierdzi. Siedzimy. Nauczyciel poszuka jakiej deski i na baniak z wod pooy, e sidzie. Deska si zamaa i on nie do, e by mokry, to wpad do kota z wod. Znowu miech mimo wszystko, bo co mona robi.
Rano mwi do gospodyni, e moe troch mleka ma. Popara to dentystka, przyleciaam do gospodyni i mwi: ?Prosz pani, moe chocia z litr mleka??. ? ?Ju emy rozdali, nic nie ma, ale niech panienka idzie do drugiej posesji. ? Daa mi kank na mleko. ? Prosz tylko tak i, jakby bya swojska, bo s garae w sadzie, remontuj tam motocykle i tam s Niemcy. Ale jak nie bd widzieli nic podejrzanego, to ich to nie interesuje?. Id z ta kank tak, pukam, wchodz do kuchni. Siedzi dwch mczyzn i jedz niadanie. Pytam si: ?Gdzie gospodyni??. ? ?Wysza?. Dalej jedz niadanie i rozmawiaj. Mwi: ?Pospiesz si z tym jedzeniem, bo zanim dojedziemy, to przecie kawa?. Wypowiedzia [sowo] Piaseczno. Zorientowaam si, e oni s fur, koniem czy dwoma komi. Ju nie czekaam ani na to mleko, ani nic, tylko z kank z powrotem do dentystki wpadam, mwi: ?S ludzie z wozem do Piaseczna?. Tam jej mama i rodzice mieli will, dom, wszystko. To przecie zbawienie. Ona posza do nich i prosi, pyta si. Oni podwyszyli po dwiecie zotych od epka. ?Musimy jecha nie traktem, nie szos, tylko polnymi drogami. Inaczej nas i was by zabrali. My te ryzykujemy?. Nie ma sprawy. To tylko ja, dentystka i jej m, a tamtych ludzi emy zostawili, dlatego e nie wiadomo, co bymy z nimi zrobili. Kady wyzwoli si z tego pieka, to niech ju sobie radzi. Mymy siedli na wz, bez mleka, bez jedzenia. Jestemy szczliwi, na wieczr bdziemy w Piasecznie. I tak byo. Sonko zachodzio, jak bylimy przed domem szczliwi. Boe, ju nic nam nie grozi! Jak emy przyszli, to niewiele byo, tylko tyle, e wolni bylimy. Tam stacjonowali Niemcy. Babci wysiedlili. Niemcy co lepsze zabrali, a co gorsze ? Polacy rozrabowali, tak e ani yki, ani miski, ani czym si przykry, ani co je. Tylko tyle, e nie jestemy ju tam, tylko tu. Oni s chorzy, nie ma nic. Usyszaam, chyba za tydzie, e obok jest posesja i szukaj kobiet do kopania kartofli. Od razu zgosiam si, 1200 kilo kartofli zarobiam, ktre zostawiam swoim pracodawcom. Tam wanie poznaam dziewczyn, midzy Puawami a Zwoleniem bya jej mama. emy si zapoznay, jak dziewczyna z dziewczyn. Mwi: ?Co my tu bdziemy robi? Wywdrujemy w stron Radomia, do mamy. Tam przezimujemy, a w Radomiu poszukamy pracy?. Tak byo.

Fragment wywiadu przeprowadzonego w dn.26.08.2011 r. z Marianna Rodziewicz-Kub przez Magorzat Rejmak z Archiwum Historii Mwionej Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie.

Zrdo: http://ahm.1944.pl/Marianna_Rodziewicz-Kuba

 

14. Helena Rodziewicz ? ?W lutym 1940 r. wywieli nas zdradziecko a pod chisk granic??

Helena Rodziewicz ? ?W lutym 1940 r. wywieli nas zdradziecko a pod chisk granic??

Urodzia si trzeciego stycznia roku 1932 w osadzie o nazwie Borki, nieopodal Uzay Wielkiej, powiat Postawy, wczesne, czyli przedwojenne wojewdztwo wileskie. Rodzice to pan Nikodem (ur. 15.09.1896 r. w upranach) oraz pani Aniela z domu Tomkiewicz (ur. 1906 r. w Ropuszyce). Pani Helena miaa modszego o dwa lata brata Henryka, ktry dzi ju niestety nie yje.
Rodzina ya przede wszystkim z gospodarstwa. Mieli cznie 27 ha ziemi ornej, k i lasw. Mieszkali w wielkim domu z wielkimi pomieszczeniami, ktre maej Helenie bardzo utkwiy w umyle. Przy domu by pikny ogrd, obszerna stodoa. Przed wojn Rodziewiczom nie yo si le. Ot, tak jak trzeba. Nikt nie narzeka, do garnka byo co woy. yli z dnia na dzie, planowali rne sprawy, wybiegali czsto w przyszo. Cieszyli si yciem rodzinnym, jednostajnym. rdo: Biuletyn informacyjny Miasta i Gminy Kamie Pomorski - www.kamienpomorski.pl

 

15. Benedykt Gugaa - "Wspomnienia z Powstania Warszawskiego" - (fragment wywiadu)

Benedykt Gugaa - Wspomnienia z Powstania Warszawskiego

Za Pelcowizn by Kana eraski, ktry stanowi granic midzy Pelcowizn a eraniem. Na tym kanale ufortyfikoway si nasze oddziay, nasza piechota, nasza artyleria i mieli broni. Ale nastpi pewien incydent. Mieszkalimy obok grki rozrzdowej. 10 wrzenia, dokadnie w niedziel, by nalot na grk rozrzdow i jeden z samolotw zrzuci bomby tak niecelnie, e trafi w dom ssiada naprzeciw naszego domu, o trzydzieci, czterdzieci metrw od tego domu. Bya przeraajca historia. Bomba bya prawdopodobnie, wedug mojego obecnego szacunku, dwiecie pidziesiciokilogramowa. Zginy tam trzy siostry, nazyway si Dembowskie, bardzo adne dziewczyny. Zostay tylko w majteczkach, podmuch tego pocisku rozebra je prawie do naga. Nie byy ranne, ale nie yy, adnej rany w dosownym sensie nie byo. Mama postanowia wyjecha do Tarchomina. Mielimy tam z rodziny mojej babci jej stryjecznego brata. Moja mama z domu Rodziewiczwna jest, poniewa mj dziadek nazywa si Rodziewicz i pochodzi ze mudzi. Kilka lat pniej odkryto, e nasze linie Gugaw i Rodziewiczw znw si poczyy. Moja cioteczna siostra oenia si z Jerzym Rodziewiczem, ktry przyjecha do rodzicw na wizyt po ich maestwie tu przed sam wojn w 1938 roku i z dziadkiem doszli do tego, e dziadka dziadek, a Jurka Rodziewicza pradziadek to s jedn i t sam [rodzin]. Natomiast gazi boczn jest ta pisarka Rodziewiczwna. Mam w poowie pochodzenie z zacnej mudzkiej rodziny.

 

16. Tadeusz Rodziewicz - Moje ycie: Jzefinowo - Barnsley.

Tadeusz Rodziewicz - Moje ycie: Jzefinowo - Barnsley.



 

17. Franciszek Walinowicz - Ukarania za niewinno (fragment wspomnie).

Franciszek Walinowicz - Ukarania za niewinno.

Pod koniec lutego 1946 r. ponowilimy prb ucieczki. Tym razem wybra si z nami Bronisaw Rodziewicz ze wsi oukty (koo Turgiel ? Wileszczyzna). Trafilimy na pocig towarowy. Maszynista potwierdzi, e jedzie w kierunku Kijowa i e zatrzyma si na stacji Woowo. Wdrapalimy si do pustej wglarki i chocia zmarzlimy, do Woowej dojechalimy. Tam zanocowalimy na bocznicy kolejowej w wagonie. Obudziem si, kiedy zaczo wita. Wychyliem gow na zewntrz i zauwayem, e w naszym kierunku, po ladach na niegu, idzie milicjant. Wsun gow do wagonu i spyta nas, co tu robimy? Odpowiedziaem, e czekamy na pocig. Uwierzy, ale my opucilimy kryjwk. Na pocig oczekiwalimy, spacerujc po targu. Przy drugim podejciu udao si nam wreszcie trafi na waciwy pocig relacji Kijw ? Smolesk. Uczepilimy si go i pojechalimy na stopniach bd zderzakach. Rzucalimy si w oczy, bo bylimy w ubraniach roboczych i umorusani wglem. Nogi mielimy owinite czarnymi szmatami i w pytkich kaloszach. Przed nasz ostatni ucieczk ogoszono, e jeeli kto chce wyjecha do Polski, musi napisa podanie o zmian obywatelstwa (cho nie prosilimy wczeniej o radzieckie!). Pobralimy wic z kopalni zawiadczenie, e tam pracujemy. Szczliwie dojechalimy do Smoleska. Mimo e mielimy pienidze na bilety (rodzice przysali na nasz prob po 600 rubli), nie moglimy ich naby, gdy w owym czasie wymagana bya przepustka do tego, delegacja subowa. Pewnego razu tak zmarzlimy noc na wietrze, e zdecydowalimy si wej do wagonu. Podczas kontroli biletw zapacilimy po 92 ruble kary. Znw musielimy wyj na zewntrz i jecha na mronym wietrze, na stopniach lub zderzakach.

W Smolesku skrylimy si w tumie na bazarze, gdzie wypilimy po raz pierwszy od dwch dni ? po szklance kisielu z urawin. Wieczorem uczepilimy si pocigu i odjechalimy w kierunku Miska. Wysiadajc u celu, zgubilimy brata i odeszlimy do miasta sami z Rodziewiczem. Pod wieczr znw wskakiwalimy na stopnie wagonw, aby tym razem dojecha do Moodeczna (bez brata). Stamtd dotarlimy do stacji Oszmiana. Dalej szlimy troch po torach kolejowych, by z jakiego przystanku dojecha do Smorgo. Kolejny etap ucieczki do Szumska ? to znw przemarsz. Te tereny ju dobrze znaem, poniewa niedaleko stamtd mieszkaa moja rodzina. Ale do stryja nie dane mi byo dotrze. Tu przed jego zagrod zatrzymaa nas milicja. Do domu ju nie pozwolono nam doj. Nie mielimy dokumentw zwolnienia z agru, wic zabrano nas na komisariat w Szumsku. Po drodze prbowaem przekupi sieranta apwk 300 rubli, ale nie chcia tego przyj. Przechodzc przez Miniu-ry, poprosiem kobiet, ktra nas wczeniej ugocia (jej syn Arnatkiewicz wiziony by w naszym agrze), aby powiadomia stryja, e zostalimy aresztowani. Gdy nas doprowadzono na komisariat, naczelnik kaza nam wyoy na st posiadane rzeczy. Moje cae bogactwo stanowi kawaek blachy z puszki po konserwach, przywizanej drucikiem do patyka (suya za yk) i kawaeczek noa z blachy. Musiaem te odda 300 rubli.

Fragment wspomnie Franciszka Walinowicza, wicej: www.sybiracy.wckp.lodz.pl

 

18 Stanisaw Rodziewicz

 

19 Alfons Rodziewicz

 

20 Wspomnienia Xenii Jacoby o Romualdzie Rodziewiczu

Polacy z Huddersfield w hodzie naszemu krajanowi ? p. Romualdowi Rodziewiczowi ps. ?Roman?. [rdo: znadniemna.pl]

Z gbok satysfakcj publikujemy korespondencj, nadesan przez nasz czytelniczk z miasta Huddersfield w Wielkiej Brytanii ? pani Xeni Jacoby, ktra 18 stycznia uczestniczya w obchodach 102. rocznicy urodzin p. Romualda Rodziewicza ps. ?Roman? ? naszego ziomka, urodzonego pod Wooynem, hubalczyka, onierza Armii Krajowej, winia midzy innymi KL Auschwitz i KL Buchenwald, onierza niezomnego, ktry po II wojnie wiatowej zamieszka w Pnocnej Anglii, w miecie Huddersfield, gdzie dokoczy ywota 24 padziernika 2014 roku.

p. Romuald Rodziewicz ps. ?Roman? w Domu Opieki ?Jasna Gra? w Huddersfield

Z relacji pani Xenii Jacoby dowiadujemy si midzy innymi, i w tym roku urna z prochami p. Romualda Rodziewicza ?Romana? zostanie zoona w grobie na Cmentarzu Wojskowym na Powzkach w Warszawie.

Pani Xenia osobicie znaa bohatera , 102. rocznic urodzin ktrego obchodzili Polacy w Huddersfield i niezwykle ciepo wspomina o chwilach obcowania z nim. Tym przyjemniej jest nam opublikowa ponisz relacj:

Romuald ?Roman? Rodziewicz ? Ostatni Hubalczyk , wizie KL Auschwitz, nr obozowy 165642

Na niedziel 18 stycznia 2015 roku przypada 102. rocznica Urodzin Ostatniego Hubalczyka ppk Romualda ?Romana?? Rodziewicza.(ur. 18 stycznia 1913 w awskim Brodzie na Wileszczynie (obecnie ? wie Truskowicze w rejonie wooyskim obwodu miskiego ? red.), zm. 24 padziernika 2014r. w Huddersfield w Pn. Anglii)

Zostaam serdecznie zaproszona przez kapelana (Domu Polskiego w Huddersfield ?red.) ks. Jana Wojczyskiego TCHR, do udziau we mszy w. o godz. 11:00 na okoliczno 102. Rocznicy Urodzin Hubalczyka. Msza miaa by odprawiona w kaplicy Domu Opiekuczego ?Jasna Gra?? w Huddersfield, gdzie p. jubilat by rezydentem. Potem w kolejnoci premiera filmu Pana Marka Zdziarskiego nakrconego we wsppracy z ks. J. Wojczyskim pt. ?Ostatnia Droga Ostatniego Hubalczyka??. Zwieczeniem dnia sta si wsplny obiad, w gronie osb, zwizanych z postaci p. Romualda Rodziewicza ?Romana?.

Zimnym rankiem wybraam si w drog do Huddersfield, miasta w hrabstwie West Yorkshire w Pnocnej Anglii. Przyjechaa po mnie samochodem Beata, nauczycielka z angielskiej i polskiej Szkoy Sobotniej. Wyruszyymy w drog pod gr. Naokoo mijaymy piknie obsypane niegiem okoliczne wzgrza i pagrki. Samochd zacz kaszle, nie dajc rady podczas ?wspinaczki? pod gr. Wszyscy nas mijali. Miaymy dojecha do Huddersfield na porann msz w. Drogi nam si pogubiy, szosy popltay a czas kurczy. Mylaam sobie o sowach majora Hubala i chciaam w nie wierzy, e ?Trzeba rzuci serce za przeszkod, jak przy skoku?. Mjr Henryk Dobrzaski ps. ?Hubal?, by bardzo utalentowanym dowdc, kawalerzyst i czonkiem druyny olimpijskiej w hippice, gdzie na koniu ?Genera? pokazywa wielk klas doskonaego polskiego jedca. Rzuciam wic serce, no i ? mimo przeszkd ? dojechaymy na czas. Punkt 11:00 otworzono nam drzwi domu i ks. Jan rozpocz msz w. w przytulnej kaplicy. Maa trzdka modlia si o ycie wieczne dla p. ?Romana?, byego rezydenta Domu Opiekuczego ?Jasna Gra?. Na parapecie przy oknie stao zdjcie Hubalczyka, jako znak duchowej obecnoci rezydenta, ktry do niedawna by uczestnikiem kadej mszy celebrowanej przez swego kapelana ks. Jana. Ojciec duchowny podczas swej homilii nawizywa do minionego ycia swego rezydenta, ktry jako najwierniejszy z wiernych mjr Hubala by oddany Bogu i Ojczynie ? Polsce. Ja natomiast bdzc oczami po kaplicy, przystrojonej boonarodzeniow choink i drewnian szopk, w ktrej wci sianko pachniao ? mylaam o yciu w zgodzie z przeznaczeniem. Myli moje zagalopoway do kocioa z kadru filmowego o majorze Hubalu i jego kawalerii. Przed oczami stan mi ten moment, kiedy plutonowy Rodziewicz zosta zganiony przez majora, e takiego cymbaa przedstawi do awansu, a on wraz z plutonowym Alickim Jzefem paradowa przed ca wsi w mundurze, bdc na Pasterce. Wtedy Rodziewicz pokornie tumaczy majorowi, e wanie na okoliczno tego awansu poszli do kocioa si pomodli. Wtedy major dugo nie zastanawiajc si zarzdzi wyjcie swego oddziau do kocioa na porann msz, ku wielkiemu zdziwieniu Rodziewicza i Alickiego. Ten przejmujcy moment kiedy wierni rozstpowali si na boki wiejskiego kocioa, robic miejsce partyzantom ? swym obrocom i gone odpiewanie pieni ?Boe, co Polsk? a w niej Ojczyzn racz nam wrci Panie?, stay si manifestacj uczu patriotycznych ludu i wojska ?ktre swym mundurem okrelao cigo pastwa polskiego (dodam tylko, e pie ta po odzyskaniu przez Polsk niepodlegoci w 1918r. jako polska katolicka pie religijna, konkurowaa z Mazurkiem Dbrowskiego o uznanie jej za hymn pastwowy ? aut.). Wspomn take, e reyser filmu Bohdan Porba, opowiada o prbie usunicia przez wczesnych cenzorw kina dokadnie tej sceny z kocioa. Jednake wczesny minister obrony narodowej gen. W. Jaruzelski osobicie interweniowa w tej sprawie, bdc pod wraeniem sceny i ekspresji, jaka pyna z jej symboliki. Wracay do mnie take sowa ?Romana?, ktry mwi mi podczas swego ostatniego wywiadu 2 sierpnia 2014r., e ?ludno wtedy bya bardzo patriotyczna. Karmili partyzantw i ich konie, nie szukajc wynagrodzenia. Chopi bardzo pomagali lotnemu oddziaowi?. Dla tamtych ludzi mundur polski by bardzo wanym symbolem. Mundur chroni spokj i kady polski dom. Mundur by ?widocznym znakiem oporu a w konkretnej sytuacji ? cigoci pastwa?. W czasie wojny polski mundur by otuch dla narodu a onierskim obowizkiem byo walczy i trwa, gdzie krzywda. ?Ludzie szli do munduru jak do Przenajwitszego Sakramentu?.[z filmu ?Hubal?] Niezomny onierz Henryk Dobrzaski Hubal mjr Oddziau Wydzielonego Wojska Polskiego przyrzek: ?Ja w adnym razie broni nie zo, munduru nie zdejm. Tak mi dopom Bg?. Niemcy bali si Go jak ognia i nazywali Go ?Der tolle major?, co znaczy ?szalony major?. Pamitam jak ?Roman? podczas swego wywiadu mwi, i ?Niemcy bardzo bali si ?bandy? Hubala?. W takim oddziale uanw mjr Hubala suy plut., potem wachmistrz Romuald ?Roman? Rodziewicz. W filmie ?Hubal? wyreyserowanym w 1973r. przez Bohdana Porb, rol tytuow kreowa wietny aktor Ryszard Filipski, a w plut. ?Romana? wcieli si Jan Stawarz.

Tutaj msza w. w kaplicy, a ja ogldam film w swych mylach i tak klatka po klatce cwauj, by nady za szar kawalerii, ktra 30 marca 1940r. w cikim boju pod Huciskami ?zsieka na drzazgi oddziay niemieckie a iskry leciay?. To autentyczne sowa ?Romana?, ktre brzmiay w moich uszach, kiedy wypowiada si o swej historycznej przeszoci. Mwi mi, e ?dla nich ? uanw mjr Hubal by ich opiekunem. By jak ojciec, prawdziwy troskliwy ojciec?. Wtedy zagadnam take o Mariann Cel ps. ?Tereska?, o uana bab, co suya z nimi, przenosia meldunki i te chciaa Niemca bi. Roman odrzek, e ?ona bya bardzo odwana, e patriotk bya?.

Kapelan Domu Opieki ?Jasna Gra? w Huddersfield ks. Jan Wojczyski TChr, wygasza homili

Podczas podniesienia w trakcie mszy w. w intencji p. Hubalczyka

Po piekle Holokaustu w niemieckich obozach koncentracyjnych w Auschwitz (trafi tam po aresztowaniu w sierpniu 1943r. jako wizie polityczny i onierz AK, gdzie wytatuowanomu na lewej rce nr obozowy 165642), Brzezince, Buchenwaldzie oraz na terenie Austrii, ktre to obozy zagady przetrzyma ? Rodziewicz chcia po wyzwoleniu odszuka ?Teresk?. Rozpytywa o ni swych nielicznych kompanw uanw, ktrzy ocaleli. aden nic nie sysza o niej. Rodziewicz pojecha w okolice, gdzie stacjonowaa kiedy ich kawaleria, by rozpyta tamtejsz ludno o ?Teresk?. lad po niej zagin. Ze smutkiem mwi, e ?musiaa by zabita przez Niemcw, a ciao jej przepado? i zamyli si gboko? Po czym zapyta na gos: ?Mgbym papieRosa od kogo popRosi??? i powiedzia to z tym swoim dwicznym, piknie brzmicym ?R?.

Przepado te ciao samego legendarnego majora Hubala, ktry zgin 30 kwietnia 1940r. pod Anielinem k/Opoczna. Ko majora ?Demon? te poleg od kul. Polego wielu partyzantw.

?Kady gincy czowiek to cay wiat sam w sobie? [Melchior Wakowicz]. Cudem wachmistrz ?Roman? ocala. Pomimo i wiele razy otar si o mier (take w obozach koncentracyjnych), nigdy nie by ranny. Mwiono o nim, e kule si go nie imay a Pan Bg kule nosi. Raz jedyny by dranity kamieniem z szosy, ktry uderzy go w okolice nosa. Taki to by prawdziwy polski superman, superhero.

?Jeszcze Polska nie zgina! I nie zginie! Jeszcze Polska nie zgina! ? Niech yje Polska!? To sowa, ktre dodaway otuchy podczas okupacji. Major Dobrzaski ?Hubal? nie uzna kapitulacji Warszawy w 1939r. i dlatego przeprowadzi swj oddzia 300 onierzy z okolic Grodna w Gry witokrzyskie, by toczy nierwn walk z przewaajcymi siami niemieckiego wroga (jak w 480r. p.n.e. 300?osobowy oddzia Spartan dowodzony przez krla Leonidasa, stawi czoa 100-tys. armii perskiej pod Termopilami). Major jako pierwszy z onierzy polskich podj dziaania partyzanckie. Miao to ogromne znaczenie dla kraju i ludnoci, e Polska yje i walczy, aby nie zgin duch nadziei i walki w narodzie. Rozeszy si wieci, e pierwszy zorganizowany oddzia partyzancki nazwany przez mjr ?Hubala? Oddziaem Wydzielonym Wojska Polskiego, walczy przeciwko okupantowi, a toczc boje za sprawy Ojczyzny z oddziaami SS ? wychodzi zwycisko, walczc do ostatniego tchu.

??Za gruzy naszych miast< /br> Za braci naszych krew,< /br> Szarpajmy wrogw ciaa!< /br> Niech zniknie szwabski chwast!< /br> Odpowie na nasz zew,< /br> Powstajc Polska caa!??

Autorem tej piosenki by ppor. ps. ?Tchrzewski?, czyli Jzef Wstenberg z zawodu prawnik, co peni w oddziale funkcj oficera ds. zlece. Na przeomie marca i kwietnia 1940r. na kwaterach we wsi Gaki, napisa sowa pierwszej oryginalnej piosenki ?Hubalczykw?: ?My partyzanci majora Hubali?. Melodi zaczerpn z pieni powstacw 1863r. ? ?Marsz strzelcw?. Tak powstaa pierwsza w okupowanej Polsce pie partyzancka.

? My partyzanci majora Hubali,< /br> Idziemy dzi na krwawy z Niemcem bj.< /br> Pragnienie zemsty serca nasze pali,< /br> A przeciw nam bombowcw wroga rj!?

?Hubal? i Jego dzielny wachmistrz Rodziewicz, przysigali Bogu by wiernymi Ojczynie swej Rzeczypospolitej Polskiej. Na stray honoru onierza polskiego sta wiernie i tak postpowa, aby mc y i umiera jak prawy onierz polski.?Hubal? i ?Roman? to nieustraszeni onierze, wierni do koca przysidze i Ojczynie. Upr i wierno wartociom Bg, Honor i Ojczyzna uczyniy ich niezomnymi rycerzami. ?Hubal? to czowiek legenda, a ?Roman? to czowiek historia, ktr dane mi byo pozna. Cae swe mode ycie powici walkom frontowym i dziaalnoci konspiracyjnej. Tak po ludzku nic dla siebie nie mia z tego modzieczego ycia. Historia o nim nadaje si na realizacj dobrego filmu historyczno ? przygodowego o podou patriotycznym, jako antidotum na zakamywanie historii II wojny wiatowej, a zwaszcza ZAPOMNIANEGO HOLOKAUSTU, dokonanego na nas Polakach. Rodziewicz to wyjtkowy, niecodzienny wiadek czasu, gdy przey a cay wiek w naszej polskiej historii. Jego dugie ycie byo skarbnic dowiadcze kilku pokole Polakw. Wraz z ?Romanem? odchodzi pewna epoka ludzi niezomnych.

Romuald Rodziewicz ?Roman? z numerem z KL Auschwitz na lewej rce

?Mimo, e o nim napisano ksiki ? to on by normalnym czowiekiem. Bardzo skromnym. Do ostatniego dnia zachowa pen wiadomo mimo prawie 102 lat. Mia ten dar od Boga, e mg nam opowiada i zachowa tak pen tyzn duchow i fizyczn prawie a do koca??, tak ks. Jan Wojczyski wspomina w audycji dla Polskiego Radia ?Ostatniego Hubalczyka?.

Te wszystkie myli, gosy, wspomnienia i obrazy nachodziy mnie patrzc na portret Hubalczyka. A przecie by tu z nami tak niedawno? Odszed, aby y wiecznie w naszej pamici jako niezomny. Wzorzec dla nas.

Po mszy w. ks. Jan zaprosi nas i panie rezydentki (take weteranki II wojny wiatowej, co przeszy przez Syberi) do salonu, na projekcj filmu dot. ostatniej drogi Romualda Rodziewicza. Poznaam tutaj pani Janin Stanowsk z 316. Kompanii Transportowej, ktra walczya pod Monte Cassino, pani Czesi Jarosz, ktra bya w czasie wojny w Ugandzie, panie Wand Orlisk, Wincentyn Tkocz, Iren Chajdas oraz pani Mari Spychalsk. W zamyleniu ogldalimy chwile poegnania z ?Romanem?. To z prawej to z lewej migaa mi jasna posta modziutkiej opiekunki Magdy Masowskiej, ktra pamitnej nocy bya przy konaniu Rodziewicza. To przy niej Hubalczyk egna si z tym wiatem, przechodzc w inny.

Rezydentki Domu Opieki ?Jasna Gra? w Huddersfield podczas mszy w. w kaplicy. Od prawej: Zofia Skotnicka, Wincentyna Tkocz, Czesawa Jarosz

Ks. Jan siedzia w fotelu i ociera zy? ama mu si gos, kiedy wspomina swego niezwykego rezydenta, sam przecie take bdc unikatem, postaci ciekaw, charyzmatyczn i zatrzymujc myli zabieganego czowieka w czasie. Przy kawie i tortowym ciecie, ksidz snu swoje opowieci jak gawd, ktra bya niezwyka. Tworzy si niecodzienny klimat, tak jakby si byo uczestnikiem tych opowieci i podwiadomie czuo si jakby one byy wasnymi dowiadczeniami. W tym miejscu powiedzia nam o niepowszechnej postawie swego rezydenta. Kiedy Melchior Wakowicz chcia podzieli si honorarium z Rodziewiczem za ksik ?Hubalczycy?, to ten stanowczo odmwi, nie chcc ani grosza. Ksidz uchyli nam rbka tajemnicy, oznajmiajc nowin, e ma cich nadziej, i na wiosn, otworzy Izb Pamici Ostatniego Hubalczyka w Domu Opieki ?Jasna Gra? Huddersfield. Znajd tu swoje miejsce pamitki po ?Romanie?.

Rezydentki Domu Opieki ?Jasna Gra? w Huddersfield. 1-szy rzd od prawej: Janina Stanowska, Zofia Skotnicka, Wincentyna Tkocz, 2-gi rzd od prawej: Anna Herman, Wanda Orliska, Irena Chajdas, Maria Spychalska, Czesawa Jarosz, gocie, od lewej: Beata Steinhagen, Marek Zdziarski, Joanna Dudzic z mem Darkiem, opiekun Mateusz Wala oraz ks. Jan Wojczyski

Zaproszeni przez ks. Jana na obiad ? pojechalimy samochodami do restauracji Toby Carvery na wieczorny angielski posiek. Ruch by tam jak w ulu. Czekalimy na wolny st a w kocu cierpliwo zostaa nagrodzona smakowitym gorcym daniem. Wypilimy toast za dobre imi Ostatniego Hubalczyka i za nas. Trudno byo odej od stou, rozmawiajc o historii Polski i wspominajc posta ppk WP Romualda ?Romana? Rodziewicza. Spytaam ksidza o losy prochw Hubalczyka i o pochwek w Polsce. Poniewa dochodziy do mnie gosy czytelnicze z prob, abym pomoga w doprowadzeniu do pochwku prochw Hubalczyka na Szacu Hubala w Anielinie. Zadaam to pytanie ks. Janowi. Wyjani mi, e otrzyma oficjaln wiadomo na pimie od Konsula Generalnego Pana ukasza Lutostaskiego z Manchester i ?jest ju pewne, i ceremonia pochwku urny z prochami p. Romualda Romana Rodziewicza zaplanowana zostaa na 12 czerwca 2015r. na Cmentarzu Wojskowym na Powzkach w Warszawie?.

Szczerze przyznam, e tylko chwilowo towarzyszyam Ostatniemu Hubalczykowi w jego yciowej drodze, poznajc go w sierpniu. Byo to jednak spotkanie jak stygmat, ktre bardzo na mnie wpyno. ?Roman? to czowiek honoru i wielkiego formatu. Jaka zadziwiajca moc osobowoci z niego pyna i przykuwaa moj uwag, tak e oczu nie mogam od niego oderwa, od tego syna polskiej ziemi. Pomimo swych lat wci by tym samym Hubalczykiem, tj. zdyscyplinowanym, prawdomwnym onierzem, czowiekiem zasad, prawdziwym dentelmenem. On jako Ostatni Hubalczyk sta na stray prawdy o swym legendarnym ?Hubalu? i wiernie z nim suy ? obydwaj zakochani i zalubieni z Polsk.

Tak wielu modych ludzi zna histori ostatniego Mohikanina ale nie wie kim by Polak, Ostatni Hubalczyk z oddziau majora ?Hubala?. Powie ?Ostatni Mohikanin? doczekaa si kilkakrotnych ekranizacji. Wartkiego i penego dramatyzmu ycia Ostatniego Hubalczyka nikt jeszcze nie zekranizowa. Pocigali nas Indianie, teraz czas na partyzantw, co szli ladem wilka. Oczy Hubalczyka oglday mego idola, ktry rozmawia z nim i dzieli partyzanckie ycie lenej braci. Daam mu wtedy obietnic, e bd go odwiedza, kiedy spyta mnie wprost czy mog do niego przyjeda, a ja?! -zawiodam? czego nie umiem sobie wybaczy. Od dziecka byam zakochana w legendzie majora ?Hubala? i Jego dzielnej kawalerii. Ale zawiodam, wypadek mnie zatrzyma, ycie przygnioto i kazao to unie. Czy wypeni sw obietnic, jak daam ?Romanowi?, pytajcemu mnie:- Czy bdziesz do mnie przyjeda? ? Czy w takim razie przyjad z Anglii, by towarzyszy jego doczesnym szcztkom w kolejnej drodze na miejsce spoczynku w ukochanej Polsce? Polsce, z ktrej to ziemi poczy si tak cile, i stan si jedno?

Polska ziemi o przytul go do siebie, by przyjty mg zoy Ci pocaunek i zablini tamten pody czas piecw, ktry w nim tkwi. Na moje pytanie ?Co pamita z Auschwitz?? Odpowiedzia ? ?Wolabym nie pamita??i zastyg gdzie w gbi siebie proszc mnie o kolejnego papierosa?

Z kadej podry wracasz jako inny czowiek. Po drodze wiele moesz si nauczy i dowiedzie o sobie, a wtedy opowiesz co widziae. To pomaga w yciu wysili umys, eby zapeni te nieszczsne puste kartki treci, z rwnie pustej gowy. Mj wiat z przeszoci rozwiewa si niczym sen i coraz mniej go pamitam. Bywa, e czasem sny i marzenia z dziecistwa si speniaj. Nigdy jednak bym nie przypuszczaa, e kiedykolwiek w swym yciu spotkam (i to w Anglii) na swej drodze ostatniego onierza, uana z oddziau mego polskiego Hero majora Hubala, dla ktrego miaam ogromny podziw od dziecka. Dziecka suchajcego opowiada wojennych mego Dziadka AK-owca i mego Ojca, szecio czy siedmioletniego wtedy chopca, ktry, nie majc butw, podczas siarczystej zimy na bosaka biega z modziutkimi siostrami ? pomaga karmi ydw, czy te jecw wojennych, umierajcych z godu i mrozu w tymczasowym niemieckim oflagu, noszc im chleb i zup wyebran w koszarach niemieckich onierzy (czsto za to dostajc mocnego kopniaka w tyek od niemieckiego mundurowego, tak e lecia dugo zwinity blem w powietrzu, zanim spotka go kolejny kopniak z czubatego niemieckiego buta). Bl, ryzyko i pacz nie powstrzymyway mego maoletniego Ojca od niesienia pomocy tym, ktrym byo gorzej ? chocia u samych w domu bieda a piszczaa.

Dziadek walczy w AK a babcia ciko pracowaa caymi dniami np. na worek mki po okolicznych wsiach, aby to mj szecioletni Ojciec, zastpujcy w domu swego Ojca, mg ugotowa bryj dla wszystkich do jedzenia, podobn do krochmalu, ktr jedli prawie codziennie podczas okupacji, na przemian z ugotowan lebiod, brukwi i pokrzyw.

p. Romuald Rodziewicz ?Roman?

Takie to byy kiedy czasy i takie pokolenia Polakw. Inne ni te dzisiejsze. A ten mj Hero Hubal by dla mnie zawsze wzorem cnt patrioty i onierza, zakochanego w naszej Ojczynie. Za Ni jeden i drugi powicali to, co mieli najcenniejsze ? ycie!

Chwaa polskim bohaterom i onierzom niezomnym!< /br> Cze Ich pamici!< /br> Z upienia wolna powsta Polsko caa!

Specjalnie dla Znadniemna.pl Xenia Jacoby z Huddersfield, zdjcia autorki

rdo: znadniemna.pl

 

21 Kresowe opowieci Jadwigi Borkowskiej - urek NASZA ZIEMIA. Na podstawie miesicznika Moje Giycko 2017/2018


rdo: Moje Giycko NR 18 Grudzie 2017

 

22 Mieczysaw Rodziewicz